Reklama

Reklama

Siatkówka. Polska - Holandia w sparingu. Wygrane cztery sety i debiut Leona

Polscy siatkarze bez problemów pokonali Holandię w czterech setach (w tym jednym dodatkowym) w meczu sparingowym w Opolu. W reprezentacji zadebiutował Wilfredo Leon. W bardzo dobrym stylu.

Nowy kadrowicz dostał szansę od trenera Vitala Heynena w pierwszych dwóch setach i kilkoma akcjami zrobił bardzo pozytywne wrażenie. Na kolejne dwa sety - ponieważ od początku było wiadomo, że będzie ich co najmniej cztery, nawet w przypadku zwycięstwa pierwszych trzech - selekcjoner desygnował zupełnie nową szóstkę. W Każdej konfiguracji Polacy dominowali jednak wyraźnie i ich zwycięstwo w żadnej partii nie podlegało dyskusji.

Przypomnijmy, Leon, który w środę skończy 26 lat, w latach 2007-12 występował w drużynie narodowej Kuby, z którą dziewięć lat temu wywalczył wicemistrzostwo świata. Z uwagi na obowiązujące w tym kraju przepisy, by skorzystać z jednej z wielu atrakcyjnych ofert z czołowych klubów w Europie, musiał jednak zrezygnować z reprezentowania ojczyzny. Polskie obywatelstwo otrzymał 14 lipca 2015 roku. Wszystkie wymagane dokumenty w sprawie zmiany tzw. paszportu sportowego, czyli federacji macierzystej, wpłynęły do siatkarskiej centrali (FIVB) 24 lipca 2017 roku i od tego dnia liczony był okres karencji.

Reklama

Leon ma odegrać ważną rolę w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich, najważniejszym dla kadry w najbliższym czasie (9 sierpnia rozpocznie się w Gdańsku). Spotkania z Holandią w Opolu to jedne z ostatnich sprawdzianów "Biało-Czerwonych" przed wyjazdem do Gdańska. Za tydzień będzie jeszcze Memoriał Huberta Jerzego Wagnera w Krakowie.

Leon, co zrozumiałe, wzbudzał największe zainteresowanie. Wicemistrz świata z 2010 roku zaczął w podstawowym składzie.

I set

Polacy od początku chcieli mieć kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie i szybko zyskali przewagę 4:1, m.in. po ładnej akcji Karola Kłosa, potwierdzającego dobrą formę z ostatniego turnieju Final Six w Chicago. Leon zdobył swój pierwszy punkt efektownym zbiciem na 6:4, zapowiadając, że zamierza być poważnym wzmocnieniem ekipy mistrzów świata. Na przerwę techniczną Polacy schodzili z dwupunktowym prowadzeniem (8:6).

Jednak Holendrzy otrząsnęli się z tych pierwszych ciosów i doprowadzili do remisu 8:8, a potem 10:10 i 12:12. To była walka punkt za punkt, niezwykle wyrównana. A Leon pokazywał, na co go stać również w obronie. Jego blok, wspólnie z Kłosem i Muzajem, był przy stanie 12:12 najwyższej klasy. Polacy wyszli ponownie na dwupunktowe prowadzenie (15:13), ale wtedy Muzaj nie wykorzystał kolejnej szansy, popełniając błąd przy zagrywce.

Przy stanie 16:14 do akcji znowu wkroczył Leon, przełamując blok Holendrów. Polacy mieli trzy punkty przewagi. A po chwili już pięć po autowym ataku rywali.

Po akcji na 20:15 Wilfredo wykazał się odpowiednim wyczuciem i sprytem, przenosząc piłkę nad blokiem. On też miał szansę na zakończenie seta, ale przy zagrywce trafił w siatkę. Nie udało się mu się również po ataku z drugiej linii. Ale za chwilę wszystko wróciło już do normy i Polacy wygrali I seta 25:20. 

II set

Drugi set zaczął się podobnie jak pierwszy, od prowadzenia Polaków 4:1. Mieli w tym duży udział i Muzaj i Leon, który na dodatek popisał się potężnym asem serwisowym, który dał nam przewagę czterech punktów (5:1). Wtedy Holendrzy znowu rozpoczęli odrabianie strat. Blok Nowakowskiego doprowadził do wyniku 8:5 i pierwszej przerwy technicznej. Utrzymywał się bezpieczna przewaga naszych zawodników, a Wilfredo Leon znowu popisał się efektownym atakiem, po którym Holendrzy nie mieli szans na skuteczną obronę.

Na drugiej przerwie technicznej było już 16:10, a potem po autowym ataku Holendrów 22:15. Gdy Leon wyskakiwał do piłki, blok rywali najczęściej był bezradny. Rywale obronili jedną piłką setową, ale gdy Abdel-Aziz pomylił się przy kolejnej zagrywce, stało się jasne, że Polakom nic już nie odbierze zwycięstwa w II partii.

III set

W trzecim secie tradycyjnie zaczęło się od prowadzenia Polaków. I znów Holendrzy odrobili straty, a nawet przejęli inicjatywę, zyskując dwa punkty przewagi (6:8, 7:9). Trener Heynen zdecydował się bowiem na zmiany w składzie. Tak, jak zapowiadał wcześniej. na parkiecie pojawili się zatem Łomacz, Kochanowski, Bednorz, Kwolek, Konarski, Bieniek.

Ta nowa ekipa potrzebowała trochę czasu na "wejście w mecz", ale wkrótce zaczęliśmy lepiej punktować, choć Holendrzy nie dawali za wygraną. Znowu był punkt za punkt. Do drugiej przerwy technicznej to był najbardziej wyrównany set.

Wtedy Polacy przyspieszyli, a mocna zagrywka Konarskiego zakończyła się złym odbiorem rywali i potężnym zbiciem Bieńka. Podopieczni Heynena przeprowadzili w ten sposób jedną z najbardziej efektownych akcji w tym meczu.

Równie efektownie mogło być przy pierwszej piłce meczowej, ale Bieniek został jaszcze zablokowany. Bednorz dopełnił jednak formalności. 3:0!

Mimo tego, zgodnie z planem będzie jeszcze czwarty set.

IV set

Po znakomitych atakach Kochanowskiego i Konarskiego było 2:1. Holendrzy nie zamierzali jednak łatwo się poddawać i znowu postawili trudne warunki na początku seta. A potem... wszystko jeszcze raz wróciło do normy. Po błędach rywali - Van Gardenera i Abdel-Aziza, ale też ataku Kochanowskiego.

Holendrzy nie byli w stanie nawiązać walki, a przewaga tylko się powiększała. Przy piłce meczowej Bednorz najpierw obronił piłkę stopą, a potem wybił o blok, ale challenge nie dał nam jeszcze zwycięstwa. Dopiero za chwilę. Polacy wygrali więc łatwo... 4:0.

Polska - Holandia 4:0 (25:20, 25:19, 25:22, dodatkowy set: 25:21)

Wyjściowy skład Polaków: Nowakowski, Muzaj, Leon, Drzyzga, Śliwka, Kłos, Zatorski (libero)

Pełny skład reprezentacji Polski na mecze z Holandią. Rozgrywający: Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz. Atakujący: Dawid Konarski, Maciej Muzaj. Środkowi: Jakub Kochanowski, Piotr Nowakowski, Mateusz Bieniek, Karol Kłos. Przyjmujący: Wilfredo Leon, Michał Kubiak, Bartosz Kwolek, Aleksander Śliwka, Bartosz Bednorz, Artur Szalpuk. Libero: Paweł Zatorski, Damian Wojtaszek.

RP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje