Reklama

Reklama

Proces byłych szefów PZPS. Materiały operacyjne CBA na sali sądowej

W środę w toczącym się przed sądem rejonowym w Warszawie procesie siatkarskich działaczy Mirosława Przedpełskiego i Artura Popki oraz szefa firmy ochroniarskiej Cezarego Plenclera sędzia ponownie zarządził odtworzenie materiałów operacyjnych CBA.

Są one od początku postępowania dowodami w sprawie i są jawne. Tym razem obrońcy oskarżonych, którzy zgodzili się na używanie ich pełnych nazwisk, nie złożyli - jak podczas poprzedniej rozprawy - wniosku o wyłączenie jawności, co motywowali obawą o to, że media i publiczność mogą uzyskać informacje objęte klauzulą tajności.

Reklama

Prezentowany w środę materiał został nagrany 13 listopada 2014, w dniu gdy - jak ustaliła prokuratura - doszło do przestępstwa. Zarejestrowany został obraz z kilku kamer zainstalowanych na stacji benzynowej, na parkingu której miało dojść do przekazania pieniędzy.

Na obrazie widać, jak na stację podjeżdżają, jeden po drugim, dwa auta. Pierwszym miał przyjechać wręczający, a drugim odbierający. Z jednego samochodu wysiada - jak uważa prokuratura - oskarżony Przedpełski, gdzieś odchodzi (później widać, że jest m.in. w sklepie na terenie stacji benzynowej) i wraca do auta po kilku minutach, ale ma w rękach ciemny przedmiot wyglądem przypominający neseser. Próbuje go włożyć na tylne siedzenie samochodu, który jest jednak zamknięte, gdyż jego kierowca w tym samym czasie dokonuje w sklepie zakupów. Po chwili przybiega, odblokowuje zamki, a osoba trzymająca neseser otwiera bagażnik, do którego go wkłada. Po kilku minutach samochód odjeżdża.

Obraz z innej kamery wewnątrz sklepu ujawnia obecność w tym samym czasie - około godziny 11.40-11.46 osób, które również znalazły się w akcie oskarżenia. W materiałach CBA, które dotychczas ujawniono, nie ma jednak zarejestrowanego momentu bezpośredniego przekazania nesesera.

Afera z udziałem Przedpełskiego i Popki, ówczesnych szefów PZPS, wybuchła w listopadzie 2014 roku, niecałe dwa miesiące po tym, jak polscy siatkarze wywalczyli mistrzostwo świata. Spędzili kilka miesięcy w areszcie. Początkowo zrezygnowali ze wszystkich funkcji w krajowej federacji, ale w lipcu 2016 wrócili do działalności - Przedpełski został członkiem wydziału ds. kontaktów międzynarodowych, a Popko dostał się do wydziału strategii PZPS oraz wszedł w skład kapituły nowo powołanego Klubu Wybitnego Reprezentanta oraz ponownie został szefem Polskiej Ligi Siatkówki (PLS).

Trzecim oskarżonym jest Plencler. To właśnie on został zatrzymany wraz z Przedpełskim, ówczesnym prezesem PZPS, 13 listopada 2014 przez funkcjonariuszy CBA bezpośrednio po przekazaniu pieniędzy. Wręczenie korzyści miało nastąpić w zamian za wpłynięcie na proces wyboru jego firmy do ochrony i zabezpieczenia organizacyjnego MŚ, co - jak uznała prokuratura - stanowiło niedopuszczalną czynność preferencyjną. Pracownicy tej firmy obsługiwali wszystkie spotkania turnieju, z wyjątkiem meczu otwarcia na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Wszyscy oskarżeni od początku podtrzymują, że są niewinni.

Akt oskarżenia trafił do sądu jesienią 2015 roku, a w listopadzie odbyło się pierwsze, tzw. techniczne posiedzenie sądu. Sąd wówczas nie uwzględnił wniosku oskarżonego Plenclera, szefa prywatnej firmy ochroniarskiej z Chorzowa, która od wielu lat współpracowała z PZPS, o dobrowolne poddanie się odpowiedzialności karnej oraz nie uwzględnił wniosków obrońców dwóch pozostałych oskarżonych o umorzenie postępowania. Termin kolejnej rozprawy wyznaczono na 12 marca 2020.

Pod koniec 2019 roku do Sądu Okręgowego w Warszawie prokuratura skierowała kolejny akt oskarżenia dotyczący organizacji mistrzostw świata 2014. Siedmiu osobom, wśród nich dwóm byłym szefom PZPS, oraz dwóm sędziom siatkówki i trojgu przedsiębiorców zarzucono nadużycie uprawnień i niedopełnienie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i wyrządzenia znacznej szkody majątkowej związkowi.

Prokuratura ustaliła, że członkowie władz PZPS w związku z organizacją mundialu zawierali umowy z różnymi przedsiębiorcami, którzy zawyżali ceny usług. Wystawiane były także faktury VAT poświadczające nieprawdę - podała prokurator.

Na skutek tych działań - jak stwierdziła prokuratura - z rachunków bankowych PZPS na rzecz określonych podmiotów i osób wypłacono łącznie ponad 3,5 mln złotych. Oskarżonym grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Dowiedz się więcej na temat: afera w PZPS | mirosław przedpełski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje