Reklama

Reklama

Wilfredo Leon już zachwyca we Włoszech. "Zawsze docieram do celu"

Wilfredo Leon od lipca jest siatkarzem Sir Safety Conad Perugia i już po pierwszym meczu sezonu 2018/2019 Serie A1 potwierdza, że będzie wielką gwiazdą nie tylko w klubie, ale w ogóle całej ligi. "La Gazzetta dello Sport" zamieściła obszerną rozmowę z polskim Kubańczykiem, porównując jego pozyskanie do transferu Cristiano Ronaldo z Realu Madryt do Juventusu Turyn.


W meczu 1. kolejki Serie A1 w sezonie 2018/2019 polski siatkarz zdobył 17 punktów i poprowadził zespół do zwycięstwa 3:0 (25:18, 25:21, 25:22) nad Top Volley Latina. Leon został wybrany MVP spotkania, a w pamięci fanów zapisał się serią pięciu kolejnych asów serwisowych. Co ciekawe, jedna z zagrywek mknęła na stronę rywali z prędkością 130 km/h.

Włoska "La Gazzetta dello Sport" zamieściła w czwartek obszerny artykuł o Kubańczyku z polskim paszportem, porównując jego transfer do siatkarskiej Serie A1 z przyjściem Cristiano Ronaldo do piłkarskiej Serie A. "Polaka z gwiazdą Juventusu Turyn łączy to, że uznaje się go za najlepszego zawodnika świata. Dość wspomnieć, że fani Sir Safety Perugia szybko zapomnieli o niedawnym idolu Ivanie Zaytsevie, miejsca w ich sercach od razu zajął Leon" - czytamy w dzienniku.

Leona w Italii nazywają "Jaguarem" lub "Panterą", choć on sam woli porównywać się do... słonia. - Nie jest szybki, ale jest bardzo silny. I zawsze dociera do celu, choć nie zawsze dzieje się to od razu. To w ogóle ciekawe, że zawsze porównują mnie do zwierzęcia - śmieje się Wilfredo Leon, a "La Gazzetta" przypomina historię jego niesamowitych początków w siatkówce, a później ucieczki z Kuby i odnalezienia w Polsce miłości i nowej ojczyzny.

Skrzydłowy debiutował w drużynie siatkarskiej w wieku 12 lat, dookoła siebie mając samych 14-latków. Gdy trafił do reprezentacji, miał lat 16, a jego kolegami byli 21-22 latkowie. Kapitanem drużyny narodowej został w wieku 17 lat. Rekord za rekordem. Skąd takie błyskawiczne postępy? - Dostałem dar od Boga, ale przede wszystkim zawsze byłem ruchliwym dzieckiem i nie bałem się ciężkiej pracy - przyznał Leon.

- Z Kuby wyjechałem, bo zakochałem się w Małgosi, która dziś jest moją żoną. Początkowo nie mogłem opuścić wyspy, by się z nią spotkać, ale udało mi się z nią umówić przez internet. Tak trafiłem do Polski - przypomniał Wilfredo Leon. Teraz nasz kubański Polak czeka na zgodę na występy w reprezentacji. 24 lipca przyszłego roku, jak na słonia przystało, po dwóch latach karencji będzie mógł wystąpić dla swojej nowej ojczyzny. Do tego czasu będzie zachwycał kibiców Perugii i fanów włoskiej Serie A1.

Dowiedz się więcej na temat: Wilfredo Leon | Sir Safety Conad Perugia | Serie A1

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje