Reklama

Reklama

W Jastrzębskim Węglu nie ma tragedii

Prezes Jastrzębskiego Węgla Zdzisław Grodecki nie robi tragedii z ostatnich ligowych porażek jego drużyny z Fartem Kielce i PGE Skrą Bełchatów. - Drużyna jest po prostu w fizycznym dołku po nietypowym początku sezonu - przyznał.

Jastrzębianie latem bardzo przebudowali zespół, sprowadzając 10 nowych siatkarzy. Przygotowania zaczynali w okrojonym składzie, z uwagi na reprezentacyjne obowiązki wielu zawodników. Krótko po starcie PlusLigi polecieli do Kataru, gdzie wywalczyli klubowe wicemistrzostwo świata.

Reklama

- Oczywiście kibice i sponsorzy oczekują zwycięstw. Prowadzenie klubu jest bardzo podobne do innych rodzajów działalności biznesowej, tyle, że w końcowym rozrachunku o wyniku sportowym decydują zawodnicy, którzy wychodzą na parkiet. Rolą działaczy, trenerów, jest ograniczenie istniejącego zawsze ryzyka porażki. Wszystko wymaga czasu. Potrzebujemy cierpliwości i jestem optymistą - powiedział Grodecki.

Drużyna prowadzona przez włoskiego trenera Lorenza Bernardiego od tego sezonu gra w nowej, zdecydowanie większej hali, której widownia liczy ponad trzy tysiące miejsc. Przed meczem z PGE Skrą sporo ludzi odeszło od kas biletowych z "kwitkiem". Na sprzedaży karnetów i biletów klub powinien w tym sezonie zarobić ok. 600 tys. złotych.

- Nie można oddzielić działalności biznesowej od wyniku sportowego. Istnieje wzajemna zależność. Ale mecz to także "show". Przegraliśmy ze Skrą, kibice liczyli pewnie na inny wynik. Z drugiej strony otrzymaliśmy też wiele sygnałów od ludzi, którzy opuścili halę usatysfakcjonowani widowiskiem, jakie zobaczyli. Pozytywnie odebrana została prezentacja sponsorów podczas transmisji telewizyjnej - powiedział prezes, który marzy, by siatkarskie pojedynki były okazją do biznesowych spotkań w hali.

Przyznał, że w rozmowach sponsorskich pomógł klubowi start w marcowym turnieju Final Four Ligi Mistrzów, wzrosły też przychody ze sprzedaży gadżetów.

Ostatnim marketingowym "chwytem" jastrzębian było wynajęcie autokaru, którym podróżuje drużyna. Został oklejony podobiznami siatkarzy. - Chcemy taki pojazd w przyszłości kupić. Z jednej strony to pomaga w budowie marki klubu, z drugiej pozwoli wyposażyć autokar według naszych życzeń, np. w stół do masażu - wyjaśnił Grodecki.

W rozpoczętej właśnie miesięcznej przerwie dla reprezentacji trener Bernardi znów będzie musiał się obyć bez niemal połowy swoich graczy. Klub opuścili bowiem Amerykanie Brian Thornton i Russell Holmes, Holender Rob Bontje, występujący we włoskich barwach Michał Łasko oraz Michał Kubiak i Zbigniew Bartman.

- W ostatnich sezonach rywalizacja ligowa przebiegała według schematu: "kto ma Mariusza Wlazłego, jest mistrzem". Ale to wcale nie oznacza, że teraz też tak będzie - zakończył Grodecki.

Dowiedz się więcej na temat: PGE Polska Grupa Energetyczna SA | Zdzisław Grodecki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje