Reklama

Reklama

PGE Skra Bełchatów walczy o Final Four Ligi Mistrzów

Ponad 10 tys. widzów w łódzkiej Atlas Arenie ma w środę pomóc siatkarzom PGE Skry Bełchatów wywalczyć awans do Final Four Ligi Mistrzów. Pierwszy mecz z Sir Safety Perugia mistrzowie Polski przegrali 2:3.

- Te dwa sety, które zdobyliśmy na wyjeździe mogą się okazać zbawienne w perspektywie rewanżu przed naszą publicznością - uważa środkowy PGE Skry Bełchatów Andrzej Wrona.

Reklama

Jeśli PGE Skra wygra w środę 3:0 lub 3:1, to awansuje do Final Four. Zwycięstwo podopiecznych Miguela Falaski w stosunku 3:2 będzie oznaczało, że lepszego w tej rywalizacji wyłoni "złoty set". Każda wygrana Sir Safety daje awans włoskiej drużynie.

- Chcielibyśmy wygrać wszystko w tym sezonie, ale będzie o to bardzo trudno. Trafiliśmy na taki etap, że nie możemy się więcej potykać. Perugia w pierwszym meczu pokazała, że jest naprawdę groźnym przeciwnikiem. Bardzo cieszymy się więc z tego jednego punktu, który udało nam się wywieźć z ciężkiego terenu - powiedział przyjmujący PGE Skry Wojciech Włodarczyk.

Jego zdaniem przed meczem rewanżowym najważniejszy był wypoczynek. Zmęczenia sezonem i ostatnimi wynikami siatkarze i trener PGE Skry nie ukrywali po sobotniej porażce 2:3 z Lotosef Trefl Gdańsk w pierwszym meczu półfinałowym krajowych rozgrywek.

- Dawno nam się nie trafiła seria dwóch porażek z rzędu. To jest troszeczkę niepokojące, ale co nas nie zabije to nas wzmocni. Miejmy nadzieję, że w środę rozpoczniemy kolejną serię zwycięstw - zakończył Włodarczyk.

Rewanżowy mecz PGE Skry Bełchatów z Sir Safety Perugia w łódzkiej Atlas Arenie rozpocznie się w środę o g. 18. Transmisja w Polsacie Sport.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama