Rosjanie wracają, a Polska słono za to zapłaci. Były trener reprezentacji z jasnym apelem
MKOl zdecydował o odwieszeniu rosyjskiego komitetu i ruszyła lawina. FIVB już ogłosiła powrót rosyjskich siatkarzy. Rosja w najnowszym rankingu jest na 3. miejscu. - To jest dla mnie frustrujące - mówi były trener reprezentacji Polski Ireneusz Mazur i rzuca pomysł, który może nas słono kosztować. - Nie może być jednak tak, że za granicą wojna, a my z Rosją gramy w siatkę - zauważa.

Siatkarska Polska w szoku po tym, jak FIVB ogłosiła powrót rosyjskich siatkarzy na światowe parkiety. - Wciąż nie znamy szczegółów i nie wiemy, co to znaczy, a ja ciągle mam nadzieję, że to się jeszcze uda odwrócić - mówi nam były trener reprezentacji Polski Ireneusz Mazur.
Rosjanie niemal pewni gry na igrzyskach
- Czuję duży dyskomfort z powodu tego, co się stało. Rozumiem, że sport to jest taka dziedzina, co powinna łączyć, a nie dzielić, ale pewne myśli same pchają się do głowy. Nie czuję komfortu, jeśli pomyślę, że miałby się u nas odbyć mecz Polska - Rosja. Nie wiem, może jeszcze siatkarska publiczność jakoś by to przełknęła, ale ta piłkarska, mocno radykalna, już na pewno nie - dywaguje Mazur.
Zdaniem byłego trenera reprezentacji Polski cała ta sytuacja z powrotem Rosjan na sportowe areny jest co najmniej dziwna. - Raz, że nie mamy wielu danych i nie wiemy tak do końca, co to znaczy. Czy Rosjanie mieliby zagrać w tym roku na mistrzostwach Europy? A może dopiero za rok w mistrzostwach świata i Lidze Narodów. Jeszcze w tle są igrzyska, a trzecie miejsce w rankingu oznacza prawie pewny awans Rosji na tę imprezę - zauważa nasz rozmówca.
Mazur: "Za granicą wojna, a my z Rosją gramy w siatkę"
Mazur zasadniczo mocno dziwi się, że w ogóle doszło do takiej sytuacji, że rozmawiamy o powrocie Rosjan. - Nic się nie zmieniło. Sankcje były nakładane z powodu wojny w Ukrainie, a ona wciąż trwa i generuje potężne ludzkie dramaty. Nie może być tak, że za granicą wojna, a my z Rosją gramy w siatkę. Nie można być trochę zdrowym. Dla mnie logiczne jest, że wpierw powinien zakończyć się trwający konflikt, a dopiero potem powinniśmy rozmawiać o sporcie - przekonuje Mazur.
- Prawdę powiedziawszy, wierzę, że te decyzje jeszcze zostaną zmienione. Skoro szef FIFA potrafił anulować czerwoną kartę na mundialu po rozmowie z prezydentem Trumpem, to wszystko jest możliwe. W sporcie dużo jest polityki i w tej decyzji też jest dużo polityki. Aż się prosi, żebyśmy stworzyli teraz wspólny front. Nie tylko w Polsce, ale i też w Europie. Jak większość państw zacznie mówić tym samym głosem, to FIVB będzie musiała to raz jeszcze przemyśleć - stwierdza Mazur.
"Musimy ponieść koszty", Mazur stawia sprawę jasno
Nasz ekspert bierze też jednak pod uwagę drastyczny scenariusz, czyli taki, że jednak Rosja wróci do gry. A, jako że nie bardzo wyobraża sobie to, by rosyjscy siatkarze mieli grać w Polsce, mówi wprost: - Musimy ponieść koszty. Nawet jeśli z tego powodu nie odbędzie się jakiś turniej w Polsce. Jeśli mamy na tym stracić, to trudno, ale zwyczajnie nie wyobrażam sobie, że wojna będzie szła jednym torem, a drugim będzie się toczyło normalne życie.
Mazur chwali za pierwszą reakcję prezesa PZPS Sebastiana Świderskiego. - Jasno się określił. To było mocne i jednoznaczne stanowisko. Długo walczyliśmy o to, by mieć głos w światowej siatkówce i dobrze, że teraz mówimy, co myślimy, że to manifestujemy. Myślę, że po tych słowach prezesa możemy mieć zaufanie do naszych władz. Jednak nie czarujmy się, że to wystarczy do zmiany decyzji. Tu będzie potrzebna jedność naszych polityków i całej Europy - kwituje Mazur.












