Reklama

Reklama

Trener Atomu: Vakifbank jest naszpikowany gwiazdami

W pierwszym meczu 1. rundy play off Ligi Mistrzyń siatkarki Atomu Trefla zmierzą się w środę w Sopocie z Vakifbankiem Stambuł. "To zespół naszpikowany gwiazdami, co nie znaczy, że jesteśmy z góry skazani na porażkę" powiedział trener Atomu Adam Grabowski.

- Vakifbank to zespół z najwyższej półki i jeden z kandydatów do wygrania tej edycji Ligi Mistrzyń. Nie ulega wątpliwości, że to wicemistrz Turcji jest faworytem rywalizacji w pierwszej rundzie play off, co nie znaczy, że już przed pierwszym gwizdkiem gładko przegramy 0:3 i będziemy mieli problemy ze zdobyciem 10 punktów w każdym secie. Pamiętam, że przed meczami z Rabitą również byliśmy skazani na pożarcie, a rozegraliśmy z azerską ekipą dwa dobre spotkania. W Baku wygraliśmy nawet jedną partię, a w kolejnej mieliśmy dwie piłki setowe - dodał sopocki szkoleniowiec.

Przed środową konfrontacją z Vakifbankiem powodów do optymizmu nie może z pewnością dać ostatni ligowy występ sopocianek, które gładko przegrały we własnej hali 0:3 z niżej notowanym Impelem Wrocław.

- Takie mecze się zdarzają. Bez wątpienia było to nasze najsłabsze spotkanie w tym sezonie. Nie dość, że w potyczce z Impelem nic nam nie wychodziło, to w dodatku w ogóle nie dopisywało nam szczęście, podczas gdy rywalki miały go mnóstwo. Jednego jestem pewien - w tych rozgrywkach tak słabo już nie zagramy, bo gorzej naprawdę nie można - ocenił Grabowski.

W tym sezonie siatkarki Vakifbanku nie poniosły jeszcze porażki. Wicemistrzynie Turcji odniosły komplet zwycięstw w grupie A Ligi Mistrzyń, natomiast w krajowych rozgrywkach z dorobkiem 11 wygranych otwierają ligową tabelę.

- Ta drużyna naszpikowana jest gwiazdami. Wystarczy tylko wymienić naszą Małgorzatę Glinkę-Mogentale, przyjmującą Jovanę Brakocevic z Serbii, libero Gizem Guresen czy też obie znakomite środkowe, Bahar Toksoy i Niemkę Christianę Furst. Turecki zespół gra jednak dość nietypowo, bo tylko na dwie przyjmujące. Gosia Glinka jest nieustannie podsłaniana przez libero i cała sztuka, aby właśnie na nią skierować zagrywkę. Z kolei w ataku siła ognia tej drużyny jest niesamowita - zauważył.

Do tego spotkania mistrzynie Polski przygotowywały się dość nietypowo - w poniedziałek zagrały bowiem sparingowy mecz z zawodnikami AWFiS Gdańsk.

- Chłopacy trochę nas poobijali, ale tak właśnie miało wyglądać nasze praktyczne przetarcie przed środowym meczem. Od strony teoretycznej również jesteśmy bardzo dobrze przygotowani. Oglądaliśmy wszystkie dotychczasowe spotkania Vakifbanku w Lidze Mistrzyń i ta drużyna nie ma przed nami tajemnic. Zagramy w takim samym składzie jak w konfrontacji z Impelem, czyli bez kontuzjowanej Brazylijki Coimbry - podsumował Grabowski.

Siatkarki ze Stambułu pojawiły się w Sopocie już w poniedziałek. - Nie ulega wątpliwości, że przystępujemy do meczu z Atomem Trefl w roli faworyta. Chcemy wygrać w Sopocie, bo to zwycięstwo przybliży nas do głównego celu, jakim jest triumf w Lidze Mistrzyń. Zamierzamy jednak nie tylko pokonać gospodynie, ale pokazać również dobrą siatkówkę. Do takiej postawy zobowiązuje nas posiadany skład. Nie sugerujemy się ostatnią porażką Atomu w lidze, bo takie spotkania się zdarzają, a ponadto pucharowe mecze wywołują trochę inne emocje i dodatkowo mobilizują zawodniczki - stwierdziła Małgorzata Glinka-Mogentale.

Jedna z najbardziej utytułowanych polskich siatkarek jest bardzo zadowolona, że ponownie może zagrać w kraju, ale dostrzega też jeden mankament przyjazdu nad Wisłę. - Cieszę się, że mam okazję wystąpić w Polsce, bo tu czuję się najlepiej. Jedynym minusem jest zima. Grając w Turcji trochę odwykłam od tak niskich temperatur - przyznała 34-letnia zawodniczka.

Rewanż zaplanowany został w Stambule w czwartek 24 stycznia. Jeśli obie drużyny wygrają jeden mecz, o awansie do "szóstek" zadecyduje tzw. złoty set.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL