Reklama

Reklama

Siatkówka. Andrea Anastasi: Nie mogłem prosić o więcej

Walcząca o przetrwanie przed rozpoczęciem sezonu VERVA Warszawa Orlen Paliwa pierwszą rundę fazy zasadniczej zakończyła z 12 zwycięstwami i jedną porażką na koncie. - Nie mogłem prosić o więcej - powiedział trener stołecznych siatkarzy Andrea Anastasi.

VERVA zajmuje obecnie pierwsze miejsce w tabeli. Wyprzedza mającą taką samą liczbę punktów (33) Grupę Azoty Zaksę Kędzierzyn-Koźle dzięki lepszemu bilansowi, ale wicelider rozegrał o jedno spotkanie mniej.

Reklama

- W końcówce pierwszej rundy dało nam trochę o sobie znać zmęczenie, ale to normalne przy takim tempie rozgrywek. Mamy w dorobku 12 zwycięstw. Nie mogłem prosić o więcej. Jestem naprawdę szczęśliwy. Zbudowaliśmy zespół, mamy ducha drużyny i jakość - podkreślił Anastasi.

Jego podopieczni po ostatnim meczu ligowym, który rozegrali 23 grudnia, dostali sześć dni wolnego. Nie wszyscy stawią się jednak na treningu w poniedziałek.

- Damian Wojtaszek i Bartek Kwolek ze względu na występy w kadrze dostali więcej wolnego. To dobre rozwiązanie, bo grali praktycznie cały czas. Dodatkowo na koniec sezonu reprezentacyjnego byli w Japonii na Pucharze Świata, co wiąże się z dodatkowym zmęczeniem. Obaj wykonali kawał dobrej roboty i zasłużyli na odpoczynek. Niestety, na treningach na razie będziemy sobie musieli też radzić bez Francuzów Antoine Brizarda i Kevina Tillie oraz występującego w reprezentacji Belgii Igora Grobelnego, których czeka udział w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk - wyliczył włoski szkoleniowiec.

Przyznał on jednak, że będzie miał teraz sporo czasu, by przygotować zespół do rundy rewanżowej PlusLigi oraz zmagań na pozostałych frontach.

- Pierwszy mecz gramy 15 stycznia, więc to rzeczywiście sporo czasu. To dobre np. dla Białorusina Artura Udrysa. Po przerwie związanej z kontuzją spisuje się coraz lepiej, ale wreszcie będzie mógł potrenować, bo ostatnio graliśmy niemal cały czas tylko mecze. Ten styczniowy okres może być bardzo ważny dla kształtowania formy chłopaków. Potem zobaczymy, jakie będą efekty - podsumował Anastasi.

Wicemistrzów kraju w połowie stycznia czeka występ w ćwierćfinale Pucharu Polski. W tej fazie rywalizacji weźmie udział sześć czołowych ekip z ekstraklasy na półmetku fazy zasadniczej oraz dwie drużyny z 1. ligi, które o dotarcie do tego etapu walczyły w trzech wcześniejszych rundach PP. Losowania par czołowej "ósemki" jeszcze nie było.

- W ćwierćfinale możemy się zmierzyć z piątą lub szóstą ekipą ekstraklasy, więc może nie być łatwo. Najważniejsze, że dzięki wysokiej pozycji w tabeli zagramy u siebie - zaznaczył szkoleniowiec stołecznego zespołu.

Trzy dni później jego podopieczni rozpoczną rundę rewanżową w PlusLidze - podejmą wówczas zamykającą stawkę BKS Visłę Bydgoszcz.

- Nastawiać się znów na 12 zwycięstw, to byłoby za dużo. Nie możemy oczekiwać takiej liczby. Wiele drużyn zacznie teraz prawdopodobnie mocniej walczyć. Nie jest konieczne, byśmy znów wygrali tyle meczów. Przede wszystkim chcę, byśmy przygotowali formę, by być w stanie rywalizować w kluczowym momencie rozgrywek. Najpierw chcemy awansować do turnieju finałowego PP. Potem musimy dbać o naszą pozycję w tabeli ligowej i w Lidze Mistrzów, bo nasza sytuacja w europejskich rozgrywkach nie jest zbyt dobra na ten moment. Postaramy się jednak awansować do fazy pucharowej - zapewnił Anastasi.

Agnieszka Niedziałek

Dowiedz się więcej na temat: Andrea Anastasi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje