Reklama

Reklama

LM siatkarzy. ZAKSA chce wyrównać rachunki z Knack sprzed sześciu lat

Siatkarze Grupy Azoty ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle mają dodatkową motywację, by pokonać Knack Roeselare we wtorkowym meczu grupy E Ligi Mistrzów. Poprzednio trafili na belgijski zespół w tych rozgrywkach sześć lat temu i dwukrotnie przegrali z nim w tej fazie rywalizacji.

W ostatnich 20 latach Knack był niemal stałym uczestnikiem zmagań w LM - zabrakło go w nich w tym okresie trzy razy. Nie odnosił w niej jednak znaczących sukcesów - przeważnie odpadał po fazie grupowej lub w pierwszej rundzie play-off. Najlepiej wspomina rozgrywki w sezonie 2006/07, gdy dotarł do drugiego etapu rywalizacji pucharowej, co oznaczało miejsce w czołowej "szóstce".

W sezonie 2013/14 oba spotkania grupowe z ZAKS-ą belgijska drużyna wygrała 3:1. Po awansie do play-off została wówczas zatrzymana przez Asseco Resovię. Teraz kędzierzynianie sami będą chcieli wyrównać dawne rachunki.

Reklama

Sytuacja w obu klubach jednak w ciągu tych sześciu lat znacząco się zmieniła i faworytem będą teraz mistrzowie Polski. W 1. kolejce pokonali oni Vojvodinę NS Seme Nowy Sad 3:0. Ekipa z Roeselare także nie straciła seta w pojedynku z niemiecki VfB Friedrichshafen. Wydaje się, że to właśnie ona będzie najgroźniejszym przeciwnikiem podopiecznych Nikoli Grbicia na tym etapie zmagań.

Skład wicemistrza Belgii stanowi mieszankę narodowościową. Poza sześcioma Belgami grają w nim: trzej Kanadyjczycy, Holender, Amerykanin, Grek oraz Norweg. Trenerem jest zaś Emile Rousseaux, ojciec zawodnika Resovii Tomasa i Helene, która w przeszłości grała w kilku polskich klubach.

Knack po ośmiu kolejkach w krajowych rozgrywkach ma na koncie siedem zwycięstw i zajmuje drugie miejsce w tabeli. Ekipie Lindemans Aalst ustępuje nieznacznie gorszym bilansem setów. ZAKSA rozegrała w PlusLidze 10 meczów, z których dziewięć zakończyło się jej zwycięstwem, co daje jej miano lidera.

Kędzierzynianie wciąż muszą sobie radzić bez zmagającego się z wirusem Łukasza Kaczmarka. Klub nie podał na razie, jak długo potrwa przerwa podstawowego atakującego. Cytowany w komunikacie Grbić zaznaczył jedynie, że sytuacja zawodnika jest cały czas monitorowana, a drużyna na razie ma do dyspozycji na tej pozycji jedynie Arpada Barotiego.

Łączenie występów w ekstraklasie i europejskich pucharach wiąże się z większymi obciążeniami, ale Simone Parodi dostrzega też pozytywny aspekt.

- Granie co trzy dni ma i wady, i zalety. Nie ma za dużo czasu na odpoczynek, ale nie tracimy za to rytmu meczowego. Powinniśmy się skupiać na dobrej stronie tej sytuacji - podkreślił doświadczony włoski przyjmujący.

Szkoleniowiec kędzierzynian, mając na uwadze dużą liczbę meczów, jaka jest przed jego siatkarzami, w spotkaniu z Vojvodiną dał odpocząć kilku podstawowym graczom.

Wtorkowy pojedynek w Belgii rozpocznie o godz. 20.30.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje