To nie były udane mistrzostwa Europy dla polskich siatkarzy i siatkarek plażowych. Mimo że jako gospodarz Polska mogła wystawić po pięć duetów w rywalizacji mężczyzn i kobiet, tylko trzy z nich zdołały wygrać mecz w fazie grupowej i awansować do strefy pucharowej. W niej wszystkie odpadły już w pierwszej rundzie - przykrą niespodzianką była zwłaszcza porażka duetu Łosiak/Bryl. Najwyżej sklasyfikowana polska para nie zdołała jednak przygotować wysokiej formy, przed turniejem przeszkadzały jej kontuzje.
O ile Łosiak i Bryl byli rozczarowani wynikiem, o tyle zupełnie inaczej swój występ oceniają Aleksander Czachorowski i Jakub Krzemiński. Pierwszy to rocznik 2004, drugi jest o dwa lata młodszy. Debiutanci wyrzucili jednak z turnieju czeską parę Trousil/Schweiner - ten drugi to mistrz świata sprzed trzech lat. Młodzi Polacy wyrównali wynik Bryla i Łosiaka.
Przeszkodą nie do pokonania okazała się dopiero para z Austrii Waller/Pristauz, która wygrała z "Biało-Czerwonymi" 2:0.
- Doświadczony, trudny przeciwnik sprawił, że nie do końca wszystko wyglądało tak, jak byśmy chcieli. Mimo wszystko jesteśmy zadowoleni - może nie z wyniku, ale z gry, jaką prezentowaliśmy. Na pewno jest przestrzeń na poprawę, wiemy, nad czym pracować - deklaruje w rozmowie z Interia Sport Krzemiński.
Polscy siatkarze sprawili niespodziankę w ME. "Nie czujemy się gorsi"
Młodzi polscy siatkarze przekonują, że w swoim występie w Starych Jabłonkach widzą więcej plusów niż minusów. I nawet z wysokiej porażki z norweskim duetem Mol/Sorum, z którymi przegrali na otwarcie turnieju, wyciągną wnioski.
- To świetna sprawa zagrać z takimi zawodnikami jak Anders Mol czy Christian Sorum. To "topka" światowa. Być na tym turnieju, grać, rywalizować z najlepszymi - przez to możemy stawać się coraz lepszymi. Bardzo cieszymy się, że zagraliśmy na tym turnieju, że pokazaliśmy kawał fajnej siatkówki - ocenia Czachorowski.
Dla duetu młodych siatkarzy mecze ze światową czołówką nie są jeszcze chlebem powszednim. W tym sezonie świetnie szło im jednak w turniejach niższej rangi. Trzy razy dotarli do finału zawodów Pro Challenge Futures, zwyciężając w dwóch: w Bridlington i Rzeszowie. Dają więc nadzieję na lepszą przyszłość polskiej siatkówki plażowej niż tegoroczne wyniki w Starych Jabłonkach.
- Myślę, że różnica między nami i najlepszymi nie jest duża. Jest pole do poprawy, ale nie czujemy się na tym turnieju gorsi. A to nie jest nawet poziom europejski, a światowy. Są tu najlepsze drużyny. O to chodzi, byśmy jak najwięcej rywalizowali z takimi parami. Tak zdobędziemy doświadczenie i wyższe umiejętności. A myślę, że mamy do tego predyspozycji i przestrzeń, by coraz częściej występować w turniejach wysokiej rangi - przekonuje Krzemiński.
Młodzi polscy siatkarze zdradzają plany. Nadal będą grać razem
Dla obu siatkarzy pożegnanie z mistrzostwami Europy to jeszcze nie koniec sezonu. Wystąpią w mistrzostwach Polski seniorów, ale najprawdopodobniej wezmą też udział w innych turniejach. Krzemiński może zagrać w mistrzostwach Europy do lat 22, obaj siatkarze liczą też na udział w Uniwersjadzie.
- Wciąż czekamy na decyzję trenerów, ale mamy nadzieję, że dostaniemy powołanie i będziemy mogli jeszcze się pokazać pod koniec tego sezonu - podkreśla Krzemiński.
Obaj siatkarze zapewniają też, że będą kontynuować wspólne występy i jeden z najbardziej obiecujących polskich duetów nie zostanie rozbity.
- Na ten moment nie planujemy żadnych zmian. Dobrze nam się gra razem, dobrze współpracujemy. Już na niejednym turnieju pokazaliśmy, że potrafimy wygrywać - zaznacza Krzemiński.
Ze Starych Jabłonek Damian Gołąb
Polski medalista rozczarowany. Duży zawód, siatkarz nie przebiera w słowach












