Reklama

Reklama

Orły Lozano bliżej do Pekinu

W pierwszym meczu turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich siatkarze reprezentacji Polski pokonali w Espinho Portoryko 3:0.

Orły Raula Lozano zaczęły źle, roiło się od błędów. Ale po zaciętej końcówce Polacy zdołali wygrać końcówkę pierwszego seta i to okazało się być przełomem. W drugiej i trzeciej partii biało-czerwoni deklasowali rywala.

Dobre spotkanie rozgrywał nasz rozgrywający Paweł Zagumny, który często mylił blok Portorykańczyków, znakomicie na siatce radził sobie Łukasz Kadziewicz, z drugiej linii punktował Sebastian Świderski. Gdy po jego ataku w III odsłonie objęliśmy prowadzenie 16-10 tylko kataklizm mógł nam odebrać wygraną.

Koszmar z Tallina, gdzie w niedzielę nasi przegrali walkę o udział w mistrzostwach Europy, nie powtórzył się. Mecz zakończył dwoma znakomitymi blokami Kadziewicz. Zresztą blok był atutem Polaków w tym spotkaniu. Pokonanie Portoryko to dopiero początek drogi do Pekinu. By tam pojechać, trzeba wygrać turniej w Portugalii, a przed naszymi jeszcze sobotni mecz z Indonezją i niedzielny z gospodarzami.

Reklama

- Zobaczyłem zupełnie inną drużynę niż przed tygodniem w Tallinie w eliminacjach mistrzostw Europy - powiedział znakomity przed laty zawodnik, trener Gwardii Wrocław Maciej Jarosz. - Widziałem radość na twarzy zawodników, byli zadziorni w grze. Zaprezentowali swój normalny siatkarski poziom w spotkaniu z miernym zespołem.

Maciej Jarosz dodał, że zobaczył też innego trenera zespołu polskiego. - Gdy nie awansujemy do igrzysk olimpijskich, to Raul Lozano skompromituje siebie i polską siatkówkę. Siebie to pół biedy, gorzej gdy wstyd będzie nam wszystkim. Nie wyjść z takiej grupy byłoby naprawdę wielką sztuką.

W listopadzie 2006 roku w mistrzostwach świata w Japonii Polska pokonała Portoryko 3:0. W Espinho trener Raul Lozano wystawił do gry taką samą szóstkę, która odniosła wówczas pewny sukces. Tylko na pozycji libero grał w MŚ Piotr Gacek. W turnieju interkontynentalnym zastąpił go Krzysztof Ignaczak. W Espinho polski zespół odniósł jeszcze łatwiejsze zwycięstwo niż w Japonii.

Gwiazdor zespołu Portoryko Hector Soto okazał się zawodnikiem mocno przereklamowanym. Rozgrywający rywali nie mieli pomysłu na minięcie polskiego bloku.

Polska - Portoryko 3:0 (25:23, 25:18, 25:14)

Polska: Zagumny (1 pkt), Wlazły (11), Pliński (7), Kadziewicz (8), Winiarski (15), Świderski (8), Ignaczak (libero) oraz Gruszka, Wika, Woicki.

Portoryko: Angel Perez, Hector Soto (13), Enrique Escalante, Luis Rodriguez, Victor Rivera (9), Jose Rivera, Grigory Berrios (libero) oraz Rene Esteves, Victor Bird, Rene Esteves, Ivan Perez.

W pierwszym meczu: Portugalia - Indonezja 3:0

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje