Reklama

Reklama

Mistrz Polski z nowym zawodnikiem. Powrót do dużej siatkówki

We wtorek Jastrzębski Węgiel poinformował o pozyskaniu nowego zawodnika. Szeregi zespołu zasilił rozgrywający – Krzysztof Bieńkowski. To efekt przedłużającej się kontuzji Eemiego Tervaporttiego.

Przed sezonem w ekipie z Jastrzębia-Zdroju doszło do sporej zmiany na pozycji rozgrywającego. Po kilku latach klub opuścił Lukas Kampa. W jego miejsce pozyskany został Benjamin Toniutti. Francuza od razu wykreowano na głównego reżysera gry drużyny Andrei Gardiniego. Pozycję rezerwowego zajął z kolei Eemi Tervaportti, który w poprzednim sezonie sporo wniósł do zespołu.

Jeszcze przed pierwszym ligowym starciem JW napotkało na spory problem. Tervaportti złapał kontuzję podczas meczu mistrzostw Europy. U zawodnika zdiagnozowano uraz mięśnia czworogłowego. Z tego powodu w pierwszym zespole jastrzębian pojawił się m.in. Kamil Strzymszok. 17-latek zadebiutował nawet w PlusLidze, wchodząc na krótkie zmiany w meczu ze Stalą Nysa.

Reklama

Zawodnik wraca do walki o medale

Na dłuższą metę takie rozwiązanie mogło jednak okazać się niewystarczające. Na razie nie ma też co liczyć na Fina. Wprawdzie niebawem wróci on do treningów, lecz nie od razu będzie on gotowy do wejścia na pełne obroty. - Eemi ma być gotowy do gry w ciągu dwóch-trzech tygodni, ale pamiętajmy, że on w momencie powrotu na boisko będzie miał niemal dwumiesięczną przerwę od grania. I nawet kiedy będzie już do naszej dyspozycji, muszę ostrożnie szafować jego siłami. Tak w treningu, jak i w meczach. Musimy uważać, żeby uraz się nie odnowił - w oficjalnym komunikacie klubu wyjaśnił Andrea Gardini.

Dlatego też klub sięgnął po Krzysztofa Bieńkowskiego. 26-latek to znana postać w siatkówce. W swojej karierze reprezentował on barwy m.in. ZAKSY Kędzierzyn Koźle, Transferu Bydgoszczy czy też Indykpolu AZS Częstochowa. Ostatnie lata spędził natomiast na zapleczu PlusLigi.

- Krzysztof był wolnym zawodnikiem, zna PlusLigę, ma niemałe doświadczenie w tych rozgrywkach. Może efektywnie wesprzeć nas w procesie treningowym, ale i w trakcie meczów. Bez niego pozostalibyśmy w PlusLidze i w boju o Superpuchar z młodym zawodnikiem z Akademii Talentów w rezerwie - wybór Bieńkowskiego wytłumaczył Gardini.

- Liga wystartowała, a my wciąż mamy niewiele okazji, by potrenować w pełnym składzie. W kontekście meczów również potrzebujemy podwójnej zmiany, dodatkowej pomocy drużynie w kluczowych momentach. Chcemy być gotowi na walkę w ważnych meczach, takich jak ten najbliższy w Warszawie, czy w starciu o Superpuchar - dodał szkoleniowiec.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje