Reklama

Reklama

Siatkarscy stranieri nad Wisłą

Bez Francuza Stephane Antigi trudno wyobrazić sobie zespół mistrza Polski siatkarzy PGE Skrę Bełchatów. Najlepszy polski klub ma jeszcze w składzie mistrza Europy Hiszpana Miguela Falascę.

Prawdziwą rewelacją rozgrywek tego sezonu PlusLigi jest J.W.Construction OSRAM AZS Politechniki Warszawskiej. Trudno sobie wyobrazić siłę stołecznego zespołu bez trzech Ukraińców - Wiktora Położewicza, Jurija Gladyra i Serhija Kapelusa.

Reklama

"W klubach PlusLigi z roku na rok gra coraz więcej zagranicznych siatkarzy - mówi prezes Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej S.A. Artur Popko. - Podpisywali lub podpisują kontrakty Amerykanie, Australijczycy, Brazylijczycy, Bułgarzy, Serbowie oraz przedstawiciele innych nacji. Wracają do siebie i są najlepszą reklamą naszych rozgrywek w swoich krajach.

Swego czasu do Płamena Konstantinowa, który był zawodnikiem Jastrzębskiego Węgla, zadzwonił jego przyjaciel Jewgienij Iwanow, który grał w Rosji, ale tamtejszy klimat nie odpowiadał środkowemu reprezentacji Bułgarii. Otrzymał propozycję gry w Bełchatowie. "Dopóki nie rozmyślili się, to pakuj bagaże i leć do Polski" - poradził Płamen przyjacielowi, choć sam nigdy nie ukrywał, że przed przyjazdem nad Wisłę miał wiele obaw.

Podobną rolę wobec rodaków spełnił Janne Heikkinen. Środkowy PGE Skry był pierwszym przybyszem z Finlandii. Za nim kontrakty podpisali Mikka Oivanen (Asseco Resovia Rzeszów) oraz Olli Kunnari (AZS UWM Olsztyn). "Na pewno brałem pod uwagę opinię Janne - powiedział Kunnari, który w tym sezonie był wielokrotnie chwalony za grę w PlusLidze. - Jednak jestem młodym graczem i Polska jest znakomitym miejscem, gdzie mogę rozwijać się."

Igor Yudin jest z urodzenia Rosjaninem, z natury Australijczykiem, a z miejsca zamieszkania Polakiem. Z różnych względów szybko musiał wchodzić w dorosłe życie. Jako kilkunastoletni chłopak mocno przeżył wyprowadzkę z rodzinnego Jekaterynburga. Grał m.in. w Brazylii. Gdy pojawiła się oferta z Jastrzębskiego Węgla nie zastanawiał się ani chwili. Mieszka w Żorach.

"Gdy niedawno mama z bratem przyjechali do mnie w odwiedziny byli zachwyceni tym miasteczkiem - powiedział. - Mama ma zdecydowanie rosyjską naturę i dla niej Polska kulturowo jest znacznie bliżej Rosji, niż Australia. Poczuła się więc tutaj jak na starych śmieciach i tak bardzo polubiła Żory, że już niedługo odwiedzi mnie ponownie."

W Australii przebywa bardzo krótko m.in. na zgrupowaniach kadry tego kraju. Rozmowy telefoniczne z mamą rozpoczyna po rosyjsku. Z czasem, zupełnie niezauważalnie dla siebie, przechodzi na polski.

Czech Jakub Novotny jadąc do Polski miał za sobą staż we włoskiej Serie A, uważanej za najsilniejszą w świecie. Był m.in. kolegą klubowym Sebastiana Świderskiego. Siłę jego zagrywek i ataków szybko poznali przyjmujący i broniący z klubów PlusLigi. Komisarze, którzy dokonują wyboru MVP meczu, dali Czechowi w tym sezonie już kilka statuetek.

Mieszkając we Włoszech Jakub Novotny nie wyobrażał sobie, że jakiś inny kraj czymś może go zaskoczyć. "Kuchnia i klimat spowodowały, że byłem wielkim miłośnikiem tego kraju" - mówi atakujący ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Okazało się, że Polska też ma swoje atuty. Jakie? - Piękne kobiety - bez chwili namysłu odpowiada Jakub Novotny. - Może wreszcie znajdę sobie żonę.

Na pytanie gdzie mieszka, kolega klubowy Novotnego, Kanadyjczyk Terence Martin odpowiada, że w Kędzierzynie-Kentucky. "Nie wiem dlaczego wymyśliłem taką nazwę - śmieje się. - Tak mi się jakoś skojarzyło." Przed podpisaniem kontraktu w Polsce grał w Lokomotiwie Jekaterynburg. Żadne śniegi i mrozy nie są mu straszne.

Marko Samardzic był już kolejnym Serbem, który podpisał kontrakt z klubem PlusLigi. Wcześniej zrobili to m.in. Aleksander Mitrovic oraz Ilia Ilić. Jest wyznawcą kościoła prawosławnego i święta będzie obchodzić w styczniu.

"Miałem już okazję obchodzić święta katolickie, we Francji i muszę przyznać, że zwyczaje są równie piękne, jak nasze. Tak naprawdę różnica tkwi w szczegółach. Wy macie w kościele szopkę, my czcimy Ikonę. Główne przesłanie świąt jest jednak identyczne - celebrujemy narodziny Chrystusa" - powiedział w jednym z wywiadów.

Wiktor Położewicz jest już drugi sezon w Warszawie. W stolicy pomagał aklimatyzować się Gladyrowi i Kapelusowi. "Najlepiej czuję się na Starówce, jest to fantastyczne miejsce" - powiedział.

Dowiedz się więcej na temat: Wisła | PGE Polska Grupa Energetyczna SA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama