Reklama

Reklama

Polska - Kuba: Mocno iskrzyło pod siatką

Miniony weekend nie był udany dla polskich siatkarzy. W łódzkiej Atlas Arenie "Biało-czerwoni" dwukrotnie przegrali z Kubą i stracili definitywnie szanse awansu do Final Six Ligi Światowej 2010.

Mecze w Łodzi miały wysoką stawkę i przełożyło się to na zachowanie głównych aktorów widowiska. Pod siatką mocno iskrzyło między polskimi i kubańskimi zawodnikami. W sobotę na prowokacje ze strony Kubańczyków zareagował trener reprezentacji Polski Daniel Castellani. Dzień później sytuacja się powtórzyła. Nasi zawodnicy nie pozostawali dłużni przeciwnikom. W pierwszym secie niedzielnego pojedynku Bartosz Kurek został zablokowany przez Rolando Cepedę. Kubańczyk w specyficzny sposób okazywał radość, co zdenerwowało polskiego przyjmującego. Chwilę później Kurek udanie mu się zrewanżował i z wściekłością szarpnął siatkę, za co dostał ostrzeżenie od arbitra.

Po ostatnim gwizdku sędziego również doszło do słownych uwag z obu stron. Prym wiódł w tym zwłaszcza Piotr Gruszka. - Padły niepotrzebne słowa ze strony Kubańczyków. Mieli pecha, że ich rozumiałem. Odgryzłem się w taki delikatny sposób. Jakie to były słowa? Nieważne. To są emocje, które towarzyszą zawsze - tłumaczył Gruszka.

O zaistniałą sytuację zapytany został na konferencji prasowej kapitan "Biało-czerwonych" Paweł Zagumny. - Nie doszukiwałbym się żadnej sensacji. Czasami takie rzeczy zdarzają się w sporcie i nie widzę w tym żadnego problemu - krótko odpowiedział popularny "Guma".

Reklama

Z zachowania swoich kolegów tłumaczył się kapitan Kuby Robertlandy Simon. - Niektórzy może po prostu nie wytrzymali, ale wynikało to tylko i wyłącznie z temperatury gry. Zawodnicy są zestresowani i bardzo im zależy na zwycięstwie. Zapewniam, że nie ma żadnych konfliktów personalnych. Taka jest specyfika gry i każdy inaczej reaguje, kiedy jest zdenerwowany. Nie mamy nic przeciwko żadnej drużynie. Podobnie zachowują się na przykład Brazylijczycy - stwierdził środkowy reprezentacji Kuby.

Średnia wieku podstawowego składu zespołu Kuby wynosiła 22 lata. Na młody wiek zwrócił uwagę Castellani oceniając zachowanie Kubańczyków.

- Trzeba to zrzucić na karb młodości. Są młodzi, taki mają styl. W siatkówce obowiązują pewne reguły, których nie respektują. Nie chodzi mi o słowa, a bardziej o gesty. Kubańczycy prowokowali nie tylko moich zawodników, ale także publiczność. W pewnym sensie rozumiem ich, kiedy kibice w jakiś sposób starają się ich zdeprymować, to trudno zachować spokój. Jednak polscy fani naprawdę respektują przeciwników i nie zasługują na tego typu prowokujące gesty i to mnie zdenerwowało - podkreślił Castellani.

Czytaj również:

Castellani: Zareagowałem, bo prowokowali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL