To nagroda dla polskiej drużyny za Ligę Mistrzów. Siatkarz wybuchnął śmiechem
Dla Aluron CMC Warty Zawiercie srebrny medal Ligi Mistrzów siatkarzy to historyczny sukces. W Zawierciu cieszą się, że dołączyli do najlepszych drużyn w Europie, a mogą nawet postawić następny krok: wywalczyli właśnie przepustkę do Klubowych Mistrzostw Świata. "Na pewno, na pewno polski zespół tam poleci" - ironizuje jednak Mateusz Bieniek. Trudno mu się dziwić: w ostatnich latach polskie kluby regularnie rezygnowały z tej szansy. Miały konkretny powód.

Europa wciąż pozostaje wielką siłą w siatkarskim świecie, w końcu to dwa zespoły z Europy grały w finale ostatnich igrzysk olimpijskich oraz mistrzostw świata. Siatkówka mocno zyskuje jednak w Azji, co widać choćby po gospodarzach tegorocznych MŚ - mężczyźni będą rywalizować na Filipinach, a kobiety w Tajlandii.
Na światowym rynku klubowym polskie drużyny są jednak nieobecne. Mimo hossy w Europie - niedzielny finał Ligi Mistrzów w Łodzi był już piątym z rzędu z udziałem polskiej drużyny - nie decydują się na start w Klubowych Mistrzostwach Świata. Coroczną imprezę z udziałem zespołów z kilku kontynentów wygrywają więc Brazylijczycy i Włosi: w ubiegłym roku Sada Cruzeiro, wcześniej Sir Sicoma Monini Perugia.
Warta Zawiercie przed kolejną szansą. Ale od lat jest problem
Srebrny medal Ligi Mistrzów otwiera szansę na występ w KMŚ przed Aluron CMC Wartą Zawiercie. Na pytanie o udział w tej imprezie Mateusz Bieniek, kapitan zespołu, wybuchł jednak śmiechem.
Na pewno, na pewno polski zespół poleci na Klubowe Mistrzostwa Świata. Jestem pewny, że terminy się nie zgrają i nie polecimy na ten turniej
To właśnie terminarz był jednym z powodów, dla których w ostatnich latach ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a potem JSW Jastrzębski Węgiel rezygnowały z szansy na kolejny medal międzynarodowej imprezy. Napięty do granic możliwości kalendarz klubowy sprawiał, że polskim zespołom trudno było pogodzić ten występ z grą w PlusLidze, a także krajowym i europejskim pucharze.
Do tego dochodził problem logistyczny. Ostatnie edycje KMŚ rozgrywano w krajach z polskiego punktu widzenia egzotycznych: Brazylii i Indiach. Skomplikowana logistyka dodatkowo utrudniała operację. Gospodarz tegorocznego turnieju nie jest jeszcze znany, ale mówi się o lokalizacjach w Azji lub Stanach Zjednoczonych. W Europie turniej po raz ostatni gościł w 2018 r., gdy gospodarzem była Polska.
W przyszłym sezonie, przynajmniej w teorii, wolnych terminów powinno być jednak więcej. PlusLiga zredukowała liczbę zespołów z 16 do 14, co oznacza o cztery mecze mniej w fazie zasadniczej. A to właśnie na nią nakładał się w ostatnich latach rozgrywany w grudniu turniej.
"Nie znam jeszcze terminarza PlusLigi. Wiemy, że będzie mniej zespołów, ale też liga wystartuje później. Sam jestem ciekawy, czy po ostatnich latach wyciągniemy wnioski i pomyślimy o zawodnikach. I o tym, że oni potrzebują tego czasu na regenerację między meczami więcej - zastanawia się trener Warty Michał Winiarski.
Bez względu na to, czy Warta ostatecznie wystąpi w KMŚ, ten sezon pokazał, że stać ją na walkę z najlepszymi. Na to zwracał uwagę Bieniek, który przekonuje, że mimo porażki z Perugią jest w nim więcej dumy niż smutku.
"Jestem naprawdę dumny po tym meczu i po tym sezonie z mojego zespołu. Mimo problemów, jakie mieliśmy, za każdym razem walczyliśmy. Zostawiliśmy serce na boisku. Jestem mega dumny i wdzięczny. Graliśmy w każdym możliwym finale. Mam nadzieję, że kolejne będziemy wygrywać. Ale trzeba kilka finałów przegrać, żeby jakieś wygrać. Medal smakuje świetnie. Gdybyśmy przegrali 0:3, mniej by mi smakował, ale przez to, że pokazaliśmy taką determinację, na pewno zawiśnie w honorowym miejscu. To kolejny rok, w którym nasz klub robi progres. I pokazuje, że dołączył do ścisłego grona najlepszych drużyn w kraju" - nie ma wątpliwości wicemistrz olimpijski z Paryża.
Z Łodzi Damian Gołąb













![Skuteczne zagrywki Polek i USA w Osace. Zobacz najlepsze serwisy meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N12CM4G0KUKC2-C401.webp)
