Polska siatkarka czeka na przełom. To może być nowa liderka kadry
Przez lata Martyna Czyrniańska była uważana za nadzieję siatkarskiej reprezentacji Polski. Na przeszkodzie stały jej problemy ze zdrowiem. To już jednak za nią, podobnie jak świetny sezon w lidze tureckiej. Czy to czas, by zostać liderką reprezentacji? "Myślę, że to może być mój przełomowy rok. Ale wszystko zależy ode mnie" - mówi w rozmowie z Interia Sport przyjmująca polskiej kadry. 21-letnia zawodniczka jest już z kadrą w Chinach, gdzie Polska zainauguruje Ligę Narodów.

Damian Gołąb, Interia Sport: Czy ten ostatni sezon to był w końcu rok, po którym możesz powiedzieć, że jesteś w stu procentach zadowolona?
Martyna Czyrniańska, przyjmująca reprezentacji Polski: Ciężko, by sportowiec był w stu procentach zadowolony, więc tego chyba nie powiem. Ale na pewno indywidualnie był to dla mnie jeden z lepszych sezonów. Byłam w stu procentach zdrowa, rozegrałam sto procent meczów. To był sezon, w którym w końcu byłam wolna od kontuzji.
Zmieniłaś coś w swoim przygotowaniu fizycznym, diecie? Słyszałem, że konsultowałaś się z fizjoterapeutą Igi Świątek.
- Tak, była konsultacja z fizjoterapeutą Igi Świątek. Dostałam ćwiczenia i faktycznie ten brzuch się "uspokoił". Myślę, że też moja głowa była spokojniejsza, wszystko sobie lepiej poukładałam. Drastycznych zmian w diecie czy przygotowaniu jednak nie było.
Czy po pełnym sezonie w mocnej zagranicznej lidze czujesz, że to może też być twój przełomowy rok w kadrze?
- Myślę, że to może być mój przełomowy rok. Ale wszystko zależy ode mnie. Jeśli będę dawać z siebie wszystko, może to być przełom. Jeśli jednak będę mogła kogoś za cokolwiek winić po tym sezonie kadrowym, to tylko siebie.
Siatkówka. Fizjoterapeuta Igi Świątek pomógł polskiej siatkarce
Lubisz, gdy w trakcie meczów to na tobie ciąży presja?
- Tak, jestem osobą, która lubi czuć na sobie presję. Lubię też sama ją sobie narzucać, jak zrobiłam to w poprzednim sezonie reprezentacyjnym. Kiedy czuję oddech zawodniczek, narzuconą przez samą siebie presję, gra mi się chyba trochę lepiej niż mecze "o nic", w których presji jest mniej.
Niedawno w wywiadzie dla kanału "Siatkarskie Ligi" mówiłaś, że kiedyś nakładałaś na siebie trochę presji przez to, że wielu nazywało cię przyszłością polskiej siatkówki. To już w pełni za tobą?
- Już skończyło się mówienie, że jestem zawodniczką z talentem i wielką perspektywą na granie. Teraz po prostu muszę zbierać doświadczenie i stać się doświadczoną siatkarką. Nadchodzi już nowy czas, a nie mówienie o mnie, że jestem przyszłością.
Legendy polskiej siatkówki uhonorowane. Wielkie chwile "Złotek"
Co poprawiłaś w ostatnim sezonie?
- Wszystko poszło do przodu. Mocno poprawiłam się zwłaszcza w przyjęciu. W ataku zaczęłam znajdować różne rozwiązania, a nie tylko "siła razy ramię". Wzrosła też moja pewność siebie, po sezonie rozegranym w stu procentach jestem dużo pewniejszą zawodniczką i znacznie więcej widzę na boisku.
Jesteś bardzo młodą osobą, wyjechałaś za granicę jeszcze jako nastolatka. Dwa lata spędzone w Turcji ukształtowały cię jako człowieka? Dodatkowo usamodzielniły?
- Zdecydowanie tak. Pierwszy rok w Turcji ukształtował mnie głównie jako człowieka, przez kontuzje mniej jako zawodniczkę. Bardzo się rozwinęłam: językowo, poznałam inną kulturę, zobaczyłam, jak wygląda codzienność w innym kraju. Zobaczyłam trochę świata, otworzyłam się bardziej na inne kraje, na zwiedzanie. Jako siatkarka w tym sezonie dużo zyskałam dzięki tak częstym występom. Mogłam mierzyć się z tak dobrymi zespołami jak Fenerbahce czy Vakifbank Stambuł.
Martyna Czyrniańska w Turcji została gwiazdą. "Czułam się dziwnie"
Zainteresowanie twoją osobą w klubie Bahcelievler było duże? W końcu trafiłaś tam z jednego z gigantów tureckiej siatkówki, z Eczacibasi.
- Może tak, chociaż zainteresowanie wynikało chyba bardziej z tego, że jako jedyna z zawodniczek w klubie gram w reprezentacji i byłam na igrzyskach olimpijskich. Byłam więc traktowana w drużynie jako najbardziej doświadczona i dużo pytań było kierowanych w moją stronę. Na początku czułam się z tym dziwnie, bo raczej zawsze byłam tą najmniej doświadczoną, najmłodszą siatkarką w klubach i reprezentacji. A tutaj role się odwróciły. Ale po czasie już się do tego przyzwyczaiłam.
Poznałaś z bliska gorącą krew, z której znana jest Turcja? Jeden z meczów twojej drużyny, z Besiktasem Stambuł Olivii Różański, został nawet przerwany.
- Był taki jeden incydent. Dokładnie nie wiemy nawet, co się stało. Nie zadawałam pytań - czasami im mniej wiesz, tym lepiej żyjesz. To była nieprzyjemna sytuacja, ale wydarzyła się tylko raz. Wiem, że w przeszłości zdarzały się takie przypadki, ale kluby starają się temu zapobiegać. Na przykład na mecze Fenerbahce z Galatasaray, gdzie napięcia są głównie przez piłkę nożną, raczej nie są wpuszczani kibice gości. Poza tym wspomnianym incydentem większych problemów jednak nie było i mam nadzieję, że nie będzie.
W przyszłym sezonie szykuje się zaciąg polskich siatkarek w Turcji, ty chyba też będziesz mieć w klubie polskie koleżanki. Dziewczyny z kadry pytały cię o Turcję?
- Raczej nie, była tylko jedna taka rozmowa. Większość tych dziewczyn wie, czego może oczekiwać za granicą. Niektóre już tam grały, inne dopiero wyjeżdżają, ale miały już informacje na ten temat w poprzednim roku ode mnie czy Magdy Stysiak. Dobrymi słowami chyba zachęciłyśmy dziewczyny, żeby wybierać turecki kierunek.
W kadrze szykuje się nowe otwarcie, nie ma Joanny Wołosz, ale też kilku innych zawodniczek. Czujesz, że więcej oczu będzie zwróconych na ciebie?
- Nie myślałam o tym w ten sposób. Raczej brałam pod uwagę całokształt drużyny. Musimy budować ją na podstawie innych zawodniczek, bo jednak w poprzednich latach większość polegała na Asi Wołosz. Teraz budujemy coś nowego w kolejnym cyklu igrzysk olimpijskich.
Rozmawiał Damian Gołąb







![Tie-break zadecydował o zwycięstwie Polek nad liderkami z USA w Osace [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N10RVXY3G47P0-C401.webp)






![Wimbledon: O której półfinał Gauff - Muchova? Gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N0WEZATEIEEU5-C401.webp)