Łukasz Kadziewicz mocno narozrabiał. Skończyło się zakazem na dwa lata
Łukasz Kadziewicz obecnie spełnia się jako dziennikarz, największe sukcesy święcił jednak jako siatkarz, sięgając po trofea zarówno z klubami, jak i reprezentacją Polski. Były kadrowicz w swoim "dorobku" ma jednak też mniej chlubne historie, o jednej z nich opowiedział kiedyś w programie "Misja Sport". Jak się okazuje, Kadziewicz mocno narozrabiał i otrzymał dwuletni zakaz. Oto szczegóły.

Łukasz Kadziewicz był siatkarskim obieżyświatem - grał nie tylko w klubach w Polsce, ale też w Rosji, Białorusi i we Włoszech, miał również miesięczny epizod w jednej z katarskich drużyn. W tym czasie tylko w Italii i Katarze nie zdołał wywalczyć medalu mistrzostw kraju.
Występujący na pozycji środkowego siatkarz otrzymywał też powołania do reprezentacji Polski, z którą w 2006 roku sięgnął po wicemistrzostwo świata. Dwukrotnie znajdował się w kadrze na igrzyska olimpijskie, a w 2009 roku zakończył występy w biało-czerwonych barwach. Sześć lat później powiedział już definitywne "pas" i przeszedł na sportową emeryturę.
Na tej jednak Kadziewicz nie próżnuje, szybko zaczął się spełniać jako komentator i ekspert siatkarski, publikował też felietony, wystąpił nawet w programie "Taniec z gwiazdami". Od 2021 roku pracuje w redakcji Przeglądu Sportowego Onet, od niemal roku jest z kolei współprowadzącym "Pytania na śniadanie".
Łukasz Kadziewicz w przeszłości mocno na rozrabiał. Incydent na lotnisku
To właśnie już na sportowej emeryturze Kadziewicz podzielił się historią, jaka miała miejsce w czasie, gdy ten był czynnym zawodnikiem. We wrześniu 2024 roku w programie "Misja Sport" wicemistrz świata ujawnił szczegóły incydentu z jego udziałem.
"18 lat temu bardzo daleko od domu byłem tak rozbawiony i bardzo wesoły na jednym z dużych lotnisk, że jak mocno już rozrabiałem, to żeby mnie wpuścić do samolotu - a moim pomysłem było, że ja poprowadzę samolot - musiałem wypełnić dokumenty, że oni mnie wpuszczą, jak będę grzeczny" - wyznał.
Na tym nie koniec - Kadziewicz nie tylko musiał podpisać stosowne dokumenty, ale też musiał liczyć się z konsekwencjami swojego zachowania. Linie lotnicze, do których należał wspomniany samolot, nałożyły na niego bowiem dwuletni zakaz podróżowania z tym przewoźnikiem.
Z relacji byłego siatkarza wynika, że do opisywanego incydentu doszło w 2006 roku, a więc w czasie, gdy ten występował w Jastrzębskim Węglu.














