Reklama

Reklama

PGE Skra zbroi się na nowy sezon. Zagląda nawet do Chin

Andrea Anastasi jest kandydatem numer 1 do objęcia PGE Skry. Po nieudanym ostatnim sezonu klub z Bełchatowa chce sięgnąć po gwiazdy.

 W ubiegłym sezonie powrót na podium mieli zagwarantować trener Slobodan Kovac (mistrz Europy z reprezentacją Serbii), a także zespół oparty o Aleksandara Atanasijevicia i Taylora Sandera. Nic jednak nie poszło po myśli bełchatowskich działaczy. Sander wystawił Skrę do wiatru. Podpisał kontrakt, ale w klubie w ogóle się nie pojawił.

Trener PGE Skry w konflikcie z drużyą

Amerykanina zastąpił Dick Kooy, ale nie ten sam poziom sportowy. Już na starcie PGE Skra miała mniejsze szanse na sukces. Na dodatek okazało się, że Atanasijevic nie do końca spełnia pokładane w nim nadzieje. Miał mecze, w których grał świetnie, ale nie brakowało też słabych występów.

Reklama

PGE Skra nie zrealizowała żadnego celu - w Pucharze CEV odpadła w półfinale z wcale nie najsilniejszy francuskim Tours, a w walce o brązowy medal uległa Warcie Zawiercie. W tych ostatnich meczach zespołu nie prowadził już Kovac, który popadł w konflikt z całą drużyna. Nawet jego rodacy Atanasijević i Mitić byli za odejściem szkoleniowca.

Nowe otwarcie w PGE Skrze

Teraz Skra szykuje nowe otwarcie. Chciała sprowadzić z Zaksy Kędzierzyn-Koźle trenera Georghe Cretu, ale Rumun najpewniej trafi do Perugii, gdzie zastąpi Nikolę Grbicia. Teraz kandydatem nr 1 dla bełchatowskiego klubu jest Andrea Anastasi, szkoleniowiec doskonale znany w Polsce.

W latach 2011-2013 prowadził reprezentację Polski mężczyzn, z którą zdobył brązowy medal mistrzostw Europy, a także dotarł do ćwierćfinału Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Potem pięć lat był trenerem Trefla Sopot (dwa razy Puchar Polski, srebro i brąz mistrzostw Polski). Ostatnie trzy sezony spędził w Projekcie Warszawa (ponownie srebro i brąz mistrzostw Polski). Teraz Anastasi miał wrócić do Trefla, ale nie spodobała mu się wizja drużyny. To sprawiło, że stał się kandydatem nr 1 do PGE Skry.

Lanza, Anderson i Bednorz

Klub z Bełchatowa chciałby nawiązać do niedawnych sukcesów - medali mistrzostw Polski i występów w Lidze Mistrzów. Dlatego interesuje się sprowadzeniem znanych piłkarzy. Na liście życzeń są Filippo Lanza, przyjmujące reprezentacji Włoch. Ostatni sezon, a właściwie kilka tygodni spędził w chińskim klubie z Szanghaju. Z powodu covidu rozgrywki zostały skrócone do dwóch miesięcy.

Kolejny kandydat to Matthew Anderson. 35-letni przyjmujący ostatni sezon spędził w Perugii. Rok wcześniej też grał w Sznghaju. Co jeszcze łączy PGE Skrę z tym chińskim klubem? Kolejny kandydat - Bartosz Bednorz. 28-letni przyjmujący niedawno wypełnił umowę z rosyjskim Zenicie Kazań, w którym miał zarabiać 700 tys. dolarów.

Nowy kontrakt podpisał z Shanghai Golden Age, ale nie jest pewne, czy rozgrywki w Chinach wystartują. To azjatyckie państwo znów dotknął koronawirus i władze wprowadzają kolejne obostrzenia włącznie z lockdownem niektórych miast. Dotykają one też sportu - odwołano Igrzyska Azjatyckie, przeniesiono Uniwersjadę, nie odbędą się także mityngi lekkoatletyczne Diamentowej Ligi. Jeśli sytuacja się nie poprawi, może też dojść do odwołania rozgrywek siatkówki. Wtedy w PGE Skrze liczą, że Bednorz skieruje kroki do klubu z Bełchatowa, w którym grał w latach 2016-2018.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL