Skandal bez precedensu, reprezentant Polski uniewinniony. "Przepraszam"
- To sytuacja, która jest bez precedensu dla polskiego systemu antydopingowego. Nigdy nie mieliśmy do czynienia z błędem i takimi konsekwencjami tego błędu. Szczerze przepraszam, że doszło do tej sytuacji. Robię to z pełną odpowiedzialnością. Mamy do czynienia, jak w finale się okazało, z bezpodstawnym oskarżeniem - ubolewa Michał Rynkowski, dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej, komentując sprawę Mikołaja Sawickiego, a przy okazji Jakuba Januchowskiego.

Artur Gac, Interia: Mamy najświeższy komunikat, dotyczący siatkarza Mikołaja Sawickiego, niesłusznie oskarżonego o stosowanie dopingu. "Uzyskane rezultaty stanowią podstawę do umorzenia postępowania, a w konsekwencji - uniewinnienia zawodnika" - to puenta dokumentu, który zamieściła POLADA w konsekwencji otrzymania wyników dodatkowych analiz laboratoryjnych przeprowadzonych na próbce A.
Michał Rynkowski, dyrektor POLADA: - Jeszcze nieformalnie, ale tak.
To największa wpadka w historii działania polskiego systemu antydopingowego?
- Doprecyzuję, że nie Polskiej Agencji Antydopingowej, tylko polskiego laboratorium. To jednak laboratorium wydawało wynik, który był wydany w sposób wadliwy, my na tej podstawie realizowaliśmy postępowanie, którego finał już lada moment formalnie zobaczymy. Oczywiście jest to sytuacja, która jest bez precedensu dla polskiego systemu antydopingowego. Nigdy nie mieliśmy do czynienia z błędem i takimi konsekwencjami tego błędu. Natomiast przynajmniej cieszy fakt, że udało się dojść do sedna sprawy. Czyli zawodnik, który nie ponosi winy za to, nie został ostatecznie skazany za naruszenie przepisów antydopingowych. Dzięki determinacji samego siatkarza doszło do sytuacji, że ten błąd został wskazany i też potwierdzony przez Światową Agencję Antydopingową.
Doprecyzujmy, że najgłośniej mówi się o Mikołaju Sawickim, a drugim zawodnikiem jest tenisista Jakub Januchowski. Czy z nim sytuacja jest jeden do jeden taka sama?
- Niemalże, natomiast to postępowanie jest prowadzone przez inny organ dyscyplinarny, czyli przez Trybunał Arbitrażowy do spraw Sportu z siedzibą w Lozannie. W tym momencie sprawa tenisisty jest na innym etapie. Zawodnik został odwieszony, niemniej jednak jeszcze trwa rozpatrywanie wniosku, który złożyliśmy jako Polska Agencja Antydopingowa w kontekście przeprowadzenia tej dodatkowej analizy wyjaśniającej. Czyli tego samego, co wydarzyło się w sprawie Mikołaja Sawickiego, czyli ponowne przeanalizowanie próbki A pod kątem już obecności jednej substancji, czyli modafinilu i pochodnych, czyli m.in. kwasu modafinilowego, który był stwierdzony w tym wadliwym badaniu przez Polskie Laboratorium Antydopingowe. Tak, żeby już wykluczyć i przeciąć jakiekolwiek spekulacje na temat tego, czy mamy do czynienia z naruszeniem przepisów antydopingowych, czy też nie i czy zawodnicy naruszyli te przepisy. Bo można by było powiedzieć, że proceduralnie powiedzmy ta sprawa została przez zawodników wygrana, natomiast my chcemy też, żeby nie tylko proceduralnie, ale aby nie było żadnych wątpliwości też w kontekście merytorycznym.
Co ta sprawa oznacza dla krajowego systemu antydopingowego? Bo rozumiem, że ona musi być swego rodzaju cezurą.
- Tak. I tutaj już można powiedzieć, że konsekwencje tego błędu laboratoryjnego poniosło samo laboratorium. Światowa Agencja Antydopingowa szybko zareagowała i przeanalizowała sprawę, wydając sankcje na laboratorium, czyli punktowe zawieszenie tej metody analitycznej, która była wykonywana w sposób wadliwy. No i teraz z pewnością będzie bardzo szczegółowo monitorowała pracę laboratorium. WADA odgrywa bardzo istotną rolę, natomiast laboratorium kontynuuje swoje działanie. To też jest organizacja, która funkcjonuje od 2004 roku, jako akredytowane laboratorium, więc posiada wielkie tradycje i doświadczenie.
- Natomiast popełniło błąd, za który trzeba zapłacić i ponieść tego konsekwencje, co już nastąpiło. Teraz oczywiście priorytetem jest to, żeby zakończyć oba postępowania tak szybko, jak to jest możliwe, ale bez uszczerbku dla jakości tych postępowań. Jeżeli chodzi o sprawę Mikołaja Sawickiego, o ostatnim wyniku laboratoryjnym zostali poinformowani zawodnik oraz panel dyscyplinarny. Teraz czekamy na wyznaczenie terminu i tak naprawdę już decyzję o umorzeniu tego postępowania. Innymi słowy czekamy już na formalne uniewinnienie, ale to jest - przynajmniej z perspektywy POLADA - czysta formalność.
Nieraz mówiliśmy, gdy na dopingu łapani byli oszuści, ile wymiernych, ale także tych niepoliczalnych strat ponieśli sportowcy, którzy wówczas z nimi przegrywali. Tu mamy sytuację dokładnie odwrotną, lecz straty także są niewyobrażalne. Jedne można wskazać, a inne mogły bardzo mocno zrujnować psychikę obu sportowców.
- Na pewno. Te policzalne stosunkowo łatwo można wykalkulować. Z tego miejsca chcę też powiedzieć, że jeżeli zawodnicy się na to zdecydują, to oczywiście jak najbardziej można jeszcze uruchomić postępowanie odszkodowawcze w stosunku do polskiego laboratorium antydopingowego. To jest bez dwóch zdań możliwe. Natomiast z tymi niepoliczalnymi stratami zawsze w życiu jest ciężko.
- Ja, jako przedstawiciel systemu, mogę się tylko po ludzku zachować i odnieść do tego, czyli przeprosić w imieniu całego systemu. I tak szczerze przepraszam, że doszło do tej sytuacji. Robię to z pełną odpowiedzialnością. Stało się coś, co z perspektywy naszej, jako osób odpowiedzialnych za walkę z dopingiem w sporcie i ścigania nieuczciwych sportowców, nie powinno się wydarzyć. Mamy do czynienia, jak w finale się okazało, z bezpodstawnym oskarżeniem. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca.
Rozmawiał Artur Gac, Interia
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: artur.gac@firma.interia.pl






![GKS Katowice - Jagiellonia. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MSCHEMIML4RLM-C401.webp)
![Projekt Warszawa - Ziraat Bankasi. O której i gdzie oglądać mecz o trzecie miejsce Ligi Mistrzów? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MSOFARJFJECKS-C401.webp)




