Reklama

Reklama

PGE Skra Bełchatów wygrała 15. mecz z rzędu

Siatkarze PGE Skry Bełchatów pokonali AZS Politechnikę Warszawską 3:1 w ostatnim meczu pierwszej części rozgrywek PlusLigi. To już 15. zwycięstwo z rzędu mistrzów Polski.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle rzutem na taśmę, dzięki środowej wygranej z Delectą Bydgoszcz 3:0 i zwycięstwie Tytana AZS Częstochowa dopiero w tie-breaku z Fartem Kielce, awansowała w ostatniej kolejce fazy zasadniczej PlusLigi siatkarzy na trzecie miejsce.

Reklama

Postawa kędzierzynian to jedno z największych rozczarowań pierwszej części sezonu. Przed rozpoczęciem rozgrywek typowani byli na zespół, który może podjąć walkę z PGE Skrą Bełchatów o mistrzostwo Polski. Plany pokrzyżowały kontuzje czołowych zawodników, a zwłaszcza poważny uraz i wyeliminowanie z gry na wiele miesięcy przyjmującego Sebastiana Świderskiego.

Naszpikowana reprezentantami Polski ekipa (m.in. Paweł Zagumny na rozegraniu, Patryk Czarnowski w bloku, Michał Ruciak na przyjęciu) grała w kratkę, a do prowadzącej PGE Skry straciła 13 punktów.

W ostatniej kolejce siatkarze AZS Politechniki Warszawskiej tylko w jednym secie potrafili przeciwstawić się zdobywcom Pucharu Polski i obrońcy tytułu PGE Skrze. Prowadzona przez Jacka Nawrockiego drużyna przez fazę zasadniczą przeszła jak burza. W 18 meczach poniosła tylko jedną porażkę - z Asseco Resovią Rzeszów w 3. kolejce, a osiem spotkań wygrała 3:0.

Cel na ten sezon osiągnęli już zawodnicy ze stolicy. Władze klubu chciały, by zespół trenera Radosława Panasa po pierwszej części sezonu był w czołowej szóstce. Tak też się stało. Politechnika zajęła ostatecznie piątą lokatę i sprawiła w lidze kilka niespodzianek.

W końcówce rozgrywek zadyszkę złapali siatkarze Tytana AZS Częstochowa. Ekipa prowadzona Słowaka Marka Kardosa przez chwilę była nawet liderem rozgrywek. Długo utrzymywała się ma drugim miejscu w tabeli, ale cztery przegrane z rzędu i w ostatnim spotkaniu wygrana z beniaminkiem Fartem Kielce dopiero w tie-breaku spowodowała, że spadli na czwartą pozycję.

Tuż za Skrą w tabeli znalazła się Asseco Resovia Rzeszów. Zespół na początku fazy zasadniczej dotknęła plaga kontuzji, ale potem grał on bardzo równo i nie przez przypadek nad trzecią Zaksą wypracował sobie pięć punktów przewagi. W ostatniej kolejce pokonała z łatwością zamykający tabelę Indykpol AZS UWM Olsztyn 3:0.

Największym przegranym pierwszej części sezonu jest wicemistrz Polski Jastrzębski Węgiel. Po odejściu trzech czołowych postaci: włoskiego trenera Roberta Santiliego, rosyjskiego przyjmującego Pawła Abramowa i środkowego Patryka Czarnowskiego zespół nie potrafił się odnaleźć. Receptę miał znaleźć nowy szkoleniowiec (Słowak Igor Prielożny został zastąpiony Włochem Lorenzo Bernardim), ale to niewiele pomogło. Zeszłoroczni zdobywcy Pucharu Polski są w tabeli na siódmej lokacie i z Fartem, Indykpolem i Pamapolem (w ostatniej kolejce ulegli mu 1:3) będą walczyć o utrzymanie się w PlusLidze.

Rywalizacja w drugiej rundzie w obu grupach toczyć się będzie systemem "każdy z każdym", mecz i rewanż, a punkty uzyskane przez drużyny w pierwszym etapie rozgrywek zostają zaliczone w dalszej części sezonu.

18. kolejka PlusLigi

PGE Skra Bełchatów - AZS Politechnika Warszawska 3:1 (25:17, 22:25, 25:21, 25:12)

Asseco Resovia Rzeszów - Indykpol AZS UWM Olsztyn 3:0 (25:19, 27:25, 25:18)

Jastrzębski Węgiel - Pamapol Wielton Wieluń 1:3 (23:25, 25:20, 15:25, 23:25)

Fart Kielce - Tytan AZS Częstochowa 2:3 (25:14, 27:25, 20:25, 21:25, 13:15)

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Delecta Bydgoszcz 3:0 (25:18, 25:19, 25:19)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama