Pierwsze trzy dni rywalizacji w mistrzostwach Europy w Starych Jabłonkach przyniosły mnóstwo meczów, "najazd" łotewskich kibiców, ale też porażki polskich duetów. W grze o medale na decydujące, weekendowe spotkania pozostały cztery najlepsze pary kobiece i osiem męskich.
Wśród nich są takie, które do Starych Jabłonek wracają z dobrymi wspomnieniami. Należą do nich Francuzki Aline Chamereau i Clemence Vieira, które tego lata dotarły już do półfinału mistrzostw Europy.
- To bardzo fajny turniej. Byłyśmy tu już przed rokiem i zdobyłyśmy brązowy medal. Kochamy tę energię, przyrodę. Publiczność jest bardzo dobra, dla nas to specjalne miejsce - nie ma wątpliwości w rozmowie z Interia Sport Chamereau.
Stare Jabłonki podbiły serca siatkarek i siatkarzy. "Naprawdę pięknie"
Urokliwe położenie boisk w Starych Jabłonkach podkreślają niemal wszyscy goście z zagranicy. Kilkutysięczny stadion z boiskiem centralnym pośrodku, a także pozostałe areny, na których rozgrywano mecze pierwszych rund, są położone nad jeziorem Szeląg Mały. Dopełnieniem niemal idyllicznego krajobrazu są widoczne na brzegach akwenu lasy.
- Miejsce jest niesamowite, bardzo podoba mi się to jezioro, tutejsi ludzie. Stadion jest ładny, publiczność świetna. Nie mogłybyśmy prosić o więcej - przekonuje Sofia Izuzquiza, która wraz z rodaczką z Hiszpanii niespodziewanie dostała się do strefy medalowej turnieju.
Stare Jabłonki robią świetne wrażenie na zawodnikach, którzy przyjechali tu po raz pierwszy. I to nawet na tych, którzy nie do końca wiedzieli, czego spodziewać się w niewielkiej wsi w województwie warmińsko-mazurskim. Do takich osób należał Moritz Pristauz-Telsnigg, ćwierćfinalista turnieju z Austrii.
- Wiem, że turnieje są tu rozgrywane niemal co roku, i to od kilkunastu lat. Ale nigdy dotąd tu nie byłem. I jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony. Kiedy patrzysz na mapę, myślisz sobie: to pośrodku niczego. Ale jest tu naprawdę pięknie, spokojnie. Ludzie są bardzo uprzejmi, pełni szacunku. Do tego fajni kibice. Naprawdę mi się tu podoba - przekonuje w rozmowie z Interia Sport.
Wtóruje mu Yves Haussener, ćwierćfinalista ME ze Szwajcarii: - Jestem tu pierwszy raz i jest super. Fantastyczna przyroda, małe jezioro, drzewa dookoła. To super przyjemne miejsce do gry w siatkówkę.
Siatkarskie gwiazdy zachwalają Polskę i Stare Jabłonki. Co dalej z turniejami w tym miejscu?
Co ważne, tego samego zdania są największe gwiazdy europejskiej i światowej siatkówki. Szwedzki duet Holting Nilsson/Andersson przebojem wdarł się do czołówki. Jeszcze w czerwcu ubiegłego roku w turnieju Pro Tour w Starych Jabłonkach odpadł w pierwszej rundzie fazy pucharowej. Niespełna pięć miesięcy później siatkarze urodzeni odpowiednio w 2005 i 2006 r. dotarli do finału mistrzostw świata i są jednymi z największych faworytów tegorocznych ME.
- To ładne miejsce, a Polska to kraj siatkówki. Wielu ludzi uprawia ten sport, wielu kocha siatkówkę. Przyjemnie więc tu grać. Turniej w Starych Jabłonkach jest bardzo dobrze zorganizowany - chwali Holting Nilsson.
Ale nie wiadomo, czy siatkarskie gwiazdy będą mieć jeszcze szansę tu przyjechać. Ponad 20 lat historii siatkówki plażowej w tym miejscu - z mistrzostwami świata z 2013 r. włącznie - może skończyć się tego lata. Spiker zawodów raz po raz podkreśla w trakcie meczów, że to ostatni taki turniej, pożegnanie z siatkówką plażową w Starych Jabłonkach. To samo jeszcze przed mistrzostwami sugerował Tomasz Dowgiałło, organizator ME. Powód? Problemy ze zgromadzeniem odpowiednich środków finansowych na turniej, którego budżet sięga niemal pięciu milionów złotych.
- Przychodzą takie myśli, czy to nie jest ten czas, by klamra się zamknęła i zamknąć historię imprez siatkówki plażowej w Starych Jabłonkach - stwierdził na antenie Radia Olsztyn.
Na razie jednak impreza wchodzi w decydującą fazę. Już w sobotę półfinały kobiet, w niedzielę mecze o medale turnieju kobiecego i męskiego, a do tego atrakcje dla kibiców z meczem gwiazd włącznie. Transmisje spotkań ME na antenach Polsatu Sport.
Ze Starych Jabłonek Damian Gołąb















