Reklama

Reklama

Rekord frekwencji, trudne zadanie Skry

Dynamo Moskwa będzie rywalem siatkarzy PGE Skry Bełchatów w popołudniowym półfinale Ligi Mistrzów. Turniej finałowy z udziałem czterech zespołów po raz drugi w historii odbędzie się w Łodzi. Spodziewany jest rekord frekwencji - 13 tysięcy kibiców.

Zobacz relację na żywo z meczu PGE Skra - Dynamo

Turniej miał się pierwotnie odbyć w dniach 10-11 kwietnia, jednak z powodu katastrofy lotniczej pod Smoleńskiej został przełożony. Z tego powodu blisko tysiąc osób zdecydowało się zwrócić zakupione wcześniej wejściówki. Oddane bilety organizatorzy przeznaczyli do ponownej sprzedaży i ostatnie będą do nabycia jeszcze w sobotę. Jednocześnie zapowiadają, że każdy mecz obejrzy w Atlas Arenie ponad 13 tys. widzów.

Reklama

Sobotni mecz PGE Skry z Dynamem rozpocznie się o godz. 16.45. Gwiazdami rosyjskiego zespołu są reprezentanci tego kraju Semen Połtawski, Sergiej Grankin czy Aleksander Wołkow, choć pozostają w cieniu słynnego Brazylijczyka Dantego Amarala. Na libero występuje Bułgar Teodor Sałparow.

Na godz. 19.45 zaplanowano początek drugiego meczu pomiędzy największą rewelacją obecnej edycji LM - słoweńskim ACH Bled i broniącym trofeum Trentino BetClic, którego pierwszym rozgrywającym będzie w Łodzi Łukasz Żygadło. W niedzielę zwycięzcy zmierzą się w wielkim finale.

Z zespołem włoskim przed rokiem LM wygrał Michał Winiarski, który teraz reprezentuje barwy PGE Skry. - Wiem, jak smakuje sukces w Lidze Mistrzów, ale wygrać ją z polską drużyną, to byłoby spełnienie marzeń. Zdaję sobie jednak sprawę, jak trudne czeka nas zadanie. Dynamo to bardzo wymagający rywal. Dobrze choć, że kilka ostatnich dni mieliśmy spokojniejszych i mogliśmy skupić się na przygotowaniach do Final Four - przyznał.

Polska będzie po raz trzeci gościć turniej Final Four Ligi Mistrzów, a Skra w roli gospodarza wystąpi po raz drugi. W 2008 roku w Łodzi mistrz Polski zajął trzecie miejsce.

Zwycięstwo w Final Four to nie tylko prestiż, ale także pieniądze. Za pierwsze miejsce klub dostanie czek na 30 tys. euro.

Jak dotąd, polskiej drużynie w żadnej dyscyplinie sportu nie udało się triumfować w Lidze Mistrzów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne