Pierwsze w historii mistrzostwa Europy na polskim piasku przyciągnęły na trybuny w Starych Jabłonkach sporo kibiców. Najwięcej jest oczywiście fanów z Polski, ale już w pierwszych dniach turnieju można było dostrzec spore grupy kibiców z Litwy, Szwecji czy Norwegii.
Zdecydowanie najgłośniejsi i najliczniejsi wśród zagranicznych grup są Łotysze. Na meczach swoich duetów to właśnie oni zdominowali doping. Są jednak nie tylko głośni, ale i dobrze przygotowani: wyposażeni w krajowe flagi oraz kartki z napisem "blok", którymi świętują takie właśnie zagrania swoich ulubieńców.
Mocny początek mistrzyń świata. A Łotysze zdominowali polskie trybuny
Największe nadzieje łotewscy kibice wiążą z turniejem kobiet. Tina Graudina i Anastasija Samoilova - znana wcześniej pod nazwiskiem Kravcenoka - to bowiem jedne z faworytek do złotego medalu. Do Starych Jabłonek przyjechały jako aktualne mistrzynie świata, tytuł wywalczyły w ubiegłym roku w Adelajdzie.
Dwukrotnie zdobywały już zresztą także mistrzostwo Europy - w 2019 i 2022 r. Ale wtedy nagrodą za triumf nie była jeszcze kwalifikacja na igrzyska olimpijskie. W tym roku mistrzostwa Europy po raz pierwszy mają tak dużą stawkę.
- Czujemy się mocne, jesteśmy w dobrej formie. Mistrzostwa Europy to dla nas główny cel na ten sezon. Jesteśmy tutaj skupione na każdym elemencie. Jest też oczywiście specjalna nagroda na końcu turnieju, ale nie myślimy o niej. I bez tego chciałybyśmy walczyć o zwycięstwo - podkreśla Graudina w rozmowie z Interia Sport.
Na razie Łotyszki postawiły dwa pewne kroki w kierunku walki o przepustkę na igrzyska w Los Angeles w 2028 r. Na inaugurację turnieju w Starych Jabłonkach pokonały rywalki z Estonii, dzień później ograły w dwóch setach Ukrainki.
- Te dwa mecze w grupie były dla nas trudne, mierzyłyśmy się z mocnymi rywalkami. Traktujemy to jako przygotowanie do kolejnych spotkań. I Estonki, i Ukrainki są trudne do pokonania, musiałyśmy więc grać na sto procent - przekonuje Graudina.
Łotewskie siatkarki w Polsce czują się jak w domu. "Uwielbiamy polską naturę"
Wygraną z parą z Ukrainy mogła świętować przy aplauzie łotewskich fanów i gromkich okrzykach "Latvija!". Nic dziwnego, że obie siatkarki zgodnie przynają, że w Starych Jabłonkach czują się znakomicie.
- Czujemy jak się na Łotwie. Kochamy polskie jedzenie, które jest podobne do łotewskiego. Uwielbiamy polską naturę, która też przypomina nam łotewską. I mamy tu tylu łotewskich kibiców - czujemy się tu naprawdę jak w domu. Nasi kibice są tutaj, nasze rodziny. Damian [Wojtasik - przyp. red.], nasz poprzedni szkoleniowiec, jest z Polski. Naprawdę ją kochamy - zapewnia Graudina.
Wraz z Samoilovą kolejne spotkanie rozegra w piątkowe południe. W meczu 1/8 finału zmierzą się z niemieckim duetem Bock/Kunst.
- Naszym celem jest osiągnięcie najwyższego poziomu w każdym siatkarskim elemencie. Nauczyłyśmy się już cieszyć każdym meczem, ale przyjemność z gry jest dla nas zawsze bardzo ważna i tak jest również w tym przypadku - podsumowuje Graudina.
Łotewscy kibice oprócz niej mogą dopingować również męski duet Plavins/Fokerots. Oni w mistrzostwach Europy triumfowali w 2024 r., w piątek w 1/8 finału zagrają z mistrzami olimpijskimi ze Szwecji, czyli duetem Ahman/Hellvig. Transmisje meczów ME na antenach Polsatu Sport.
Ze Starych Jabłonek Damian Gołąb















