Polski siatkarz wybrał inny kraj, teraz wprost o grze w ojczyźnie. Duża różnica
Aleksander Śliwka w 2024 roku wyjechał z Polski i najpierw jako miejsce, gdzie chciałby kontynuować karierę, wybrał Japonię. Po sezonie siatkarz postawił na inny kraj, od kilku miesięcy można go oglądać na tureckich parkietach. Teraz w programie Polsatu Sport gwiazdor reprezentacji Nikoli Grbicia podzielił się swoimi spostrzeżeniami i wskazał na różnice między tym, czego doświadczył w ojczyźnie, a tym, co zaobserwował w innych krajach.

Aleksander Śliwka w Polsce wygrał wszystko, co było do wygrania. Z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle sięgał po mistrzostwo kraju, Puchar i Superpuchar Polski, trzykrotnie triumfował też w Lidze Mistrzów. Po sześciu latach spędzonych w zespole postanowił poszukać nowych wyzwań, a jego wybór początkowo padł na ligę japońską. Zawodnik występujący na pozycji przyjmującego podpisał kontrakt z Suntory Sunbirds, w "Kraju Kwitnącej Wiśni" triumfował w lidze i Pucharze Japonii.
Siatkarz, który w ostatnich sezonach, o ile był zdrowy, pełnił ważną rolę w reprezentacji prowadzonej przez Nikolę Grbicia (zdobył m.in. wicemistrzostwo olimpijskie i mistrzostwo Europy), w 2025 roku postawił na inny kraj - teraz karierę kontynuuje w Turcji, a konkretnie w Halkbanku Ankara.
Śliwka przegapił początek sezonu ligowego, ponieważ leczył poważną kontuzję odniesioną podczas zgrupowania kadry narodowej. Na boisko wrócił dopiero w grudniu, a konkretnie w meczu Ligi Mistrzów z Bogdanką LUK Lublin. Od tego czasu oglądamy go też w rozgrywkach ligowych, wprawdzie nie zawsze gra pierwsze skrzypce w zespole, ale notuje też dobre występy, takie jak ten przeciwko Akkus Belediyespor, gdy zdobył 12 punktów.
Aleksander Śliwka o różnicach między grą w Polsce i w Turcji
Przyjmujący od ponad dwóch lat nie gra już w Polsce i chociaż ostatnie doniesienia wskazywały, że może wrócić do kraju, to sam zawodnik uciął spekulacje na temat transferu do PGE Projektu Warszawa. Nie wiadomo więc, czy w najbliższym czasie Śliwka wróci do kraju. Teraz w programie Polsat SiatCast zapytano go z kolei o doświadczenia z gry za granicą.
"W lidze tureckiej topowe zespoły mają bardzo duży potencjał finansowy i tym są w stanie skusić zawodników ze światowego topu, przez co ta liga rośnie jeśli chodzi o poziom. Tym tureckim zespołom zależy na tym, aby odznaczyć w Europie swoją obecność, by walczyć w Europie o wysokie cele" - zauważył.
Śliwka został zapytany też o różnice między ligą polską, a japońską i turecką. Okazuje się, że azjatyckie rozgrywki są w stanie pod pewnym względem przyćmić to, co można oglądać w kraju nad Wisłą.
Jeśli chodzi o styl grania w siatkówkę to Japonia wyróżnia się wyszkoleniem technicznym, świetnymi obronami
Siatkarz zauważył, że w Turcji i Polsce granie jest oparte na "fizyczności", przy czym też dostrzega wyraźną różnicę między tymi krajami. Wskazał, że w Turcji odpowiedzialność za zdobywanie punktów i za wynik spoczywa w dużej mierze na zagranicznych siatkarzach. A jak na tym tle prezentuje się PlusLiga? Okazuje się, że da się zauważyć wyraźną różnicę.
"W Polsce drużyny są bardziej kompletne. Oczywiście stawiam Polskę jako ligę o najwyższym poziomie. Drużyny tutaj mają świetnych zawodników na każdej pozycji, mają wymienność, mają ławki rezerwowych, na których często widzimy bardzo dobrych graczy. I do tego ta liga polska, przynajmniej w tym sezonie, jest bardzo wyrównana" - wyliczał.
Zdaniem reprezentanta Polski PlusLiga z tych trzech omawianych lig jest zdecydowanie najsilniejsza, ale ligi japońskie i tureckie mają "duże ambicje i potencjał finansowy".










![Legia Warszawa - Cracovia. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MFTWQKJ2N4MRX-C401.webp)

![O której dzisiaj skoki narciarskie w Lahti? Gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MGA3PJFJFJHP8-C401.webp)


