Reklama

Reklama

"Skra może być najlepsza w Europie"

Prezes PGE Skry Bełchatów Konrad Piechocki jest przekonany, że jego zespół stać na odegranie kluczowej roli w zbliżającym się finałowym turnieju Ligi Mistrzów siatkarzy. Jego zdaniem mistrzowie Polski mogą sięgnąć po tytuł najlepszej drużyny Europy.

"Jesteśmy gotowi do dużych wyzwań i chcemy zrealizować nasze marzenia" - powiedział PAP Piechocki.

Tegoroczny Final Four odbędzie się w dniach 10-11 kwietnia w Łodzi. Bełchatowianie w pierwszym meczu zmierzą się z Dynamem Moskwa (Rosja), które w ubiegłym sezonie wyeliminowali z rozgrywek Ligi Mistrzów.

"Doceniamy tego przeciwnika i mamy świadomość, że jest to bardzo silny zespół. W ubiegłym sezonie Dynamo w Lidze Mistrzów przegrało tylko jeden mecz - z nami. Mam wewnętrzne przeświadczenie, że jesteśmy w stanie powtórzyć ten wynik. Dynamo gra teraz jeszcze lepiej niż przed rokiem, ale my też jesteśmy mocniejsi. Wykonaliśmy bardzo ciężką pracę, która powinna procentować" - wyjaśnił Piechocki.

Reklama

Według szefa PGE Skry tegoroczny finał Ligi Mistrzów na pewno nie będzie stał na niższym poziomie niż turniej sprzed dwóch lat, który również odbył się w Łodzi. PGE Skra zajęła wówczas trzecie miejsce. Zwyciężyło Dynamo Kazań (Rosja), druga była Copra Piacenza (Włochy) a czwarte miejsce zajął Sisley Treviso (Włochy).

"Zdaniem wielu obserwatorów Copra i Sisley to zespoły nieco słabsze niż obecnie Trentino (Włochy - przyp. PAP), które uważane jest za najsilniejszy aktualnie zespół na świecie. Zbliżony do siebie poziom prezentują oba Dynama - Kazań i Moskwa. Jeżeli chodzi o nas, to gdybyśmy przez europejską federację nie byli uznawani na czołowy zespół Starego Kontynentu, to na pewno nie otrzymalibyśmy organizacji tego turnieju" - powiedział Piechocki.

Jego zdaniem największą niewiadomą tegorocznego turnieju jest ACH Bled (Słowenia).

"Jeśli jednak potrafili wyeliminować z rozgrywek m.in. Maceratę, to znaczy, że nie znaleźli się w tym gronie przypadkowo. Na pewno więc tegoroczny finał pod względem sportowym nie będzie gorszy od tego sprzed dwóch lat" - wyjaśnił Piechocki.

W porównaniu z poprzednim Final Four organizowanym przez PGE Skrę w Łodzi na pewno wyższa będzie frekwencja na trybunach. Hala, w której rozgrywano mecze w 2008 roku mogła pomieścić niespełna 10 tys. widzów. Teraz, w oddanej do użytku w 2009 roku Atlas Arenie na trybunach zasiądzie 13,5 tys. kibiców siatkówki. Będą wśród nich m.in. uczniowie bełchatowskich szkół, którym PGE Skra przekazała 500 wejściówek.

Mistrzowie Polski na pierwszym treningu w Atlas Arenie pojawią się już w środę wieczorem. Zespół w Łodzi będzie zakwaterowany w hotelu Focus. W tym samym miejscu mieszkać też będą pozostałe ekipy.

Zespoły Trentino BetClic i ACH Bled przyjadą do Łodzi z warszawskiego lotniska Okęcie, gdzie przylecą rejsowymi lotami. Dynamo Moskwa zdecydowało się natomiast na czarter do łódzkiego portu lotniczego im. Władysława Reymonta.

W piątek ok. godz. 12 odbędzie się oficjalna konferencja prasowa przed turniejem. Wezmą w niej udział m.in. trenerzy i zawodnicy wszystkich ekip. Później każda z drużyn przeprowadzi półtoragodzinny trening w Atlas Arenie. Jako pierwsi na parkiet wyjdą zawodnicy PGE Skry, którzy rozpoczną zajęcia o godz. 14.30. Później na boisko kolejno wchodzić będą zespoły: Dynama Moskwa, ACH Bled i Trentino BetClic.

Program finałowego turnieju Ligi Mistrzów siatkarzy

sobota: półfinały

PGE Skra - Dynamo Moskwa (g. 15.30)

ACH Bled - Trentino BetClic (18.30)

niedziela:

mecz o 3. miejsce (11.30)

finał (14.30)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje