Poruszenie po medalu siatkarzy. Nagrody od prezydenta, a teraz taki pomysł
Siatkarskie mistrzostwa świata na Filipinach upłynęły pod znakiem sensacji. Największą rewelacją turnieju okazała się Bułgaria, która w świetnym stylu dotarła aż do finału. W trakcie MŚ kraj ogarnęło wręcz szaleństwo na punkcie siatkarzy, które sami Bułgarzy porównują do szału w trakcie piłkarskiego mundialu z 1994 r. Siatkarze odbierają w kraju zasłużone nagrody, a bułgarski związek już ma pomysł dotyczący przyszłorocznych mistrzostw Europy.

Zakończony w niedzielę turniej na Filipinach przyniósł mnóstwo sensacji. Japonia, Francja i Brazylia nie były w stanie nawet wyjść z grupy. O awans do fazy pucharowej otarli się za to Filipińczycy, Finlandia pokonała mistrzów olimpijskich, do strefy medalowej po raz pierwszy w historii jako samodzielne państwo dotarły Czechy. Największą rewelacją była jednak Bułgaria.
Drużyna, którą włoski trener Gianlorenzo Blengini zbudował wokół braci Nikołowów - Aleksandyra i Simona - dotarła do finału. I dopiero w nim przegrała 1:3 z Włochami. Srebrny medal mistrzostw świata to jednak i tak jeden z największych sukcesów bułgarskiej siatkówki w historii i powrót na podium MŚ po 19 latach przerwy. Poprzednio Bułgarzy zdobyli brąz w Japonii w 2006 r.
W trakcie turnieju siatkówka stała się w Bułgarii sportem numer jeden, a kraj ogarnęło niemal szaleństwo.
- Od kilku dni Bułgarię ogarnia euforia. Wszyscy doświadczyliśmy wielkich emocji. Przypomniały nam wspaniałe "amerykańskie lato" z 1994 roku. Jesteście promykiem nadziei dla całej Bułgarii. Nie tylko walczyliście o każdą piłkę i zwycięstwo. Z każdym zdobytym punktem kształtowaliście wizerunek nowej Bułgarii - stwierdził prezydent kraju Rumen Radew.
Nietypowy "problem" po medalu siatkarzy. Bułgaria rozważa zmianę. To może wpłynąć na "Biało-Czerwonych"
Prezydent Bułgarii przypomniał MŚ w piłce nożnej organizowane w USA, gdy w 1994 r. Bułgaria niespodziewanie dotarła do strefy medalowej i zajęła czwarte miejsce. Radew przemawiał w trakcie specjalnej ceremonii zorganizowanej dla siatkarzy w siedzibie głowy państwa. Członkowie drużyny i sztabu szkoleniowego zostali nagrodzeni specjalnymi tarczami honorowymi. Oprócz tego bułgarscy siatkarze zostali też zaproszeni na wizytę w parlamencie, a po powitaniu na lotnisku przejechali odkrytym autokarem ulicami Sofii.
"Cieszymy się, że wyciągnęliśmy ludzi na ulice. Mam nadzieję, że będziecie nas tu częściej widywać przy okazji nowych, dobrych okazji" - powiedział w trakcie spotkania z prezydentem Lubomir Ganew, były siatkarz, dziś prezes bułgarskiej federacji cytowany przez serwis sportal.bg.
Wielki sukces siatkarzy spowodował jednak nietypowy problem bułgarskiej federacji. Bułgaria w przyszłym roku będzie jednym ze współgospodarzy mistrzostw Europy siatkarzy, wraz z Rumunią, Finlandią i Włochami, gdzie zostanie rozegrana faza finałowa turnieju. Bułgarzy planowali zorganizować mecze w hali w Warnie. Sześciotysięczny obiekt gościł już m.in. część spotkań MŚ w 2018 r.
Bułgarzy obawiają się jednak, że w związku z olbrzymim zainteresowaniem siatkówką hala w Warnie nie pomieści wszystkich chętnych do oglądania meczów z udziałem wicemistrzów świata.
"Zastanawiamy się, czy zorganizować mistrzostwa Europy w Sofii. Hala w Warnie będzie dla nas za mała. Ogłosiliśmy już Warnę jako gospodarza. Oczywiście, zainteresowanie siatkówką będzie teraz ogromne. Nadal nie wiadomo, czy Sofia będzie mogła wówczas gościć mecze Eurovolley 2026. Nie wiemy również, czy hala Arena Sofia będzie wówczas wolna" - stwierdził Ganew w rozmowie ze sportal.bg.
Arena Sofia jest dwukrotnie większa od hali w Warnie i może pomieścić ponad 12 tysięcy widzów. Ewentualna zmiana miasta-gospodarza może wpłynąć na losy reprezentacji Polski. "Biało-Czerwoni" jako jeden z najwyżej klasyfikowanych zespołów zostaną dolosowani do jednej z czterech grup, w których zostali już rozstawieni gospodarze zawodów. Losowanie zaplanowano na sobotę 4 października we włoskim Bari.












