Reklama

Reklama

MŚ w siatkówce kobiet. Wciąż nie ma polskich miast - gospodarzy

Choć do mistrzostw świata w siatkówce kobiet w Polsce i Holandii zostało dziewięć miesięcy, to wciąż nie wiadomo, kto z kim zagra w grupie ani które polskie miasta będą gospodarzami. Najbliżej jest Łódź, a starają się też Gliwice i Wrocław. Budżety miejskie muszą przygotować się na wydatek rzędu 10 mln zł.

W tym roku odbędą się także mistrzostwa świata mężczyzn i tu już wszystko wiadomo od 30 września ubiegłego roku - wtedy odbyło się losowanie grup (Polska w grupie C zagra z USA, Meksykiem i Bułgarią). Znane jest też 10 miast, które będą gościć najlepszych siatkarzy świata. Polacy w grupie zagrają w Nowosybirsku.

Mistrzostwa świata mężczyzn daleko z przodu

Przy tej imprezie mistrzostwa świata kobiet są w powijakach, choć głównie po polskiej stronie. Holendrzy ogłosili bowiem miasta-gospodarzy: Apeldoorn, Arnhem i Rotterdam. W teorii bez wyznaczenia miejsc rozgrywania spotkań, nie można przeprowadzić losowania. A powinno być zrobione najpóźniej w grudniu.

Reklama

W 2014 roku miasta licytowały się o mistrzostwa świata

Przy okazji mistrzostw świata mężczyzn w 2014 roku, które rozegrano w Polsce miasta wręcz licytowały się, by zostać gospodarzem i nie żałowały pieniędzy. Siatkówka to w Polsce sport nr 2 tylko za piłką nożną. Przyczyniły się do tego przede wszystkim sukcesy reprezentacji mężczyzn (m. in. dwukrotne mistrzostwo świata) i klubowe (np. Zaksa Kędzierzyn Koźle wygrała Ligę Mistrzów).

Panie też dołożyły swoje, ale nie są na takim poziomie jak panowie. Polki zostały mistrzyniami Europy w 2003 i 2005 roku, a cztery lata później zdobyły brązowe medale. Z historii najnowszej - w 2019 roku były czwarte, a w ubiegłym roku piąte. Na pewno jednak nie będą faworytkami mistrzostw świata, a budżety miejskie w czasach pandemii są mocno ograniczone.

PZPS czeka na 10 mln euro na mistrzostwa świata

- Polski Związek Piłki Siatkowej chciałby zorganizować mistrzostwa świata w jednym mieście m. in. ze względów covidowych i ograniczenia przemieszczania się po kraju. To też byłoby łatwiejsze logistycznie - mówi Joanna Skrzydlewska, wiceprezydent Łodzi. - To jednak nie jest możliwe w naszym przypadku, bo hala sportowa jest też mocno obłożona przez inne wydarzenia. Podejrzewam, że będą dwie lokalizacje w Polsce.

Sprawa wyboru gospodarzy i losowania przeciąga się, a jak nie wiadomo do końca dlaczego, to chodzi o pieniądze. PZPS oczekuje od miast sporego wkładu, który może sięgać w sumie około 10 mln zł. Sam musi zapłacić 10 mln euro za licencję na organizację imprezy. Taki wydatek przekracza możliwości jednego miasta i, zwłaszcza w dobie pandemii, nie byłby dobrze widziany. Związkowi zależy na tym, by znaleźć miasta, w których jest duża szansa, że hale zapełnią się kibicami.

Łódź i kto jeszcze?

Dlatego najbardziej prawdopodobne wydaje się wyjście z dwoma polskimi miastami gospodarzami. Z naszych informacji wynika, że Łódź już porozumiała się z PZPS. Wydaje się, że drugim miastem będą Gliwice, a w grę wchodzi też Wrocław. Wygranym będzie ten, kto dostanie grupę z reprezentacją Polski. Będzie jednak musiał za to zapłacić najwięcej.

- Na pewno jest o to rywalizacja między miastami. Nie jestem też pewna, czy związek ma już zapewnione pieniądze z budżetu państwa na wykup licencji. Musi zostać podjęte jeszcze sporo decyzji, by miasto został gospodarzem mistrzostw i podpisało umowę - uważa wiceprezydent Skrzydlewska. - To impreza rangi mistrzostw świata i nie mówimy o kilkuset tysiącach złotych, tylko o kilku milionach złotych. Te pieniądze byłby z budżetu miasta, choć nie są w nim zapisane, bo nie wiemy, czy ile Łódź będzie musiała przekazać dofinansowania. Musi być kompromis, który zadowoli obie strony.

Zarząd PZPS podejmie decyzje w Gliwicach

W środę właśnie w Gliwicach zbierze się zarząd PZPS. Celem posiedzenia nie będzie jednak decyzja, które miasta zostaną gospodarzami mistrzostw świata, ale wybór selekcjonerów dla reprezentacji Polski kobiet i mężczyzn. Temat siatkarskiego mundialu też pewnie nie da się uniknąć. Za Łodzią przemawiają siatkarskie tradycje, a także organizacja mistrzostw Europy w 2009 i 2019 roku.

- Mamy dwie dobre drużyny w ekstraklasie kobiet. To ŁKS i Grot Budowlani, czyli medalistki mistrzostw Polski. Grają tam reprezentantki kraju i to naturalne zaplecze dla organizacji takich imprez. Dwa lata temu mistrzostwa Europy rozgrywane m. in. w Łodzi zebrały bardzo pozytywne oceny. Kibice pokazali, że potrafią halę wypełnić po brzegi, co też jest ważne. Łódź leży w środku polski, siatkówka kobiet jest tu popularna i mamy odpowiednią infrastrukturę. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy