Ten mecz dla polskich siatkarek był próbą generalną przed zbliżającymi się wielkimi krokami mistrzostwami Europy. Rywalki był z gatunku tych najtrudniejszych - po przeciwnej stronie siatki stanęły mistrzynie świata Włoszki, które tak jak Biało-Czerwone wcześniej wygrały po dwa mecze w Memoriale Agaty Mróz-Olszewskiej.
Brak zagrywki i bolączka na prawym skrzydle
Brutalna weryfikacja przyszła w tym meczu błyskawicznie. Polki jeszcze prowadziły 7:5, ale od tego momentu na boisku dzieliły i rządziły rywalki. Znakomicie serwowała Alessia Orro. Przy jej serwisie przyjezdne odskoczyły na kilka punktów. Polki nie radziły sobie też z zagrywką Antropowej.
Gdy do tego dodamy nieskuteczność na prawym skrzydle Magdaleny Stysiak, wynik 16:9 na korzyść Włoszek nie mógł dziwić. Stefano Lavarini próbował reagować - brał przerwy na żądanie i wprowadził na boisko Julię Szczurowską. Dzień wcześniej 25-latka skutecznie zastąpiła Stysiak i była jedną z bohaterek wygranego 3:0 starcia z Francją. Z mistrzyniami świata młoda siatkarka nie poderwała jednak koleżanek do walki, a Włoszki wygrały seta do 16.
Damaske odmieniła grę Polek. Jednak nie na długo
Stysiak wróciła do gry od początku drugiego seta. Dość szybko skończyła atak, ale nadal to podopieczne słynnego Julio Velasco spisywały się znacznie skuteczniej. Ciągle po polskiej stronie największy problem był z przyjęciem zagrywki. Gdy błąd w tym elemencie popełniła Julia Piasecka, Biało-Czerwone traciły do rywalek już pięć "oczek" (2:7).
Lavarini znów spojrzał w kierunku kwadratu dla rezerwowych i tym razem przywołał z niego Paulinę Damaskę. Wynik był jeszcze gorszy dla Polek, bowiem przegrywały już 5:13. Trzeba jednak przyznać, że tym razem Włoch trafił ze zmianą. Damaske wprowadziła sporo ożywienia. Włoszki miały kłopoty z przyjęciem jej zagrywki, natychmiast pojawił się blok, rywalki niespodziewanie spanikowały i nagle wynik był bliski remisu (15:14).
Chwilę później nawet to Polki prowadziły 21:19. Problem w tym, że od tego momentu przestały punktować w ogóle. Zablokowana została Damaske, w aut zaatakowała Szczurowska, kontrę skończyła Egonu i Włoszki potrzebowały już tylko seta do zamknięcia meczu.
Błędy, błędy i jeszcze raz błędy
Już na początku trzeciej odsłony Polki ułatwiły przeciwniczkom budowanie przewagi. Myliły się w ataku na potęgę: dwukrotnie Damaske i raz Piasecka. Włoszki same unikały pomyłek i prowadziły 8:4. W odróżnieniu od poprzedniego seta tym razem taki przestój już się im nie przytrafił. Jakby mało błędów było w ataku, Biało-Czerwone rozdawały też mnóstwo prezentów rywalkom w polu zagrywki (10:15).
Mistrzynie świata miały w swojej grze więcej spokoju. Nawet gdy nie miały możliwości mocnego ataku, skutecznie kiwały i pokazały, że o swoją formę na mistrzostwa Starego Kontynentu nie muszą się obawiać. Seta i cały pojedynek zakończyła Egonu, jedna z liderek Włoszek w tym starciu.
Polska - Włochy 0:3 (16:25, 21:25, 20:25)
Swój pierwszy mecz na mistrzostwach Europy Polki rozegrają w sobotę 22 sierpnia. Ich przeciwniczkami będą siatkarki z Węgier. Początek spotkania o 18:00.













