Reklama

Reklama

MŚ w siatkówce plażowej - skoczkowie narciarscy zagrali na piasku

Polscy skoczkowie narciarscy wystąpili w pokazowym meczu siatkówki plażowej w Starych Jabłonkach podczas odbywających się tam mistrzostw świata. Przed nimi publiczności zaprezentowali się podopieczni i ambasadorzy Olimpiad Specjalnych.

W pokazowym meczu z udziałem Kamila Stocha, Macieja Kota, Dawida Kubackiego i Krzysztofa Miętusa nie zabrakło żartów, ale i wymian "na poważnie". Jak przyznali zawodnicy, podczas treningów często grają w siatkówkę, choć zazwyczaj w jej halową odmianę. Tym razem mieli okazję spróbować swoich sił na piasku i to na głównym boisku MŚ,  mogącym pomieścić na trybunach dziewięć tysięcy osób.

Reklama

"Przyjechaliśmy na zaproszenie fundacji Herosi. Cieszę się, że mieliśmy okazję pograć, ale i dobrze się bawić. Wystąpić na tak dobrze przygotowanym boisku to czysta przyjemność" - zaznaczył Kot.

Jest on uznawany za najlepszego wśród skoczków siatkarza, ale ofert z klubów jeszcze nie dostał.

"Gram tylko w amatorskiej drużynie. Ze względu na częste wyjazdy na zgrupowania i zawody, to bardzo często mnie nie ma. Mam nadzieję, że mnie nie wyrzucą z zespołu. Może po tym spotkaniu pojawią się jakieś oferty" - dodał z uśmiechem 22-letni sportowiec.

Grający w parze ze Stochem Kubacki już na samym początku próbował przekonać do "życzliwego podejścia" sędziego liniowego.

"Starałem się z nim dogadać, ale nie wykazywał chęci do współpracy" - powiedział. Tuż po meczu wraz z kolegami z reprezentacji dał pokaz umiejętności tanecznych.

Przed nimi na tym samym obiekcie swoich sił spróbowali przedstawiciele Olimpiad Specjalnych. Spotkanie miało charakter zunifikowany - z dwoma podopiecznymi organizacji po jednej stronie siatki wystąpiło dwóch ambasadorów, a byli nimi aktor Cezary Pazura, trener ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle Sebastian Świderski, były siatkarz, a obecnie poseł Paweł Papke oraz legendarny serbski zawodnik Vladimir Grbic.

"Jestem pod ogromnym wrażeniem tych osób. Pamiętajmy, że nie ma ich i naszego świata, tylko nasz. Podziwiam ich za odwagę, zaangażowanie i pasję. Powinniśmy się tego od nich uczyć" - zaznaczył Grbic.

Świderski oprócz tego prowadził także przez dwa dni zajęcia dla najmłodszych adeptów siatkówki plażowej.

"Cieszy, że dzieci garną się do sportu, a nie siedzą tylko przy komputerze lub telewizorze. Chętnych było tak dużo, że nie byliśmy w stanie wszystkich przyjąć. W siatkówce halowej i plażowej niby jest taka sama piłka i siatka, ale na piasku ważna jest przede wszystkim taktyka i technika, a na dalszy plan schodzi siła" - analizował.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje