Drugi dzień mistrzostw Europy w Starych Jabłonkach nie zaczął się dla Polski najlepiej. Bartosz Łosiak i Michał Bryl nie wykorzystali szansy na pierwsze miejsce w grupie G, przegrali z duetem z Włoch i będą musieli przebijać się do czołowej 16-tki turnieju przez dodatkową rundę pucharową. Pozytywną niespodziankę sprawili za to Aleksander Czachorowski i Jakub Krzemiński.
Jedna z najbardziej utalentowanych polskich par - Krzemiński ma 20 lat, Czachorowski nie skończył jeszcze 22 - pierwszego dnia turnieju wyraźnie przegrał z wciąż aktualnymi mistrzami Europy z Norwegii. W czwartek walczył o pozostanie w turnieju.
Polscy siatkarze sprawili niespodziankę. Mistrz świata za burtą turnieju
O trzecie miejsce w grupie C przyszło im walczyć z Czechami - Tadeasem Trousilem i Davidem Schweinerem. Doświadczenie było po stronie rywali, w końcu Schweiner to mistrz świata z 2023 r. i wicemistrz Europy z 2022 r. - grał wówczas w parze z Ondrejem Perusicem. Doświadczenie Czechów wzięło jednak górę tylko w pierwszym secie, i to po zaciętej końcówce, przegranej przez Polaków 21:23.
W drugim to "Biało-Czerwoni" narzucili rywalom swoje warunki gry. Ostatecznie wygrali 21:19, a potem w tie-breaku 16:14.
Dzień wcześniej zabrakło trochę naszej gry, przekonania. Teraz weszliśmy na boisko po prostu ciesząc się z naszej gry, z tego, że tu jesteśmy. I to pozwoliło nam wykonać nasze elementy poprawnie, przechylić szalę na naszą korzyść
Spotkanie Polaków z Czechami oglądała z trybun spora grupa polskich kibiców. A siatkarze zaserwowali im emocjonujące spotkanie i zrobili prawdziwy show, żywiołowo reagując na udane akcje.
- Na pewno publiczność napędza. Super, że są z nami kibice z Polski. Impreza jest w Polsce, więc nic, tylko się cieszyć z tego momentu i grać jak najlepiej w mistrzostwach Europy - zaznacza Czachorowski.
Młodzi siatkarze z Polski szybko zareagowali. "Nawet ta sroga porażka wiele nas nauczyła"
W meczu o pozostanie w mistrzostwach Europy zdecydował tie-break. W nim emocje sięgnęły zenitu, bo Polacy nie wykorzystali paru piłek meczowych i dopuścili rywali do gry na przewagi.
- W tie-breaku były trudne chwile, ale to jest to, co sportowcom powinno przynosić największą radość. Gdybyśmy mieli tu przyjść, wygrać szybko 2:0 i pójść do pokoju, nie byłoby zabawy. Cieszymy się, że możemy grać z lepszymi od siebie, na dodatek wygrywać. Nie wiem, czy to określenie jest teraz prawdziwe. Dzisiaj my jesteśmy lepsi i mam nadzieję, że takich momentów będzie coraz więcej - uśmiecha się Krzemiński.
Czachorowski szybko doprecyzowuje słowa młodszego kolegi: - To z jak najdłuższym spotkaniem to akurat żart, ale fajnie jest grać na najwyższym poziomie w Europie.
Polscy siatkarze zapewniają, że każdy mecz na tym poziomie to dla nich znakomite doświadczenie. A spotkanie z Czechami pokazuje, że potrafią szybko wyciągać wnioski i wprowadzać je w życie.
Nawet ta sroga porażka z Norwegami wiele nas nauczyła. Myślę, że nawet miała ogromny wpływ na to, że byliśmy w stanie wyjść i wygrać następne spotkanie
"Biało-Czerwoni" mają szansę pójść za ciosem jeszcze w czwartek. Wygrana, która wyrzuciła za burtę czeskiego mistrza świata, daje im przepustkę do dodatkowej rundy fazy pucharowej. W niej zagrają z austriacką parą Waller/Pristauz. Transmisje spotkań ME w Starych Jabłonkach n antenach Polsatu Sport.
Ze Starych Jabłonek Damian Gołąb












