Damian Gołąb, Interia Sport: Jak podsumuje pan mistrzostwa Europy w siatkówce plażowej w Starych Jabłonkach? Czy można uznać je za udaną imprezę?
Jakub Rutnicki, minister sportu i turystyki: Oczywiście, że impreza była udana. Chcielibyśmy, by była też udana pod względem sportowym, z uwagi na występ naszych par. Tego na pewno zabrakło. I myślę, że to powód do głębokiej analizy. Robimy wspaniałą imprezę, Stare Jabłonki to najlepsza reklama siatkówki plażowej, jaką możemy sobie wyobrazić. Połączenie bliskości przyrody, zawodników, kibiców - tu wszyscy jesteśmy razem. Odwiedzam to miejsce od kilkunastu lat. Tu bije serce siatkówki plażowej, nie tylko polskiej. Jestem wielkim fanem siatkówki plażowej, uprawiałem ten sport przez wiele lat. Bardzo mocno wsparliśmy tę imprezę. Te mistrzostwa to powód do dumy, ale też refleksji: co mamy zrobić, żeby odbudować siatkówkę plażową.
W halowej jesteśmy mistrzami, ale tu musimy popracować. Mamy pomysły, rozmawiamy z władzami polskiej siatkówki, z panem Sebastianem Świderskim. Ruszamy z projektami infrastrukturalnymi, bo to jest nasz słaby punkt. W tej chwili potęgą są państwa skandynawskie, mają kilkadziesiąt obiektów całorocznych. My też musimy iść w tym kierunku. Bardzo się cieszę, że oprócz Spały w tej chwili w trakcie budowy jest Centrum Sportów Plażowych w Poznaniu. Budowę obiektów trzeba oczywiście połączyć z procesem szkoleniowym. Siatkarskie Ośrodki Szkolne zbudowały potęgę polskiej siatkówki halowej, teraz trzeba dołożyć komponent plażowy i myślę, że uda się to zrobić.
Pomysłem przy tworzeniu całorocznej infrastruktury do siatkówki plażowej ma być współpraca z dużymi miastami, takimi jak wspomniany Poznań?
- Ja jestem posłem z małej miejscowości i zawsze to powtarzam. Zdaję sobie sprawę, jak pięknie funkcjonuje ośrodek w Ostródzie. Mamy tu jedyny SMS o profilu siatkówki plażowej. Byłem tam, rozmawiałem, widziałem warunki - tam też jest potrzeba rozwoju. Nie przesądzam o miejscach, trzeba to wszystko połączyć, upowszechniać tę piękną dyscyplinę. Sporty plażowe to piękno samo w sobie. To, co widzieliśmy w finałach, to nowa jakość siatkówki plażowej - szybkość, z jaką grają Skandynawowie, to, co robią, to powód do dumy. Ale tak, chcę takie inwestycje realizować i będziemy w tym temacie działać, oczywiście wspólnie z samorządem i PZPS.
Sukces organizacyjny, ale zabrakło wyników. Jakub Rutnicki: Potrzebujemy większej podstawy
Ministerstwo postara się pomóc Starym Jabłonkom w poszukiwaniu sponsorów? Słyszeliśmy wielokrotnie w czasie mistrzostw Europy, że to może być ostatni tak duży turniej w tej miejscowości. Słychać też o rozczarowaniu organizatorów, że poważny sponsor wycofał się z finansowania na ostatniej prostej.
- Ministerstwo Sportu i Turystyki jest największym sponsorem polskiego sportu. Na tę imprezę przeznaczyło ponad dwa miliony złotych. To jest wielkie wsparcie dla organizacji tego typu imprezy. Musimy szukać pozytywów. Jestem przekonany, że trzeba szukać dobrych rozwiązań, możliwości, by takie turnieje mogły dalej funkcjonować. Z perspektywy ministra ważne jest dla mnie nie tylko to, by duże imprezy się odbywały, ale byśmy cieszyli się też z wysłuchania "Mazurka Dąbrowskiego", mogli założyć medale na szyi naszym reprezentantom. Zachęcam do dialogu i poszukiwania dobrych rozwiązań na rzecz siatkówki plażowej w naszym pięknym kraju.
W męskiej siatkówce plażowej przyszedł teraz czas na przesilenie? Najbardziej doświadczony duet, Łosiak/Bryl, miał problemy z kontuzjami, a młodzi siatkarze jeszcze nabierają doświadczenia i nie odegrali większej roli.
- Ale mamy przecież mistrzów Europy ze Szwecji, którzy mają po 20 lat. Musimy bardzo mocno się wyspecjalizować. Patrząc na tych młodych zawodników ze Szwecji, widać, że to musi być cały rok treningów. Nie ma mowy, by przejść z hali, cztery miesiące potrenować plażówkę, i zrobić wielki wynik. To już się zmienia. Potrzebujemy większej podstawy. Mówię to też jako organizator turniejów siatkówki plażowej od 20 lat. Wielu chłopaków, którzy występowali na tych mistrzostwach Europy, grało także u mnie w turniejach. Wiem więc, jak takie turnieje są potrzebne. Ale wiem też, że osoby, które nie są w samej kadrze, w szkoleniu centralnym, nie mają możliwości treningów w Centralnym Ośrodku Sportu w Spale, gdzie mamy świetne warunki do plażówki. Musimy mieć więcej tego typu ośrodków w całym kraju i ufamy, że tak się stanie.
Twarde stanowisko Polski wobec Rosji. "Na terenie państwa polskiego występować nie mogą"
Do siatkówki międzynarodowej wraca Rosja, FIVB otworzyło jej drzwi. Jak pan wyobraża sobie ewentualną rywalizację polskich drużyn z rosyjskimi, jeśli w którymś momencie będzie musiało do tego dojść, na przykład w Lidze Narodów? Wiemy, że nie na mistrzostwach świata siatkówki halowej w Polsce, bo tutaj w przyszłym roku Rosjanie nie wystartują.
- Bo twardo postawiliśmy warunki. Dopóki Rosjanie mordują niewinnych Ukraińców i bombardują ich miasta - ale nie tylko ich, bo przecież Rosjanie atakują także nas - nie ma mowy, żeby mogli grać w naszej ojczyźnie. Będziemy co do tego bardzo konsekwentni. Jeśli chodzi o sytuację międzynarodową, zdajemy sobie sprawę, że do takich pojedynków już w tej chwili dochodzi, w zależności od dyscypliny. Ale zasada jest jedna: Rosjanie i Białorusini na terenie państwa polskiego występować nie mogą.
Rozmawiał Damian Gołąb















