Trener Amerykanów wprost o porażce na igrzyskach. "To rozdziera serce"
Po jednym z najbardziej emocjonujących półfinałów w historii polscy siatkarze zagrają o złoto igrzysk olimpijskich w Paryżu. Z porażką muszą pogodzić się Amerykanie, którzy w pewnym momencie spotkania byli o krok od wygranej i awansu do finału. "Igrzyska odbywają się tylko raz na cztery lata. To sprawia, że wspaniale jest na nich wygrywać, i rozdziera serce, gdy się przegrywa" - przyznaje John Speraw. Trener reprezentacji USA docenia jednak klasę polskiej drużyny.

Polscy siatkarze już przeszli do historii polskiego sportu. Środowa wygrana z Amerykanami już gwarantuje im drugi w historii męskiej siatkówki olimpijski medal. A może być jeszcze lepiej - w sobotę zagrają z Francją o powtórzenie wyczynu legendarnej drużyny Huberta Jerzego Wagnera.
Szansę na czwarte olimpijskie złoto w historii stracili za to Amerykanie. A przecież prowadzili już 2:1 w setach, w czwartej partii mieli przewagę, po drugiej stronie siatki z kontuzjami wypadali zaś kolejni zawodnicy. Mimo to nie zdołali przetrwać naporu polskiej drużyny.
Zdaniem Johna Sperawa to właśnie połowa czwartego seta była punktem zwrotnym spotkania.
"Kiedy pokonujesz rywala w trzecim secie i prowadzisz 2:1, zespół przeciwników nie ma nic do stracenia, staje się bardzo agresywny. Rywale pokazali agresję w polu zagrywki i odnieśli sukces. Kiedy masz po drugiej stronie zawodników serwujących tak znakomicie, wyzwanie staje się bardzo, bardzo trudne" - opisuje trener amerykańskiej drużyny, cytowany przez portal USA Today.
Ostatnia szansa Amerykanów. Wkróce mogą zapaść trudne decyzje
Jego drużyna przyjechała do Paryża ze sporymi nadziejami na sukces. Co prawda miała w tym roku kłopoty w Lidze Narodów, spowodowane między innymi kontuzjami kilku zawodników, ale na najważniejszy turniej udało się jej przygotować wysoką formę. Amerykanie wygrali rywalizację w grupie C, w ćwierćfinale ograli z kolei Brazylię.
"Nie przyjechaliśmy tutaj tylko po to, wziąć udział w sportowej imprezie. Przyjechaliśmy, aby wygrać. I dlatego jestem dość rozczarowany" - mówi Speraw.
Jego drużyna składa się w dużej mierze z doświadczonych zawodników. Jej liderem jest 37-letni Matthew Anderson, na środku gra jego rówieśnik Maxwell Holt, a na libero o dwa lata młodszy Erik Shoji. Ta generacja zawodników nie ma na koncie olimpijskiego złota - ostatni taki medal drużyna USA zdobyła w 2008 r. w Pekinie. Ostatnie miejsce na podium to brąz z 2016 r. z Rio de Janeiro.
"To będzie ich ostatnia okazja, aby rywalizować razem z tą grupą. Wielu chłopaków jest już u końca swojej kariery. To właśnie sprawia, że igrzyska olimpijskie są tak wyjątkowe i wartościowe. Odbywają się tylko raz na cztery lata. To sprawia, że wspaniale jest na nich wygrywać, i rozdziera serce, gdy się przegrywa" - podsumowuje Speraw.
Jego drużyna o szósty medal olimpijski w historii amerykańskiej siatkówki będzie rywalizować z Włochami. Mistrzowie świata w półfinale okazali się wyraźnie słabsi od Francuzów, przegrywając w trzech setach.









![Ekstraklasa: Radomiak - Legia. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MGRL3Q6LHMQU3-C401.webp)



