Po latach trudna prawda ws. Wilfredo Leona wyszła na jaw. Rodzice wszystko wyznali
Wilfredo Leon od lat uchodzi za jednego z najlepszych siatkarzy na świecie, a jego ogromny talent był już zauważalny, gdy przyszły reprezentant Polski był nastolatkiem. I chociaż wielu kibicom zapewne wydaje się, że urodzony na Kubie zawodnik od momentu przyjścia na świat imponował warunkami fizycznymi, to prawda okazuje się zgoła inna. Zaskakujące są też okoliczności, w jakich na świat przyszedł Wilfredo.

Wilfredo Leon w klubowej siatkówce wygrał już wszystko, co było do wygrania - sięgał po triumf w Lidze Mistrzów, w swojej gablocie ma też krajowe puchary i mistrzostwa najmocniejszych lig - rosyjskiej, włoskiej i polskiej. Ostatnio do licznych sukcesów dorzucił Superpuchar Polski wywalczony z Bogdanką LUK Lublin.
Występujący na pozycji przyjmującego zawodnik jest też wicemistrzem świata (z reprezentacją Kuby), wicemistrzem olimpijskim oraz mistrzem Europy (z reprezentacją Polski), od lat uznaje się go za jednego z najlepszych siatkarzy globu. Już jako nastolatek przejawiał zresztą ogromny talent, w kubańskiej kadrze narodowej zadebiutował w wieku zaledwie 14 lat. Imponował nie tylko techniką, ale też warunkami fizycznymi.
Wilfredo Leon był wcześniakiem. Szybko zaczął rosnać
Mając to w pamięci, kibicom może się wydawać, że Leon od razu po przyjściu na świat miał zadatki na przyszłą gwiazdę sportu. Nic bardziej mylnego. Urodzony w lipcu 1993 roku przyszły reprezentant Polski był bowiem... wcześniakiem. Niezwykłe są zresztą okoliczności, w jakich przyszedł na świat, a o których przed laty na łamach WP SportoweFakty opowiedzieli rodzice siatkarza.
31 lipca 1993 roku, kiedy Wilfredo przychodził na świat, w Santiago de Cuba nigdzie nie można było dostać benzyny. Kiedy Alinie odeszły wody, musieliśmy iść do szpitala pieszo. Nie mieliśmy daleko, niespełna kilometr, ale wyobraźcie sobie rodzącą kobietę, która musi przejść taki dystans w 35-stopniowym lipcowym upale
Na tym nie koniec, Leon ważył zaledwie nieco ponad dwa kilogramy i, jak wynika z relacji jego ojca, był taki malutki, że zmieściłby się w pudełku po butach rozmiar 7 (numer 40 lub 41 według przyjętej w Polsce numeracji).
Wilfredo szybko przybierał na wadze, jako dziecko "rósł jak na drożdżach". "Górował wzrostem nad dziećmi z sąsiedztwa i może dlatego zwykle przewodził im w zabawach. Szybko zauważyliśmy, że jest bardzo sprawny, ma długie ręce i nogi, duże dłonie. Byliśmy przekonani, że ma doskonałe warunki do uprawiania sportu" - zdradził Leon senior.
Jak się okazuje, chociaż Leon urodził się jako wcześniak, to już jako sześciolatek był wyższy od rówieśników. Zauważył to jeden z byłych trenerów jego matki (Alina w młodości trenowała siatkówkę) i zaprosił go na zajęcia. Początkowo trenował z dziewczynkami.
"Ale z czasem zrobił się za silny na grę z dziewczętami. Nie miał jeszcze ośmiu lat, gdy uderzył piłkę tak mocno, że koleżanka, która nią dostała, popłakała się z bólu. To był znak, że czas zacząć trenować z chłopcami" - czytamy w relacji ojca zawodnika.
Tak zaczęła się przygoda Leona z siatkówką, która trwa do dziś.















