Reklama

Reklama

Strajk "złotek"?

Polskie siatkarki wciąż nie otrzymały obiecanych pieniędzy za zdobycie mistrzostw Europy w 2003 roku. Po Magdalenie Śliwie, Agacie Mróz, teraz Dorota Świeniewicz publicznie domaga się spłacenia zaległości.

- Ma tego dość! Przez wiele lat podczas zgrupowań nie było pieniędzy na odżywki, nowe stroje, buty... - wyznała Świeniewicz na łamach "Sportu".

Reklama

- Wreszcie udało się nam zdobyć mistrzostwo Europy. W każdym normalnym kraju taki sukces przełożyłby się na pozyskanie sponsora i poprawę warunków kadry. Ale nie u nas! Mamy już dość czekania! Jeżeli zaległe pieniądze nie pojawią się na moim i pozostałych siatkarek koncie do kwietnia, to najprawdopodobniej nie przyjadę na zgrupowanie reprezentacji - zagroziła gwiazda włoskiego Desparu Perugia.

Były prezes PZPS, Janusz Biesiada obiecał siatkarkom, że za złoty medal otrzymają premię (nieoficjalnie mówi się, że chodzi nawet o kilkaset tysięcy złotych), ale jak do tej pory pieniądze nie wpłynęły na ich konta. Biesiadę na stanowisku prezesa PZPS zastąpił Mirosław Przedpełski, ale problem pozostał nierozwiązany. Jeśli działacze siatkarskiej centrali nie przywiozą na pierwsze zgrupowanie kadry dobrych wieści (np. podpisanie umowy ze sponsorem) to może dojść do strajku.

Dorota Świeniewicz narzekała także na brak zainteresowania kadrowiczkami.

- Jestem w kadrze? Ja nic nie wiem. Od kilku miesięcy ani trener Andrzej Niemczyk, ani ludzie ze związku do mnie nawet nie dzwonili. Wszystkie informację czerpię z internetu. Czy tak powinna wyglądać współpraca na linii związek - reprezentantki? - podkreśliła siatkarka.

Dowiedz się więcej na temat: strajk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje