Przełomowe wieści ws. kadrowicza Grbicia. Długo na to czekał
Drugi polski zespół pożegnał się z aktualną edycją Ligi Mistrzów siatkarzy. Bogdanka LUK Lublin w dwumeczu okazała się słabsza od PGE Projektu Warszawa i kończy debiutancką przygodę z rozgrywkami na ćwierćfinale. Są jednak i dobre wieści dla lubelskich kibiców, a przy okazji dla selekcjonera Nikoli Grbicia. Do gry wraca Kewin Sasak, który w tym sezonie zmagał się z dużymi problemami ze zdrowiem.

Rywalizacja Bogdanki LUK Lublin z PGE Projektem Warszawa była jedną z najbardziej elektryzujących par ćwierćfinałowych w Lidze Mistrzów siatkarzy. Ostatecznie rozstrzygnęła się zaskakująco szybko.
Siatkarze z Warszawy najpierw pokonali mistrzów Polski w roli gospodarza, wygrywając w hali Torwar 3:1. W środowym rewanżu wygrali dwa pierwsze sety i już po nich mogli świętować awans. Niczego nie zmieniła ostateczna porażka PGE Projektu 2:3 - mecz po obu stronach kończyli rezerwowi.
Porażka Bogdanki LUK Lublin, ale są i dobre wieści. Przekazał je Kewin Sasak
Jednym z nich był Kewin Sasak. 29-letni atakujący od trzeciej partii już na stałe zameldował się na boisku. Najważniejsze było jednak to, że w pełni uczestniczył w grze - zagrywał i atakował.
W poprzednich występach reprezentant Polski wchodził bowiem głównie na podwyższenie bloku. Przede wszystkim dlatego, że dopiero wracał do pełni zdrowia i formy po problemach z barkiem.
Opowiadał o nich w rozmowie z Interia Sport już w styczniu, ale z czasem sytuacja stała się jeszcze poważniejsza. W pewnym momencie istniało nawet ryzyko, że nie wróci do pełni zdrowia i formy końca sezonu, stąd klub z Lublina rozważał możliwość tzw. transferu medycznego nowego atakującego w miejsce swojej gwiazdy.
Ostatecznie do tego nie doszło. Uraz udało się wyleczyć bez interwencji chirurgicznej i Sasak znów może pomagać drużynie. Sam to zresztą przekazał przed kamerą Polsatu Sport.
"Mój powrót idzie w dobrą stronę, jestem gotowy do grania, pomagania drużynie. Byłem dzisiaj od początku do dyspozycji. Zaczęliśmy z Mateuszem Malinowskim, który też robił bardzo dobrą robotę na boisku, więc chcieliśmy to utrzymać. Ale gdy się już pojawiłem na boisku, chciałem dać trochę pozytywnej energii, trochę się nakręcić" - podkreślił siatkarz w rozmowie z Martą Ćwiertniewicz.
Kadrowicz Grbicia gotowy do gry. Mistrzowie Polski wciąż mają o co walczyć
Powrót Sasaka do gry to dobra wiadomość dla Nikoli Grbicia. Selekcjoner reprezentacji Polski w poprzednim sezonie dał atakującemu zadebiutować w kadrze i mocno na niego postawił, a ten odpłacił się świetną grą, zwłaszcza w zakończonej zdobyciem złotego medalu Lidze Narodów. Sasak często zastępował w składzie Bartosza Kurka i na dziś wydaje się atakującym numer dwa w reprezentacji Polski.
Przede wszystkim jednak Sasak wzmocni Bogdankę LUK przed kluczową fazą sezonu w PlusLidze. Trener Lublinian Stephane Antiga w tym sezonie przez długie tygodnie musiał radzić sobie bez nominalnych atakujących, bo problemy ze zdrowiem miał też Malinowski. Teraz będzie miał więcej opcji do wyboru.
A Sasak przez trzy sety rywalizacji z PGE Projektem w Lidze Mistrzów zdążył zdobyć 14 punktów. Dość niespodziewanie otrzymał nawet statuetkę dla MVP spotkania, mimo że mistrzowie Polski odpadli z rozgrywek. Siatkarz ma jednak nadzieję, że pożegnanie z Ligą Mistrzów uda się Lublinianom przekuć w sukces w PlusLidze.
"Człowiek przyzwyczaja się do dobrego. Ale może to był zimny prysznic przed play-offami. Szkoda, że się nie udało, mam nadzieję, że w przyszłym sezonie też będzie nam dane brać udział w tych rozgrywkach i zaznaczyć swoje miejsce. W grupie wygrywaliśmy wszystkie spotkania, w ćwierćfinale spotkały się dwie bardzo mocne drużyny i po prostu w tym sezonie lepsza okazała się drużyna z Warszawy. Ale wyciągniemy z tego trochę pozytywnej sportowej złości, będziemy nabuzowani i nakręceni na najbliższy mecz z Bełchatowem" - przekonuje Sasak.
Szansa na wykorzystanie tej sportowej złości, o której wspomina siatkarz, już w sobotę. 4 kwietnia Bogdanka LUK rozegra drugie spotkanie w ćwierćfinałach PlusLigi z PGE GiEK Skrą Bełchatów. Po zwycięstwie 3:0 przed własną publicznością kolejna wygrana zapewni jej awans do strefy medalowej. Początek spotkania o godz. 20, transmisja w Polsacie Sport 1.















