Czasy, gdy reprezentacja Polski kobiet nie znaczyła zbyt wiele na arenie międzynarodowej, jak na razie się zakończyły. Biało-Czerwone miały naprawdę trudny okres, ale wszystko zmieniło się wraz z przyjściem do drużyny Stefano Lavariniego. Włoski szkoleniowiec przejął stery w zespole i stopniowo był w stanie poukładać wszystko, co w drużynie nie działało. Po trzech latach pracy Włocha można już śmiało powiedzieć, że był dobrym wyborem PZPS.
Michał Winiarski bohaterem, dokonał niemożliwego. Kapitalny powrót w meczu z gigantem
Potwierdziła to także tegoroczna edycja Ligi Narodów. Oczywiście nie obyło się bez błędów i porażek. Biało-Czerwone w fazie grupowej przegrały trzykrotnie, ale rywalki były naprawdę dobre, bo mowa o Brazylijkach, Japonkach oraz Turczynkach, a więc trzech naprawdę mocnych reprezentacjach. Ostatecznie bilans dziewięciu zwycięstw i trzech porażek pozwolił Polkom zająć czwarte miejsce.
Polki pokonały Chinki. Test przed ćwierćfinałem Ligi Narodów
To ma znaczenie przy rozstawieniu w fazie pucharowej. Ta jednak odbędzie się w Polsce, a konkretnie w Łodzi, więc Biało-Czerwone i tak były pewne gry przynajmniej w ćwierćfinale. Pytaniem było to, z kim nasze panie zmierzą się w rywalizacji o półfinał. Ostatecznie w końcowym zestawieniu po fazie grupowej piąte miejsce zajęły Chinki, z którymi podopieczne Lavariniego w tej edycji nie grały.
Przed turniejem w łodzi Polki zmierzyły się z... Chinkami w Radomiu w ramach meczu towarzyskiego. Pierwszy set był zdecydowanie najbardziej zacięty. Zaczęło się źle z polskiej perspektywy, bo Chinki prowadziły już nawet 9:5. Nasze siatkarki wyrównały stan rywalizacji przy wyniku 11:11 i od tego momentu wszystko na parkiecie działo się praktycznie w ramach zasady punkt za punkt, ale w końcowej fazie seta lepsze okazały się przyjezdne, które wygrały 27:25.
Trener rywali nie wytrzymał po pytaniu o Polskę. "Jest niesamowicie"
Drugi set układał się zupełnie inaczej. Biało-Czerwone zaczęły bowiem od prowadzenia...9:0. Tej straty Chinki nie zdołały odrobić i ostatecznie w całej partii uzbierały ledwie 12 oczek. Trzeci set na początku był nieco bardziej wyrównany, ale od stanu 5:3 Polki zaczęły budować swoją przewagę i nie oddały jej już do samego końca, a całą partię wygrały do 14.
Wiele wskazywało na to, że kolejny set będzie tym ostatnim. Początek jednak mógł to złudzenie nieco zatrzeć, bo Biało-Czerwone przegrywały 5:7. Od tego momentu podniosły jakość swojej gry i wyszły na prowadzenie 13:7. Przewaga zbudowana na tym etapie seta pozwoliła na "dowiezienie" prowadzenia już do ostatniej piłki. Tę Polki wygrały, prowadząc 24:16 i cały mecz padł łupem podopiecznych Lavariniego, które pokazały swoją wyższość przed ćwierćfinałem Ligi Narodów.












