Reklama

Reklama

Siatkówka. Paweł Zatorski: To był długi i trudny sezon

Paweł Zatorski przypomniał po triumfie w Lidze Mistrzów, że był to jego drugi występ w finale. - Pierwszy przegrałem, chociaż mój zespół miał piłki meczowe - przyznał.

W 2012 roku w decydującym spotkaniu LM PGE Skra Bełchatów - w składzie z Zatorskim - przegrała z Zenitem Kazań 2:3. W sobotę zespół Grupy Azoty Kędzierzyn-Koźle z reprezentacyjnym libero w finale tych rozgrywek wygrał w Weronie z włoskim Itasem Trentino 3:1. Wcześniej w najważniejszych klubowej rywalizacji w Europie z Polski triumfował tylko w 1978 roku Płomień Milowice (Sosnowiec).

"Teraz wierzyłem, że jeśli czwartego seta zagramy z odpowiednim nastawieniem, to będzie najlepsza droga do zwycięstwa. Przekonywałem o tym kolegów z zespołu. Tak było, chociaż przeciwnik postawił nam w tej odsłonie bardzo trudne warunki. Jednak przetrzymaliśmy to i końcówka należała do nas" - powiedział Zatorski.

Reklama

Rozgrywający ekipy z Kędzierzyna-Koźla Benjamin Toniutti miał świadomość po zakończeniu spotkania, że to historyczna osiągnięcie polskiej siatkówki - pierwszy triumf w Lidze Mistrzów.

"To był długi i trudny sezon, w dużej mierze wskutek rozgrywania go w trakcie pandemii wirusa COVID-19. Teraz jednak mogę świętować" - zaznaczył Francuz, który latem przeniesie się do drużyny mistrza Polski - Jastrzębskiego Węgla.

Uznany za najlepszego zawodnika (MVP) finału przyjmujący Aleksander Śliwka przyznał, że drużyna mierzyła wysoko i była przekonana, że może rywalizować z europejską czołówką.

"Ciężko pracując małymi krokami dochodziliśmy coraz wyżej. Aż doszliśmy do momentu, w którym można było wygrać Ligę Mistrzów i teraz jesteśmy bardzo dumni i szczęśliwi. Pozdrawiam kibiców z Kędzierzyna-Koźla, którzy nas wspierali, jak i całą siatkarską społeczność z Polski. Czuliśmy, że są z nami" - skomentował Śliwka.

Dumy z drużyny i radości z sukcesu nie krył trener Nikola Grbic.

"Jestem z dumny z tych chłopaków. Po raz kolejny pokazali, że grają najlepiej wtedy, kiedy tego najbardziej potrzeba. Tak też było wiele razy w tym sezonie przeciwko wielu różnym trudnym przeciwnikom. Wyeliminowaliśmy trzy zespoły z samego topu. Do końca wierzyliśmy, że zasługujemy, by być najlepszymi w Europie" - podsumował serbski szkoleniowiec.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje