Reklama

Reklama

Magdalena Stysiak wciąż nie może grać. Ratunkiem Włochy?

18-letnia Magdalena Stysiak to jeden z największych talentów ostatnich lat w polskiej siatkówce. Atakująca opuściła ekipę Chemika Police, sezon być może dokończy w składzie Grot Budowlanych Łódź, a wiosną ma podpisać umowę z włoskim Savino Del Bene Scandicci, jednym z potentatów Serie A1. Na razie wszyscy czekają, aż siatkarka dostanie zielone światło i wróci do gry.

Magdalena Stysiak do Chemika Police trafiła w 2016 roku z SMS-u w Szczyrku. Atakująca, która jest wychowanką Siatkarza Wieluń, przeszła w Policach wszystkie szczeble kariery. Zaczynała w drużynie młodej ligi, później grała w drugiej ekipie Chemika, a od sezonu 2018/2019 znalazła się w pierwszej drużynie.

Reklama

W meczu o Superpuchar Polski (przegranym z Grot Budowlanymi Łódź 2:3) Stysiak zagrała od początku w wyjściowym składzie i zdobyła 27 punktów. Jak na 17-latkę wejście miała znakomite. A przecież miesiąc wcześniej zagrała w mistrzostwach Europy juniorek, które rozegrano w Albanii. Polki wywalczyły brązowy medal, a Stysiak odebrała nagrodę dla najlepszej atakującej. I błyszczała, jak choćby w meczu z Rosją, w którym zdobyła 34 punkty. W Chemiku debiutowała już zresztą wcześniej, w listopadzie 2016 roku, jako 16-latka. 

Kariera siatkarki znalazła się jednak na zakręcie po jej 18. urodzinach, czyli po 3 grudnia 2018 roku. Prawnicy Roberto Mogentale, agenta Magdaleny Stysiak, orzekli, że po osiągnięciu pełnoletniości umowa zawodniczki z Chemikiem jest nieważna. Rozpoczęły się negocjacje ws. nowego kontraktu, Stysiak chciała od klubu podwyżki, ale jej nie dostała.

Chemik zatrudnił Chorwatkę Sanję Gammę, a 18-letnia Stysiak zdecydowała się na desperacki ruch. 21 grudnia opuściła klub i zdecydowała się na treningi z Grot Budowlanymi Łódź. Chemik wydał oświadczenie, zagroził siatkarce karami i zgłosił sprawę do władz Polskiej Ligi Siatkówki. O zamieszanie oskarżył też agenta zawodniczki. Władze PLS orzekły, że Magdalena Stysiak nie złamała przepisów i mogła rozwiązać umowę z klubem, a więc znaleźć sobie nowego pracodawcę.  

W Łodzi chętnie przyjęliby atakującą, ale... na transfer nie zgadzają się w Policach. Władze Chemika z prezesem Pawłem Frankowskim na czele, zaatakowały PLS, Grot Budowlanych Łódź, menedżera siatkarki i ją samą. I nie chcą wypełnić formalności, które pozwoliłyby na podpisanie przez Stysiak nowej umowy. Według Frankowskiego, siatkarkę obowiązuje kontrakt do końca sezonu 2019/2020, który podpisała w 2016 roku wespół ze swoimi rodzicami. Żenujący spór trwa, a utalentowana dziewczyna nie może grać. Trenuje z Grot Budowlanymi i czeka. Czy zobaczymy ją w tym sezonie? Nie wiadomo, zwłaszcza że Chemik chce się odwoływać od decyzji PLS do PZPS-u, a nawet do Trybunału w PKOl. A to może potrwać. 

- Znam jej możliwości, wiem, ile potrafi i czekam, aż wróci do gry w lidze. To świetna siatkarka, nie stać nas na to, by jej talent się zmarnował - ostrzega w rozmowie z Interią Jacek Nawrocki, selekcjoner reprezentacji Polski, który powołałby chętnie Magdę Stysiak na zgrupowanie przed sezonem 2019. Nie wie jednak, czy i kiedy zawodniczka wróci na parkiet i jak absencja odbije się na jej formie. 

Być może ratunek nadejdzie z zupełnie nieoczekiwanej strony. 

Według "La Gazzetta dello Sport" Stysiak ma wiosną podpisać umowę z czołową ekipą Serie A1, Savino Del Bene Scandicci. Włochy opuści po zakończeniu sezonu Szwedka Isabelle Haak, która jest pierwszą atakującą, ale ma przenieść się do Turcji. Zastąpić ma ją Stysiak, która przykuła uwagę skautów i zdobyła już odpowiednią markę. Dla naszej siatkarki byłaby to znakomita okazja do rozwoju i budowania sportowej klasy. Być może Serie A1 to najlepsza żeńska liga świata, więc Polka zbierałaby szlify wśród najlepszych.   

Kris 

Dowiedz się więcej na temat: Magdalena Stysiak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje