Mistrzostwa Europy w siatkówce plażowej po raz pierwszy goszczą w Polsce. Już pierwsza, przedpołudniowa sesja gier przyniosła mecze pięciu polskich duetów - fazę grupową rozpoczęły siatkarki.
Wszystkie polskie pary stanęły przed trudnym zadaniem, mierzyły się bowiem z wyżej klasyfikowanymi rywalkami. Najbliżej zwycięstwa były Julia Kielak i Zuzanna Kudlik, które rywalizują w grupie G. Mecz z parą z Litwy, Moniką Paulikiene i Aine Raupelyte, rozpoczęł od seta wygranego przez Polki 21:17.
- Bardzo dobrze radziłyśmy sobie w obronie. Miałyśmy bardzo dobrze przygotowaną taktykę przez naszych trenerów i to zadziałało - ocenia w rozmowie z Interia Sport Kielak.
Polska para blisko niespodzianki. "To był dobry początek"
W drugiej partii było już jednak trudniej, to rywalki zwyciężyły 21:17. Tie-break do połowy rozgrywki był wyrównany, ale w końcówce to Litwinki wzięły górę, wygrywając 15:12.
- Mecz mógł się podobać, wynik był cały czas blisko, akcje były bardzo długie. Dziewczyny grały bardzo dobrą siatkówkę, ale my też pokazałyśmy świetną grę. Jesteśmy z siebie zadowolone. To był dobry początek, teraz musimy to utrzymać i zagrać tak w nstępnym meczu, a będzie bardzo dobrze. Wiadomo, że stresik jest, bo to nie tylko czołówka europejska, ale i światowa, ale gra nam się tutaj bardzo dobrze - podkreśla Kielak.
Debiutująca w mistrzostwach Europy para rozegrała swoje spotkanie na boisku centralnym, podobnie jak trzy inne polskie duety. Na boisku numer jeden rywalizowały natomiast Zuzanna Michalska i Natalia Okła. Zadanie miały jednak niezwykle trudne, bo w pierwszym meczu trafiły na Szwajcarki Ninę Brunner i Tanję Huberli, które kilka dni temu triumfowały w Hamburgu w turnieju z serii Pro Tour. Polki przegrały w dwóch setach, do 10 i 16.
- W pierwszym secie wyszłyśmy trochę zestresowane. Było mało agresji w przyjęciu, także z mojej strony, bo to chyba ja byłam "targetem" rywalek. Grałyśmy dosyć strachliwie. W drugim, gdy nie miałyśmy już nic do stracenia, udało się trochę powalczyć. Niestety seria asów, bloków zdecydowała, że ten set nam uciekł. Chcemy dać z siebie wszystko, by wygrać drugi mecz. Będziemy walczyć, by zostać w turnieju - przekonuje Okła.
Polskie siatkarki mają jeszcze szansę na awans. Jest jeden warunek
Z holenderską parą Stam/Schoon, typowaną jako jedna z faworytek do medalu, po dwóch setach przegrał polski duet Patrycja Jundziłł/Julia Jaroszczak. Wyraźnie pierwsze spotkanie przegrały również Katarzyna Kropidłowska i Marta Łodej - lepszy okazał się duet z Niemiec Muller/Tillmann.
Jako ostatnie w przedpołudniowej sesji zagrały Maja Kruczek i Urszula Łunio. Jako jedyne Polki zostały rozstawione w losowaniu i trafiły do grupy H, ale rywalizację rozpoczęły od wyraźnej porażki z parą z Ukrainy Lazarenko/Kurnikowa.
- To jest zupełnie inny poziom, różnił się od tego, co wcześniej grałam w tym sezonie. Trzeba się do tego przyzwyczaić, grać więcej meczów na takim poziomie. Trudniej skończyć swój side out. Liczę na to, że z każdym spotkaniem będzie coraz lepiej - komentuje Kruczek.
Mimo porażek wszystkie polskie pary mają jeszcze szansę na awans do strefy pucharowej. Pozostaje im bowiem rywalizacja o trzecie miejsce w grupie - system hybrydowy fazy grupowej sprawia, że duety z tej pozycji trafią do dodatkowej fazy pucharowej.
Muszą jednak wygrać swoje drugie spotkania - rywalizacja Polek o trzecie miejsce jeszcze w środę. W sesji popołudniowej rywalizację rozpoczną siatkarze. Transmisje meczów ME w Starych Jabłonkach w Polsacie Sport.
Wyniki Polek w pierwszych meczach fazy grupowej mistrzostw Europy w siatkówce plażowej
Jundziłł/Jaroszczak - Stam/Schoon 0:2 (15:21, 7:21)
Kielak/Kudlik - Paulikiene/Raupelyte 1:2 (21:17, 17:21, 12:15)
Kropidłowska/Łodej - Muller/Tillmann 0:2 (9:21, 14:21)
Michalska/Okła - Brunner/Huberli 0:2 (10:21, 16:21)
Łunio/Kruczek - Lazarenko/Kurnikowa 0:2 (11:21, 14:21)
Ze Starych Jabłonek Damian Gołąb














