Reklama

Reklama

Polski zespół wygrał mecz o milion. Zatrzyma największe gwiazdy

Awans do finału siatkarskiej Ligi Mistrzów to nie jedyne dobre wieści dla Grupy Azoty ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle w tym tygodniu. Klub za awans do finału otrzyma sowitą premię od Europejskiej Konfederacji Siatkówki. Zapewne jej część zostanie wykorzystana na podwyżki dla siatkarzy, bo ZAKSA przedłużyła kontrakty z trzema gwiazdami drużyny.

Obrońcy tytułu w czwartek po raz drugi pokonali Jastrzębski Węgiel - tym razem 3:2 - i w świetnym stylu wywalczyli awans do finału Ligi Mistrzów. Ten sukces oznacza nie tylko szansę na drugi puchar z rzędu, ale i pokaźny zastrzyk dla klubowych finansów.

CEV, organizator rozgrywek, przewidział bowiem wysoką nagrodę już za awans do finału. ZAKSA otrzyma z europejskiej centrali 250 tysięcy euro, czyli ponad 1,15 miliona złotych. Taka sama będzie premia za ewentualne zwycięstwo - wówczas klub wzbogaci się łącznie o okrągłe pół miliona euro.

Reklama

ZAKSA zatrzymuje filary drużyny. Łukasz Kaczmarek i Aleksander Śliwka z nowymi umowami

Ważną rolę w zwycięskich półfinałach odegrali Łukasz Kaczmarek, Aleksander Śliwka i Marcin Janusz. Pierwszy z nich otrzymał nawet nagrodę dla MVP spotkania, mimo że pojawił się na boisku tylko w dwóch pierwszych setach. Tuż przed meczem z Jastrzębskim Węglem ZAKSA ogłosiła, że cała trójka nadal będzie stanowić o sile drużyny.

Reprezentanci Polski przedłużyli umowy z klubem do 2024 roku. Śliwka i Kaczmarek są filarami drużyny od 2018 roku i mieli duży udział w ubiegłorocznym triumfie w Lidze Mistrzów. Przyjmujący został nawet wybrany bohaterem finału, a przed startem obecnego sezonu przejął opaskę kapitańską po odejściu Benjamina Toniuttiego.

Kaczmarek dobrą grą w klubie zapracował natomiast na powołanie do kadry na igrzyska olimpijskie, gdzie trener Vital Heynen zabrał aż pięciu zawodników ZAKS-y. - W zeszłym roku awansowaliśmy do finału Ligi Mistrzów w zupełnie innych okolicznościach. Wtedy trzeba było rozegrać 11 setów, była niesamowita dramaturgia. Tym razem ciężko mówić o jakiejkolwiek. Pięć setów, które dały nam awans do finału, było naprawdę znakomitych, na europejskim poziomie. Cieszymy się, że możemy pisać fajną historię - podkreślał po meczu atakujący w rozmowie z ZAKSA TV.

CZYTAJ TAKŻE: Reprezentacja to za mało. Vital Heynen będzie trenował również klub

ZAKSA przedłuża kontrakt z rozgrywającym. Dwa sezony dla Marcina Janusza

Dopiero przed startem tego sezonu do kędzierzynian dołączył Janusz. Niespełna 28-letni rozgrywający stanął przed zadaniem zastąpienia Toniuttiego i na razie wywiązuje się z niego znakomicie. - Dla mnie jest gotowy na grę w podstawowym składzie reprezentacji Polski. Mam nadzieję, że dostanie taką szansę. Zasłużył na to - tak zachwalał go w rozmowie z Interią Gheorghe Cretu, trener ZAKS-y.

I choć dla Janusza to dopiero pierwsze występy w meczach o taką stawkę, w czwartek udźwignął presję półfinału Ligi Mistrzów. Swobodnie kierował grą kędzierzynian, po raz piąty w tym sezonie pokonując Toniuttiego w bezpośrednim starciu.

- Emocje były niesamowite. Myślę, że było to widać szczególnie po ostatniej piłce drugiego seta. Zeszło z nas trochę powietrze. To mecze, o których myśli się tygodniami. Bardzo cieszy, że potrafiliśmy pod ogromną presją zagrać dwa świetne sety, a później jeszcze wygrać spotkanie - zaznacza rozgrywający.

Janusz i cała drużyna ma sporo czasu na przygotowania do finału Ligi Mistrzów. Mecz zostanie rozegrany 22 maja w Lublanie, a przeciwnikiem kędzierzynian po raz drugi z rzędu będzie Itas Trentino z Włoch. Wcześniej ZAKS-ę czeka walka o mistrzostwo Polski. Do przypieczętowania pierwszego miejsca na koniec fazy zasadniczej PlusLigi potrzebują zwycięstwa w poniedziałkowym meczu z Treflem Gdańsk.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL