Przełomowa decyzja, ale mogą być problemy. Rosjanie już wiedzą. "Polska będzie stawiać opór"
Światowa i europejska siatkówka po agresji Rosji na Ukrainę szybko wykluczyła rosyjskie drużyny z rywalizacji. Od 1 stycznia, przynajmniej dla drużyn młodzieżowych, ma się to jednak zmienić. Rosjanie świętują, ale też zdają sobie sprawę, że powrót do rywalizacji wcale łatwy nie będzie. Spodziewają się oporu, w którym jedną z głównych ról obok Ukrainy ma odgrywać Polska.

Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej, czyli FIVB, 12 grudnia wyraziła zgodę na powrót rosyjskich i białoruskich drużyn młodzieżowych do rywalizacji międzynarodowej i kontynentalnej.
"Ma to na celu zapewnienie młodemu pokoleniu siatkarzy i siatkarzy plażowych podstawowego prawa do udziału w zawodach międzynarodowych bez żadnych nacisków politycznych" - przekazała federacja w specjalnym komunikacie.
I mimo że seniorskie drużyny z Rosji i Białorusi nadal pozostają poza nawiasem międzynarodowych rozgrywek, w obu krajach decyzję FIVB przyjęto z entuzjazmem. Jednocześnie jednak działacze, a także rosyjscy dziennikarze, już przewidują spore problemy.
Rosjanie chcą wrócić do gry. Jest decyzja, ale "Ukraina i Polska będą stawiać opór"
Sytuację przeanalizował rosyjski portal sport.business-gazeta.ru. Rosjanie zwracają uwagę, że front przeciwko Rosji we władzach europejskiej siatkówki formuje Ukraina, ale dostrzegają również rolę Polski.
"Powrót Rosjan raczej nie będzie prosty ani szybki - Ukraina i Polska, czołowy gracz światowej siatkówki, będą stawiać opór do samego końca. Co więcej, prezydent Europejskiej Konfederacji Piłki Siatkowej, Roko Sikirić, nie krył swojego poparcia dla Ukrainy i nawet odwiedził ten kraj w listopadzie" - zauważa rosyjski portal.
Chorwacki działacz pojawił się w Ukrainie jako trzeci prezes dużej międzynarodowej federacji sportowej, po szefach federacji biathlonowej i lekkoatletycznej. I jasno przedstawił swoje stanowisko.
"Moja wizyta jest gestem wsparcia, dowodem, że nie zostaliście zapomniani" - stwierdził Sikirić.
Rosjanie zwracają też uwagę na reakcję szefa ukraińskiej siatkówki. Mychajło Melnyk w specjalnym oświadczeniu mocno skrytykował decyzję FIVB. Zdradził też, że do sprzeciwu Ukrainy dołączyli działacze z Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Przy okazji zapowiedział, że Ukraińcy po powrocie Rosjan do rywalizacji nie wykluczają bojkotowania spotkań i innych form protestu.
Rosjanie przypominają słowa Sebastiana Świderskiego. A eliminacje trwają
Nieprzejednane stanowisko Sebastiana Świderskiego, prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej, przytaczają też rosyjscy dziennikarze. Przypominają, że Świderski wielokrotnie podkreślał brak możliwości powrotu Rosjan do rywalizacji, dopóki w Ukrainie trwają działania wojenne. A Estończycy do sprzeciwu wobec decyzji FIVB mają namawiać również państwa skandynawskie.
Rosjanie i Białorusini zdają też sobie sprawę z problemów formalnych związanych z powrotem do rywalizacji. W przypadku większości zaplanowanych na 2026 rok turniejów młodzieżowych - mistrzostw świata i Europy - eliminacje trwają lub już się zakończyły.
"Rejestracja na Mistrzostwa Europy odbywa się za pośrednictwem Wschodnioeuropejskiego Związku Piłki Siatkowej (EEVZA), któremu przewodniczy Ukraina. Przedstawiciele krajów bałtyckich pełnią funkcję zastępców. To nie jest dla nas najlepsza opcja i obecnie czekamy na odpowiednie narzędzia" - przyznaje Alla Teterina, sekretarz generalna białoruskiego związku siatkówki.
Zaplanowane na 2026 r. młodzieżowe mistrzostwa Europy zostaną rozegrane w Portugalii (ME siatkarzy U-22), Holandii (ME siatkarek U-22), we Włoszech (ME siatkarzy U-18) oraz na Litwie i Łotwie (ME siatkarek U-18).












