PlusLiga. Mateusz Mika: Mam za dużo nie skakać

Mateusz Mika ma za sobą debiut na nietypowej pozycji. W towarzyskim meczu z JT Thunders Hiroszima, w którym występuje Bartosz Kurek, siatkarz Lotosu Trefl Gdańsk był libero. „Chodzi o to, abym za dużo nie skakał” - wyjaśnił reprezentacyjny przyjmujący.

Po igrzyskach olimpijskich Mika dopiero na początku września rozpoczął treningi z klubowym zespołem.

Reklama

"Dostałem od trenera Anastasiego 10 dni wolnego. W tym czasie starałem się trochę ćwiczyć, głównie na siłowni, jednak był też okres, kiedy za wiele nie robiłem. Cztery dni spędziłem z dziewczyną nad jeziorem Plusznym Wielkim koło Olsztyna, gdzie opalaliśmy się, ale również pływaliśmy łódką i kajakiem" - przyznał.

Na razie 25-letni zawodnik nie bierze udziału we wszystkich ćwiczeniach. "Mogę zażartować, że uczestniczę tylko w przyziemnych elementach siatkarskiego treningu. W ogóle nie skaczę, natomiast sporo pracuję fizycznie, aby zminimalizować problemy, które doskwierały mi w poprzednim sezonie, a związane były z nieszczęsnym kolanem. Jestem jednak dobrej myśli i wierzę, że na początku sezonu będę w optymalnej dyspozycji" - stwierdził.

Siatkarz Lotosu Trefl podkreśla, że o ile zdiagnozowanie jego przypadłości było dość łatwe, o tyle jej wyleczenie jest zdecydowanie trudniejsze.

"Pojawiał mi się stan zapalny więzadła i kolano potrzebowało odpoczynku, aby doszło do siebie. Dlatego teraz ustaliliśmy ze sztabem szkoleniowym, że nie będę skakał dopóki nie wzmocnię się na tyle, żeby to więzadło odciążyć. W ogóle natomiast nie rozważaliśmy chirurgicznej interwencji, bo po operacji nie mógłbym grać nawet cztery miesiące, a to oznaczałoby, że sezon musiałbym praktycznie spisać na straty" - zauważył.

Jeden z liderów gdańskiej drużyny ma już za sobą pierwszy występ w meczu sparingowym - jego drużyna przegrała 2:3 z JT Thunders Hiroszima, w której gra atakujący reprezentacji Polski Bartosz Kurek. W tym spotkaniu Mika został wystawiony na nietypowej dla siebie pozycji - jako libero.

"Chodziło o to, abym nie skakał i nie obciążał nogi. W sobotę oraz niedzielę zagramy w Murowanej Goślinie w memoriale Arka Gołasia i w tym turnieju również powinienem wystąpić na libero" - dodał.

W poprzednim sezonie gdańszczanie zajęli w ekstraklasie czwarte miejsce i teraz zamierzają co najmniej powtórzyć to osiągnięcie.

"Czytałem, że według naszego szkoleniowca w tym sezonie trudniej będzie uplasować się w czwórce niż w minionych rozgrywkach, ale moim zdaniem jest to plan minimum. Ja jednak liczę na więcej, bo uważam, że nasz zespół ma potencjał, aby zdobyć medal" - ocenił.

W tym sezonie Lotos Trefl będzie mógł skoncentrować się tylko na ligowych rozgrywkach, bo zrezygnował z gry w europejskich pucharach.

"Nie lubię narzekać i tłumaczyć się, ale na pewno drużyny nie występujące w pucharach miały bardziej komfortową sytuację, bo mogły skoncentrować się na lidze i przejść cały cykl przygotowań do meczu, podczas kiedy my generalnie graliśmy i podróżowaliśmy. A bez treningu nie uda się utrzymać odpowiedniego poziomu" - skomentował.

Reprezentant Polski przekonuje, że niektóre rozgrywki są nadmiernie rozbudowane, co negatywnie odbija się na ich poziomie.

"Zamiast zredukować liczbę spotkań i turniejów to panowie z międzynarodowej federacji mnożą kolejne siatkarskie byty, co odbija się na jakości tych widowisk. Zawodnicy są zmęczeni i wyeksploatowani, mają też problemy zdrowotne. Nasza reprezentacja musiała rozegrać ponad 20 spotkań, aby zakwalifikować się na igrzyska. Liczyłem swoje mecze w lidze, pucharach i kadrze, ale już nie pamiętam, ile ich w sumie było. Wiem tylko, że na pewno za dużo" - powiedział.

Gdański przyjmujący spokojnie natomiast podchodzi do kwestii wyboru nowego szkoleniowca reprezentacji "Biało-czerwonych".

"Nie będę się wypowiadał za wszystkich, bo nie mam pojęcia, co myślą inni. Ja się od tego odcinam i wiem tyle, ile czasami coś przeczytam w internecie. Cierpliwie czekam na decyzję i uważam, że nie na miejscu byłoby komentowanie tej sytuacji oraz szafowanie nazwiskami, kiedy trener Antiga ma jeszcze ważny kontrakt i wciąż jest z nami" - podsumował Mika.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje