Kiedy przed rokiem Asseco Resovia dotarła do finału Pucharu CEV, była wyraźnym faworytem w rywalizacji z SVG Luneburg z Niemiec, otwiera się w nowym oknie. Z Ziraatem Bankasi sytuacja była już inna, chociaż aż do finałowego dwumeczu siatkarze z Rzeszowa byli w pucharach niepokonani. Tym razem po drugiej stronie było jednak kilka gwiazd światowej siatkówki z Matthew Andersonem i Trevorem Clevenotem na czele. A o ich sile rzeszowianie przekonali się już w pierwszym meczu, który przegrali po tie-breaku.
Dlatego w Turcji Asseco Resovia musiała wygrać. A do tego podnieść się po gorzkiej porażce z Aluron CMC Wartą Zawiercie. W weekend rzeszowianie polegli 0:3 i stracili szanse na półfinał PlusLigi. W środę zespół z Podkarpacia miał być jednak mocniejszy. W pierwszym meczu z Ziraatem nie wystąpił kontuzjowany Bartosz Bednorz, który w środę od początku pokazał, ile znaczy dla drużyny. To po jego bloku Resovia objęła prowadzenie 11:8, a Bednorz w cały secie zdobył pięć punktów, najwięcej w drużynie.
Cała polska ekipa zaprezentowała się zresztą bardzo dobrze. Znalazła sposób na Woutera Ter Maata. Holender w pierwszym meczu finałowym był główną "armatą" Ziraatu, a w rewanżu nie zaczął najlepiej, odbijał się od rąk rzeszowian na siatce. Tyle że i gospodarze zaczęli punktować blokiem i doprowadzili do remisu 15:15. Asseco Resovia znów przejęła jednak inicjatywę. Kontratak wykończył Stephen Boyer, błąd w ataku popełnił Ter Maat, i obie drużyny znów dzieliło kilka punktów. Polscy siatkarze wygrali 25:20.
Puchar CEV. Asseco Resovia walczyła z Ziraatem Ankara. Matthew Anderson nie do zatrzymania
Przegrany set mógł nieco przygasić turecką drużynę, która przez cały tydzień od meczu w Rzeszowie przygotowywała się tylko do rewanżu. Półfinały ligi tureckiej z jej udziałem ruszają bowiem dopiero w niedzielę. Dla klubu triumf w Europie miał być historycznym osiągnięciem, dotąd przegrał po jednym finale Pucharu CEV i Pucharu Challenge.
Tymczasem od początku drugiego seta Ziraat naskoczył na Resovię zagrywką, w której popisał się środkowy Vahit Savas. Polscy siatkarze od początku musieli gonić, ale gdy nieco zbliżali się do rywali, ci odpowiadali udanymi zagraniami. A to zablokowali atak ze środka Dawida Wocha, a to serią asów serwisowych popisał się Anderson. To właśnie Amerykanin ostatecznie pogrążył Resovię. Zdobył zagrywkami aż pięć punktów, a Ziraat potem spokojnie kontrolował grę i wygrał 25:17.
O ile turecki zespół zareagował na porażkę w świetnym stylu, o tyle rzeszowianie trzeciego seta znów rozpoczęli bardzo źle. Przegrali aż pięć pierwszych akcji, duże problemy sprawiał im blok rywali. W dodatku przebudził się Ter Maat, który dołączył do Andersona z kapitalnymi zagrywkami. Sygnał do odrabiania strat dwoma punktowymi serwisami dał Karol Kłos, środkowy gości. To jego blok dał Resovii remis 15:15. Po tureckiej stronie zaczęły się nerwy i błędy - nawet Andersona, który po jednej z akcji wpadł w siatkę. Przy wyniku 20:19 polska drużyna objęła nawet prowadzenie. Końcówka była pełna emocji, ale w grze na przewagi cały czas w uderzeniu byli gospodarze. Ostatecznie wygrali 28:26, w ostatniej akcji w ataku nie dał rady Bednorz.
Ta porażka dała komfort Turkom, a polskich siatkarzy postawiła pod ścianą. Ziraat był już tylko seta od trofeum. W dodatku czwartą partię jego siatkarze ponownie rozpoczęli kapitalnie - po dwóch kolejnych asach serwisowych Andersona prowadzili 6:1. Jakby tego było mało, zatrzymali blokiem Boyera. Już przy stanie 9:2 trener rzeszowian Tuomas Sammelvuo wykorzystał drugą przerwę. Wkrótce z boiska zszedł Bednorz, którego zastąpił Lukas Vasina. Drużyny dzieliła już jednak przepaść. Resovii potrzeba było już na tym etapie siatkarskiego cudu, ale ten się nie wydarzył. Ziraat rozbił rywali 25:14 i mógł rozpocząć świętowanie trofeum.
Porażka Asseco Resovii oznacza, że i w tym sezonie polskim drużynom nie uda się sięgnąć po "potrójną koronę" w europejskich pucharach - wcześniej Puchar Challenge zdobyła Bogdanka LUK Lublin, w grze o triumf w Lidze Mistrzów pozostają Aluron CMC Warta Zawiercie i JSW Jastrzębski Węgiel. Turecka drużyna już po raz drugi w tym sezonie pokonuje polską w ważnym meczu - Halkbank Ankara, otwiera się w nowym oknie zamknął PGE Projektowi Warszawa drogę do półfinału Ligi Mistrzów. Resovię czeka jeszcze rywalizacja o piąte miejsce w PlusLidze z ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle.
Asseco Resovia: Boyer, Kłos, Cebulj, Ropret, Woch, Bednorz - Potera (libero) oraz Bucki, Vasina, Kozub
Ziraat Bankasi: Ter Maat, Bulbul, Clevenot, Yenipazar, Savas, Anderson - Bayraktar (libero) oraz Stern, Kir (libero)















