To dławi polską siatkówkę od lat. Legenda grzmi. "Olbrzymi błąd"
Asseco Resovia w tym sezonie zawodzi, a ostatnia, sensacyjna porażka z Barkomem Każany Lwów sprawiła, że rzeszowianom w najbliższych tygodniach będzie jeszcze trudniej walczyć o miejsce w strefie play-off. Kiedy o kłopoty drużyny pytamy jej byłego siatkarza i trenera Jana Sucha, od razu wskazuje na szerszy problem, który dotyka niemal całą polską siatkówkę. "Jak można dzisiaj oczekiwać doskonałej gry, jeśli siatkarz wie, że odchodzi z klubu" - mówi Interii Such. Wskazuje też na te elementy i nazwiska w rzeszowskiej drużynie, które najbardziej zawodzą.

"Właśnie jadę na pogrzeb kolegi z zespołu, byłej Resovii, Witka Szewczyka, czterokrotnego mistrza Polski. Jadę ze smutkiem, tak samo jak ze smutkiem przyjąłem samą grę i postawę Resovii" - zaczyna Jan Such, kiedy rozpoczynamy rozmowę z byłym siatkarzem i trenerem rzeszowskiego klubu.
Smutek, ale i złość wylewała się także z komentarzy w mediach społecznościowych po ostatniej porażce Asseco Resovii. Drużyna budowana z myślą o czołówce PlusLigi przegrała trzeci mecz z rzędu. O ile w poprzednich kolejkach przegrywała z potentatami ligi, o tyle w poniedziałek nie potrafiła sobie poradzić z Barkomem Każany Lwów, wówczas jeszcze przedostatnim zespołem tabeli.
Such przypomina, że i w poprzednim sezonie Resovia przeżywała problemy, a później była o włos od finału PlusLigi, przegrywając w dramatycznych okolicznościach z Jastrzębskim Węglem. Tyle że na razie niewiele wskazuje na to, by w tym roku mogło być podobnie.
"Wszystko jest do odrobienia. Tylko że sama postawa zespołu nie jest zachwycająca. Są kłopoty na rozegraniu, w organizacji gry. Mimo wszystko trochę się martwię, że w tym roku może być gorzej" - przyznaje Such.
PlusLiga. Wielkie zmiany w klubach, przecieki dużo wcześniej. Legenda nie może milczeć
76-letni olimpijczyk z Monachium to legenda Resovii. Zdobywał z nią tytuły mistrza Polski jako siatkarz, później doprowadził ją do medali jako trener. Jest stałym gościem na jej meczach we wszystkich rozgrywkach i regularnie ogląda kiepskie występy w tym sezonie. Kłopotów drużyny upatruje jednak przede wszystkim nie w słabszej formie czy nawet kontuzjach ważnych zawodników, a ich podejściu do gry. Wskazuje przy tym na problem, który od lat w coraz większym stopniu dotyka wiele zespołów PlusLigi.
Dziś olbrzymim błędem jest to, że zbyt wcześnie ogłasza się transfery. Bo jak można dzisiaj oczekiwać doskonałej gry, jeśli siatkarz wie, że odchodzi. "Pieniądze tak czy inaczej wezmę, a gram z zespołem, w którym będę za chwilę występował". Pewne działania działaczy powodują takie wahania formy. Niektóre zespoły osiągają cel, ale są i takie, w których nie wszyscy mogą być zainteresowani osiągnięciem dobrego wyniku
W tym sezonie transferowe przecieki pojawiły się wyjątkowo wcześnie, bo już w październiku. Sporo medialnych doniesień dotyczy również Asseco Resovii. Zgodnie z nimi w stolicy Podkarpacia w przyszłym sezonie mają występować Marcin Janusz, Artur Szalpuk czy Karol Butryn. Drużynę ma z kolei opuścić między innymi Bartosz Bednorz.
"Mądre kluby budują zespół tak, jak kiedyś Mostostal, a w pewnym momencie Jastrzębie: nie na rok, a na lata. Pewien szkielet po sezonie zawsze musi zostać. W Resovii widać poprawę, nie ma łamania wszystkich łamigłówek. Ale widać też brak dobrania zawodników do kompozycji gry. Co bardzo ważne, tego nie powinni robić działacze, ale trener. On ma budować zespół. Obecny zespół był budowany przez innego trenera, a Tuomas Sammelvuo później został dokooptowany" - podkreśla w rozmowie z Interią Such.
Asseco Resovia w trudnej sytuacji. A tu jeszcze zbliża się Wilfredo Leon
Rzeszowianie na razie muszą jednak radzić sobie w składzie, który powoli kończy swoją przygodę w Rzeszowie. Do końca sezonu Sammelvuo nie może korzystać z Pawła Zatorskiego, który przeszedł operację biodra: w trybie awaryjnym klub sprowadził więc Dawida Ogórka, podstawowym libero jest zaś Michał Potera. Pęknięty palec na kilka spotkań wykluczył też Bednorza. W przegranym spotkaniu z Barkomem zabrakło również innego przyjmującego Lukasa Vasiny.
Ale i zawodnicy, którzy nie mają tak poważnych problemów, spisują się poniżej oczekiwań. W podstawowym składzie występuje ostatnio Jakub Bucki, który zajął miejsce Stephena Boyera. A przecież mistrz olimpijski z Tokio to jedna z największych gwiazd drużyny.
Miał być petardą, a w tamtym roku to z Kubą Buckim zespół był blisko finału. Boyer w pewnym momencie gra koncertowo, a za chwilę z uśmiechem zostaje zablokowany, jak to było z Barkomem. Wiem, że to są zawodowcy, ale nie jestem przekonany, że wszyscy zawodnicy będą chcieli osiągnąć jak najlepszy wynik. Dziś walka o dobrych zawodników jest olbrzymia, uważam, że idzie to w trochę złym kierunku
O ile w ostatnim meczu z Barkomem Resovia była faworytem, o tyle w najbliższej kolejce, w sobotę, tak już nie będzie. Do Rzeszowa przyjeżdża bowiem Bogdanka LUK Lublin. Czwarty zespół tabeli ostatnio może polegać na znakomicie dysponowanym Wilfredo Leonie i wygrywa znacznie częściej niż rzeszowianie. I to mimo że trener lublinian Massimo Botti jest łączony z przenosinami do... Asseco Resovii.
Akurat w tym meczu rzeszowianom może być więc trudno przerwać serię porażek. A przecież Resovia znalazła się na skraju górnej ósemki, która gwarantuje grę w strefie play-off. Nad dziewiątym Indykpolem AZS Olsztyn ma tylko dwa punkty przewagi, a rywale mają jeszcze do rozegrania zaległe spotkanie. Tuż za olsztynianami jest z kolei Ślepsk Malow Suwałki.
"Zapowiadałem, że Leon, jeśli nie będzie miał kontuzji, zostanie MVP PlusLigi. Można się liczyć z porażką z Lublinem. A ona spowoduje, że Resovia będzie ciężko walczyć o ósemkę. Brak wejścia do play-offów byłby klęską. Ale liczę, że czując zagrożone miejsce w ósemce, siatkarze Resovii postawią się i odzyskają zaufanie kibiców" - kończy Such.
Zobacz również:











