Reklama

Reklama

PlusLiga: Jastrzębski Węgiel głodny złota

Tylko raz w historii siatkarze Jastrzębskiego Węgla zostali mistrzami Polski. Teraz na drodze do sukcesu staje im PGE Skra Bełchatów, która od pięciu lat zdominowała krajowe parkiety. Mimo wszystko rywale się nie boją, sami są głodni złota.

Zdobycie mistrzostwa to obowiązek Skry. Eksperci siatkówki od początku rozgrywek PlusLigi zgodnie twierdzili, że faworyt jest jeden - bełchatowianie. Tak miało być też w Pucharze Polski, tymczasem po trofeum sięgnęło po raz pierwszy w historii Jastrzębie.

Tym razem też może dojść do niespodzianki. Drużyna prowadzona przez włoskiego szkoleniowca Roberto Santilliego stoi przed wielką szansą "dubletu".

"Rywale mają w dorobku pięć tytułów, my - jeden. To my jesteśmy "głodni" złota i mamy szansę je zdobyć. Szanujemy Skrę, ale się jej nie boimy" - powiedział prezes klubu Zdzisław Grodecki.

Reklama

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla potrzebowali pięciu spotkań, by w półfinale PlusLigi pokonać kędzierzyńską Zaksę. Cztery z tych meczów skończyły się tie-breakami.

"Aż tak ciężkiej przeprawy się nie spodziewaliśmy. Trzeba przyznać, że ekipa z Kędzierzyna bardzo wysoko zawiesiła nam poprzeczkę" - podkreślił Grodecki, który nie obawia się zmęczenia drużyny. Skra potrzebowała wprawdzie tylko czterech spotkań, by pokonać wicemistrza Polski Asseco Resovię Rzeszów, ale czeka ich jeszcze Final Four Ligi Mistrzów (2-3 maja w Łodzi).

"Będziemy za nich trzymać kciuki, bo chodzi o dobro polskiej siatkówki. I najlepiej, niech wygrają po 3:0. Oczywiście to kibicowanie skończy się ... 2 maja" - dodał Grodecki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne