Reklama

Reklama

​PlusLiga. Trefl Gdańsk. Michał Winiarski dla Interii: Myślę, że jestem lepszym, a już na pewno bardziej doświadczonym trenerem

Michał Winiarski podpisał z Treflem Gdańsk nowy, trzyletni kontrakt. - Myślę, że jestem lepszym a już na pewno bardziej doświadczonym trenerem. Dwa sezony pracy dały mi bardzo dużo, szczególnie ten ostatni rok, który był bardzo trudny - mówi w rozmowie z Interią szkoleniowiec, który poprowadził drużynę znad morza do szóstego miejsca w PlusLidze, a także do Final Four Pucharu Polski.

Sebastian Zwiewka, Interia: Po drugim bardzo udanym sezonie z rzędu podpisanie przez pana nowego kontraktu z Treflem Gdańsk wydawało się formalnością. To prawda, że obu stronom zależało na porozumieniu?

Michał Winiarski, trener Trefla Gdańsk: To były dwa świetne lata dla całego klubu - dla Trefla, dla mnie, a także dla chłopaków. Myślę, że długofalowa kontynuacja tego, co już zrobiliśmy była tylko formalnością, tak jak pan wspomniał w swoim pytaniu. Świetnie się tutaj czuję. Mamy bardzo dobrze zorganizowany klub, który doskonale funkcjonuje. 

Reklama

Słyszałem, że rozmowy rozpoczęły się już w trakcie sezonu. Kiedy finalnie doszliście do porozumienia i jak długo one przebiegały? 

To prawda, że rozmowy toczyły się już podczas sezonu. Czas na wszystkie konkrety, jak i finalizację umowy przyszedł jednak dopiero wtedy, kiedy mogliśmy to ogłosić. 

Kontrakt został podpisany na trzy lata. Pan naciskał na długoterminową umowę czy to jednak prezes wolał się z panem związać na dłużej? 

Dostałem propozycję trzyletniego kontraktu, natomiast w sporcie nic nie jest pewne i gwarantowane. Naturalnie, że w trzyletniej umowie znajdują się różne zapisy i zawsze mogą się pojawić dodatkowe rozmowy. Cieszę się jednak, że klub jest prowadzony długofalowo.  

Czuje pan, że z miesiąca na miesiąc rozwija pan w Treflu swój warsztat trenerski? Jest pan lepszym trenerem niż w momencie przejęcia zespołu latem 2019 roku? 

Myślę, że jestem lepszym a już na pewno bardziej doświadczonym trenerem. Dwa sezony pracy dały mi bardzo dużo, szczególnie ten ostatni rok, który był bardzo trudny. Wiadomo, że na całym świecie mamy pandemię i nie ominęła ona sportu. Dlatego trzeba było bardzo dużo obserwować, a momentami nawet troszeczkę eksperymentować, ponieważ zaburzone były cykle przygotowań, zarówno do całego sezonu, jak i konkretnych meczów. Spotkało to jednak wszystkie zespoły. 

Zdobyłem doświadczenie, każdy trener z roku na rok się rozwija. Nie mówię o wynikach, tylko o okolicznościach, które nas rozwijają. W każdym sezonie spotykają nas inne sytuacje, pracujemy z innymi siatkarzami, więc pojawiają się też inne wyzwania. Takie rzeczy rozwijają. Ja na pewno odnalazłem się w roli pierwszego trenera, praca sprawia mi dużo radości. Przede wszystkim bardzo dobrze nam się współpracuje w drużynie, sztabie, klubie. Cieszę się, że trzeci rok będę pracował w Gdańsku. 

Co różni zawód siatkarza od zawodu trenera? Zawodnicy skupiają się głównie na treningach, a szkoleniowcy poświęcają więcej czasu na pracę? 

To zupełnie inne życie. Miałem okazję posmakować jednego i drugiego, więc wiem, że zawodnicy mają więcej pracy fizycznej. Trenerzy natomiast mają więcej pracy umysłowej, a także muszą poświęcić więcej czasu na swoje obowiązki. Bycie trenerem to myślenie non-stop co się dzieje, układanie w głowie wielu rzeczy, poprzez analizy, treningi oraz przygotowywanie taktyki pod przeciwnika. Masa zajęć. Tak naprawdę umysł odpoczywa od siatkówki dopiero wtedy, gdy się śpi. 

Praca w gdańskim klubie jest spokojnym miejscem dla trenerów? Pana poprzednik - Andrea Anastasi spędził w nad morzem pięć lat. Jeżeli wypełni pan swój kontrakt, to wyrówna pan ten wynik. A kto wie, co będzie dalej. 

Każda praca trenera jest spokojna tam, gdzie są wzajemne zaufanie i dobre wyniki. Nie ukrywajmy - jeśli wyniki są słabe, to praca trenera jest dużo krótsza. Andrea Anastasi dobrze pracował przez te pięć lat, miał bardzo dobre wyniki, dlatego tak długo był związany z klubem. Nie przypominam sobie, żeby poprzedni szkoleniowcy pracowali w Gdańsku aż przez tyle sezonów. 

Gdy przychodził pan do Trefla, cieszył się pan z możliwości zamieszkania w Gdańsku. Jak panu - i pana rodzinie - żyje się w tym mieście od dwóch lat? Pandemia koronawirusa utrudnia funkcjonowanie i korzystanie z uroków miasta? 

