Reklama

Reklama

Mirek: Powojujemy w Grand Prix

- Przełamałam barierę psychiczną. Wcześniej przy każdym wyskoku bałam się, że kontuzja się odnowi. Teraz obawa już znikła - powiedziała na łamach "Super Expressu" siatkarka reprezentacji Polski i Muszynianki, Joanna Mirek.

Tuż przed pierwszym meczem biało - czerwonych na mistrzostwach Europy w Turcji Mirek zerwała więzadła w kolanie.

Reklama

- Poradziłam sobie sama. Wspierali mnie mąż i rodzice. Tata przyjechał nawet do Wiednia, gdzie przechodziłam operację - mówiła siatkarka.

Od nowego sezonu Mirek będzie reprezentować barwy Muszynianki. Do zespołu beniaminka Serii A reprezentantka Polski przeszła z Nafty Gaz Piła, gdzie spędziła cztery lata.

- Wróciłam w góry. Pochodzę przecież z Myślenic. To tylko 100 km od Muszyny. Z mężem mieszkamy teraz w Krynicy. Górskie powietrze mi służy. Myślę, że teraz z Muszynianką spokojnie zagramy w lidze o pierwszą czwórkę, a z reprezentacją Andrzeja Niemczyka powojujemy w Grand Prix - dodała.

Z powrotu Mirek do pełni sił zadowolony jest także trener kadry siatkarek Andrzej Niemczyk.

- Bardzo mi jej brakowało w kadrze. Przecież przed ubiegłorocznymi mistrzostwami Europy była to najlepiej punktującą dziewczyną w drużynie. Jeszcze podczas obozu w Szczyrku widziałem, że miała lekki strach w oczach, kiedy trzeba było mocno skakać. Ale teraz wszystko jest w porządku - stwierdził Niemczyk.

Dowiedz się więcej na temat: siatkarka | Grand Prix

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje