"Myślę, że ta (odmowa udziału w mistrzostwach świata) ma na celu uniknięcie jakichkolwiek pytań. Mogą pojawić się problemy z wizami i wjazdem do kraju" - tak o powodzie rezygnacji Rosjan z MŚ organizowanych w Polsce mówi Aleksandr Wołkow, złoty mistrz olimpijski z 2012 roku, cytowany przez TASS.
Jednocześnie cieszy się, że dzięki decyzji MKOl-u i FIVB reprezentacja Rosji wróci do gry na międzynarodowych arenach. Wystąpi m.in. w Lidze Narodów. Wołkow jest przekonany, że napsują krwi rywalom.
To, że wracamy, jest naprawdę super. Na sto procent jesteśmy w pierwszej trójce drużyn na świecie. Pod każdym względem powinniśmy być numerem jeden. Mamy kilku bardzo silnych zawodników
Bardziej butni w formułowaniu opinii są pierwszy zastępca przewodniczącego Komisji Kultury Fizycznej i Sportu Dumy Państwowe Dmitrij Swiszczow oraz mistrzyni olimpijska i deputowana Dumy Państwowej Swietłana Żurowa.
Butne komentarze z Rosji ws. Polski. "Niedopuszczalne warunki wjazdu"
Rosyjska reprezentacja mężczyzn oficjalnie wycofała się z siatkarskich mistrzostw świata organizowanych w Polsce w 2027 roku. Stanisław Szewczenko, prezes Wszechrosyjskiej Federacji Piłki Siatkowej, powołał się na rzekome względy bezpieczeństwa.
Decyzję komentuje Dmitrij Swiszczow, który twierdzi, że do jej podjęcia posłużyły "poważne podstawy". Bezpardonowo atakuje Polskę.
"Kiedy organizator zawodów skupia się na polityce, intrygach i ograniczeniach, to jest to zła sytuacja. Międzynarodowa Federacja musi zwracać na to większą uwagę w przyszłości" - grzmi dla TASS.
Sugeruje, że MŚ w ogóle nie powinny odbyć się u nas. "Jeśli organizator nie gwarantuje bezpieczeństwa uczestników, jak ma to miejsce w tym przypadku, to dany kraj nie powinien organizować zawodów wysokiego szczebla" - twierdzi.
Wtóruje mu Żurowa. "Polska stawia Rosji niedopuszczalne warunki wjazdu" - zacietrzewia się. "W tym kraju zawsze istnieje ryzyko prowokacji. A w tym przypadku takie potencjalne zagrożenia bezpieczeństwa stanowią ryzyko" - dorzuca.
Bezpieczeństwo naszych sportowców jest priorytetem. Ważne jest, aby nieobecność naszych siatkarzy na mistrzostwach świata nie wpłynęła krytycznie na proces kwalifikacji olimpijskich
Już wcześniej prezes PZPS Sebastian Świderski publicznie mówił, że nie wyobraża sobie goszczenia Rosjan w Polsce. Nie jest w tym osamotniony.
Jasne stanowisko Polski ws. Rosjan na MŚ
Jeszcze zanim Rosjanie zrezygnowali z przyjazdu na MŚ w Polsce, Świderski zgłaszał stanowczy sprzeciw wobec ich udziału w organizowanym u nas turnieju.
W podobnym tonie wypowiedział się Łukasz Kadziewicz, który stwierdził, że trudno oczekiwać od prezesa PZPS wstawienia się za Rosjanami u najwyższych polskich urzędników.
"Ja nie wiem, jak administracyjnie Sebastian Świderski, jako prezes związku i człowiek odpowiedzialny za organizację mistrzostw świata, ma iść do ministrów, by otrzymać zgodę na wjazd do Polski reprezentacji Rosji" - mówił w Misji Siatka.
Swoim zdaniem podzielił się również Tomasz Fornal. Gdy Grzegorz Krychowiak zapytał go, czy wyobraża sobie, aby Rosja zagrała na MŚ w 2027 roku, odpowiedział jasno.
Ja sobie nie wyobrażam, ale jakie decyzje podejmie światowa czy europejska federacja, to wiesz. Mam tyle do gadania, co w kwestii tego, czy jutro będzie deszcz padał
"Ciężko mi też sobie wyobrazić, że za rok Rosjanie przylatują do Polski i grają. Wyobrażasz sobie reakcję kibiców na hali? Przecież tam musiałoby być ze 150 policjantów wokół ich połowy. (...) Na szczęście nie muszę o tym decydować, nie muszę tego załatwiać. Ja tylko gram w siatkę i to mi zostało powierzone" - dodał.
Ostatecznie, jak już wiadomo, sprawa jest rozwiązana. Rosyjscy siatkarze nie przylecą do Polski na MŚ, i to z własnej inicjatywy. Mają za to zagwarantowane miejsce w przyszłorocznej edycji Ligi Narodów.