Tak, aczkolwiek miałem okazję przyjechać do Gdańska jeszcze zanim zaczęła się pandemia. Można powiedzieć, że całą rodziną się tutaj zadomowiliśmy. Jeden syn chodzi do szkoły, drugi do przedszkola, a za rok także pójdzie do szkoły. Świetnie nam się tutaj mieszka. Akurat w naszej dzielnicy, czyli w Oliwie jest dużo zieleni. Bardzo podobają nam się te kamienice i stare klimaty, gdzie codziennie spacerujemy z żoną i psem. Bardzo dobrze się odnaleźliśmy. 

Na tym etapie pana trenerskiej kariery pewnie nie będzie pan deklarował chęci zamieszkania w Gdańsku na stałe. W życiu sportowca i trenera nigdy na 100 procent nic nie wiadomo. 

Bardzo nam się podoba w Trójmieście. Dopóki będę związany kontraktem z gdańskim klubem, to będziemy mieszkali tutaj całą rodziną. Mamy dom w Bełchatowie, ale nie wyobrażam sobie pracy bez rodziny przy sobie. Nauczyliśmy się przez lata mojej gry w roli zawodnika żyć w ciągłej podróży i z dużą liczbą przeprowadzek. Myślę, że jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Teraz dzieci są już coraz starsze. Czy będę wiązał z Gdańskiem swoją przyszłość na stałe? Decyzja jeszcze przed nami.

Wszyscy pamiętają pana sukcesy w roli zawodnika. Czy piękna kariera pomaga trenerom w pracy szkoleniowej? Cieszą się większym autorytetem wśród siatkarzy? 

To pytanie do zawodników. Dla mnie moje sukcesy nie mają znaczenia w obecnej pracy. Fakt, że byłem kiedyś zawodnikiem pomaga mi od strony praktycznej, ale również teoretycznej. W przeszłości miałem do czynienia z wieloma trenerami. Zaufanie buduje się poprzez pracę. Potrafię też zrozumieć zawodników, ponieważ sam byłem siatkarzem. To duża przewaga. Czy sukcesy mają jakiś wpływ? Tego nie wiem. Najlepiej o to pytać chłopaków. 

Jak dużą rolę w szatni odgrywa Mariusz Wlazły, którego grę w Treflu można oceniać pozytywnie? Grał w wielu spotkaniach i nawet w play-offach - kiedy drużynie nie szło - to akurat on utrzymywał wysoki poziom. 

Mariusz jest bardzo doświadczonym zawodnikiem i - mimo swojego wieku - cały czas prezentuje dobry poziom. Jeżeli chodzi o jego rolę w szatni, to też trzeba rozmawiać z zawodnikami. Ja nie zauważyłem żadnych problemów, wręcz przeciwnie. Komunikacja pomiędzy zespołem a sztabem trenerskim była bardzo dobra. Mariusz wnosi bardzo dużo spokoju do drużyny, a jak jest spokój, to jest też dobra atmosfera. Myślę, że po części była to nasza siła. 

Podpisał pan kontrakt do 2024 roku. Podejrzewam więc, że ma pan długofalowy plan na budowę zespołu. Kibice zobaczą Trefla walczącego o najwyższe cele? Co roku do Gdańska przychodzą wielkie nazwiska, tym razem mówi się o transferze siatkarza z drużyny mistrza Polski. 

Stworzył się fajny klimat do siatkówki. Podpisując tutaj kontrakt wiedziałem, że w pierwszych dwóch latach głównym założeniem będzie gra w PlusLidze, zdobywanie doświadczenia oraz utrzymanie się w rozgrywkach. Klub po odejściu Lotosu miał problemy finansowe, jednak jak zawsze w takich sytuacjach czas działa na korzyść i zaległości z sezonu na sezon są coraz mniejsze. Cieszę się, że miałem możliwość pracowania z młodymi chłopakami, którzy zrobili już ogromne postępy.  

Dążę do walki o najwyższe cele. Moje ambicje są takie, żeby osiągnąć jak najlepszy wynik. Oczywiście najchętniej chciałbym zdobyć medal. Trzeba jednak pamiętać, że w PlusLidze jest dużo zespołów, które co roku się wzmacniają i budżety tych klubów są poza zasięgiem innych. My swoją pracą, a także organizacją klubu pokazujemy, że jesteśmy w stanie walczyć. Wierzę w to, że kibice będą mieli dużo radości z gry Trefla. 

Przychodzą wielkie nazwiska, ale odchodzą też czołowi siatkarze. W tym roku padło na Marcina Janusza. Jak duże jest to osłabienie? Pod pana okiem wyraźnie poprawił grę, stał się jednym z najlepszych rozgrywających w kraju. Co było kluczem w progresie tego zawodnika? 

Na pewno praca, którą Marcin wykonywał na treningach. Wzajemnie obdarzyliśmy się zaufaniem. Na pozycji rozgrywającego jest to bardzo ważne, ponieważ trzeba kierować całą grą i być pewnym swoich zagrań. Marcin pod tym względem zrobił duży krok do przodu, dlatego poprawił grę przez te ostatnie dwa lata. 

Skład na sezon 2021/2022 jest już skompletowany? Kilka dni temu pojawiały się głosy, że poszukujecie już tylko przyjmującego. Udało się dopiąć ten transfer? 

Tak, zespół jest już skompletowany, z niektórymi graczami dopełniane są ostatnie formalności. Klub w swoim czasie ogłosi nazwiska nowych zawodników, do końca maja kibice poznają cały skład Trefla Gdańsk na sezon 2021/2022.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Dowiedz się więcej na temat: Michał Winiarski | Trefl Gdańsk | PlusLiga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje