Reklama

Reklama

MP w siatkówce plażowej

Ostanie eliminacje Mistrzostw Polski w Siatkówce Plażowej Mężczyzn o Puchar Prezesa Zielonej Budki rozegrane zostały w Łebie w bardzo trudnych warunkach.

Właściwie przez dwa pierwsze dni można było przypuszczać, że zawody w ogóle się nie odbędą. Pogoda była sztormowa i wszystko co udało się organizatorom ustawić na plaży było przewracane przez porywisty wiatr, lub zasypywane przez piasek.

W piątek i sobotę zawody zostały odwołane i dopiero o godz. 8.00 w niedzielę sędzia zdecydował się na rozpoczęcie gier.

Przyjęto system pucharowy, bo inaczej nie było szans na zakończenie gier.

Normalnie w siatkówce plażowej eliminacje gra się systemem grupowym z tzw. lewą i prawą stroną tabeli, co stwarza możliwość rehabilitacji po jednym nieudanym meczu i powrót do głównego nurtu rozgrywek po kolejnym zwycięstwie.

Reklama

System pucharowy, choć trochę bardziej "surowy" pozwolił jednak na szybsze rozegranie eliminacji i w rezultacie sfinalizowanie turnieju w jeden dzień.

W Półfinałach Rafał Matusiak i Michał Parkitny pokonali braci Wojciecha i Daniela Plińskich 21:18 i 21:14 a Damian Lisiecki i Tomasz Sokołowski wygrali z duetem Dominik Witczak i Michał Krymarys w trzech setach 21:18; 14:21; 15:10

Ostatecznie trzecie miejsce zajęli Wojciech i Daniel Plińscy, którzy wygrali z parą Matusiak /Parkitny w trzech setach 21:15; 17:21; 15:9.

Spotkanie finałowe nie dostarczyło spodziewanych emocji, bo Matusiak i Parkitny nie wytrzymali tempa intensywnych rozgrywek.

Jak się okazało oczekiwali, że także w niedzielę sędzia rozgrywki odwoła i turniej się nie odbędzie.

To błędne domniemanie drogo ich kosztowało, bo dobrze tego dnia dysponowaną parę Damian Lisiecki i Tomasz Sokołowski było trudno ograć.

Damian Lisiecki to zawodnik dobrze znany. Jest aktualnie notowany na 7 miejscu rankingu PZPS. Natomiast dla Tomasza Sokołowskiego był to wielki debiut "na piasku".

Miłośnikom siatkówki halowej jest to postać dobrze znana. Jeszcze niedawno był jednym z najlepszych atakujących seri B I Ligi.

Z Damianem Lisieckim znają się bardzo dobrze bo przez kilka sezonów grali w podstawowym składzie Politechniki Poznań. Sokołowski zawsze słynął z piorunujących zbić i w meczu finałowym tę umiejętność często wykorzystywał.

Szczególnie często stosowane ataki z tzw. krótkiej przynosiły parze Lisiecki/Sokołowski punkt za punktem.

Mecz zakończył się ich zwycięstwem w dwóch setach 21:16 i 21:19.

Do finałów, które odbędą się w dniach 21 - 23 sierpnia w Niechorzu zakwalifikowały się 24 pary

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne