Reklama

Reklama

Wariant zerowy, to jedyny ratunek dla polskiej siatkówki

​Ministerstwo sportu uznało, że nie będzie ingerować w PZPS, bo związek nadal posiada zdolność do działania. A ja, po lekturze oświadczenia prezydium zarządu PZPS, mam co do tego poważne wątpliwości.

W poniedziałek PZPS napisał m.in.:

"Z przykrością stwierdzamy, że Prezesi ze wskazanych województw nie działają dla dobra siatkówki. Propozycje zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Delegatów PZPS i Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy PLPS. S.A. ma służyć  destabilizacji w PZPS, PLPS S.A. i prowadzić jedynie do próby ewentualnego przejęcia władzy.

"Kompletnym absurdem jest domniemanie, że Zarząd Polskiego Związku w obecnym składzie stracił legitymację do działania."
"Wszystkie organy związku mają pełną zdolność do wypełniania statutowych zadań.

Reklama

"Podkreślamy, iż postawione przez Prokuraturę zarzuty dotyczą działań osób a nie działań Związku.

"Nie chcielibyśmy, aby to przykre wydarzenie położyło się cieniem na wizerunku polskiej siatkówki oraz żeby w najdrobniejszym choćby stopniu zniweczyło to, co udało się osiągnąć zarówno podczas FIVB MISTRZOSTW ŚWIATA W PIŁCE SIATKOWEJ MĘŻCZYZN POLSKA 2014, jak i w budowaniu pozycji polskiej siatkówki."

Wiadomo, po aresztowaniu najważniejszych postaci polskiej siatkówki, panowie mają prawo się czuć jak bokser po nokaucie, więc z logiką w niektórych miejscach są na bakier.

Pochylmy się na tym fragmentem: "Podkreślamy, iż postawione przez Prokuraturę zarzuty dotyczą działań osób a nie działań Związku." Wynika z tego, że panowie Mirosław P. i Artur P. są podejrzewani o przyjęcie korzyści majątkowych na kwotę miliona, jako zwykli "Kowalscy", a ich funkcje decyzyjne w PZPS-ie, przy doborze firmy ochroniarskiej, nie miały z tym nic wspólnego. Absurd numer "jeden".

"Nie chcielibyśmy, aby to przykre wydarzenie położyło się cieniem na wizerunku polskiej siatkówki" - to absurd numer "dwa". Ferment rzutujący na całą dyscyplinę już powstał, a chowanie głowy w piasek i liczenie na to, że sprawa przyschnie i jakoś to będzie - a taką taktykę chyba przyjął zarząd PZPS, tylko potęguje uczucie niesmaku.

Jedynym sensownym krokiem byłoby teraz złożenie dymisji przez zarząd i rozpisanie - w możliwie najszybszym terminie - nowych wyborów, co postuluje szef zachodniopomorskiej siatkówki Waldemar Bartelik.

Siatkówka potrzebuje nowego otwarcia, przejęcia sterów przez ludzi spoza obecnego układu. Daleki jestem od twierdzenia, że Witold Roman i pozostali na wolności członkowie zarządu PZPS mają ręce nieczyste, ale ich czas - przez domniemane, bądź rzeczywiste grzechy przełożonych - już minął. To smutne, że sami tego nie rozumieją i uparcie chcą trwać na swych stołkach. Dla dobra siatkówki powinni odejść i w ten sposób pomóc  w oczyszczeniu atmosfery.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL